niedziela, 27 grudnia 2015

Jacek Jaśkowiak. Prezydent coraz bardziej przejściowy


No i dobrze, tak miało być. Okres prezydentury Ryszarda Grobelnego zepchnął Poznań do drugiej ligi...
W oderwaniu  Grobelnego od stołka pomógł Jacek Jaśkowiak - wyciągnięty zza pazuchy (umówmy się - iluż mieszkańców Poznania wcześniej o nim słyszało?) kandydat PO. Wygrał nie dlatego, że był dobry. Wygrał dlatego, że Poznań miał dość Ryszarda Grobelnego.

Wygrał i praktycznie od pierwszego dnia zaczął "zarabiać" na swoją klęskę w kolejnych wyborach. Przy okazji obchodów kolejnej rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego Jacek Jaśkowiak rozbił bank, zdobywając całą masę  anty-punktów.
Bo Jaśkowiak nie pojawił się na tych uroczystościach...


sobota, 12 grudnia 2015

Lud się obudził. Ale który lud?

Frekwencyjny sukces demonstracji "w obronie demokracji" wywołał euforię. Ton wypowiedzi uczestników - podobny. Poczucie satysfakcji, obudzonej nadziei (że jednak da się poderwać do wspólnego działania zatomizowane i zarobione społeczeństwo), wzruszenie.
Słychać było "ostatni raz na demonstracji byłem w 1988" albo "za czasów pierwszej Solidarności"...

A jednak Jarosław Kaczyński nadal może tych wszystkich wzruszonych demonstrantów pięknie ograć. Dlaczego? Bo wie, że głosy elektoratu ważą tyle samo.
Cóż z tego, że na demonstracji były - powiedzmy - 2 tysiące osób, skoro kolejnych 200 tysięcy nawet nie wie o co w tym zamieszaniu z konstytucją chodzi?


czwartek, 10 grudnia 2015

Obrazili nas. Prezydenta Dudę i mnie

Nowoczesne mechanizmy nowoczesnego marketingu interesują mnie zawodowo. Szczególnie wtedy, gdy są przygotowane przez dobrych specjalistów na rzecz renomowanych marek. Bo to zwykle oznacza bardzo dobrą jakość.

Kiedy postanowiłem eksperymentalnie skorzystać z przedświątecznej akcji marki Nivea, nie spodziewałem się, że zostanę... obrażony. Ale co tam ja. Obrażony został przede wszystkim Prezydent Andrzej Duda. 


sobota, 5 grudnia 2015

Aleksander Kwaśniewski - miłośnik trunków. Zbawienne memy

Kim był/jest Aleksander Kwaśniewski? Gdyby wierzyć internetowym żartom - przede wszystkim niegroźnym, zabawnym polskim pijaczkiem. Bo taki wizerunek byłego prezydenta dominuje we współczesnym internecie.

Wizerunek polityka-alkoholika, albo inaczej (prościej, po naszemu) pijaka, to właściwie obelga. Ale w przypadku Aleksandra Kwaśniewskiego kto wie? Może to właśnie zbawienie?


niedziela, 29 listopada 2015

Crimetainment. Kto pierwszy znajdzie Ewę - żywą lub martwą?

W przedwojennych gazetach też były rubryki kryminalne, opisy zbrodni również były sugestywne, czytelnikom nie szczędzono szczegółów, a redakcje z poważniejszych spraw robiły wieloodcinkowe story. Potem doszło radio, później telewizja i wszelkie crime-formaty (od najprostszych po najbardziej rozbudowane, wykorzystujące potęgę nowoczesnej techniki video).

A potem pojawił się internet.

środa, 25 listopada 2015

Kulczyk odpuszcza. Czas na Kruczątka?

Grażyna Kulczyk sprzedała legendarny Stary Browar. Niemiecki inwestor zapłacił sporą kwotę i jest pewnie przekonany, że zrobił świetny biznes. Myślę, że jest w błędzie. Wartość Starego Browaru w momencie sprzedaży umniejszyła się o wartość "poznańskiej legendy rodziny Kulczyków". A to bardzo duże pieniądze.

Teraz Stary Browar będzie ładniejszym od innych, lepiej zlokalizowanym, być może wciąż z ofertą artystyczną, ale już TYLKO centrum handlowym.

piątek, 20 listopada 2015

Nie wierzą politykom. Nie cierpią polityki

Miałem niewątpliwą przyjemność prowadzić szkolenie dla pracowników jednego z dużych banków. Kilkudziesięcioosobowa, fajna grupa, podzielona na małe zespoły, doskonaliła między innymi umiejętność prezentowania i lansowania swojego punktu widzenia w rozmowie, dyskusji, podczas wystąpień publicznych. Ćwiczebne nagranie debaty w studio radiowym pokazywało - co w głosowym i logicznym warsztacie warto poprawić, ale i ujawniało prawdziwe, samorodne (publicystyczne) talenty.

Rzecz w tym, że NIKT nie chciał dyskutować o polityce. A skoro statystycznie reprezentatywna grupa pracowników umysłowych (czyli raczej dobrze wykształconych) nie chce nawet dotykać polityki, to kto przy niej majstruje???


wtorek, 10 listopada 2015

IroniaCity. Wieloznaczny bilet na pociąg


Gdyby nie upał w przedziale (pewnie ok. 30 stopni), pewnie bym nie zwrócił na to uwagi. 
Ale kiedy zaczęło być naprawdę gorąco, jeszcze raz uważnie przeczytałem maila potwierdzającego zakup elektronicznego biletu. 

I już wiem, że automat sprzedający mi ten bilet,
COŚ WIEDZIAŁ. 
I przestrogą ukrytą w niewinnej ironii, chciał mnie przestrzec. 

Na przyszłość będę uważał.

niedziela, 1 listopada 2015

Jeszcze Polska nie zginęła! Póki Lidl istnieje...

A to niespodzianka. Przyzwyczajeni do "tygodni" francuskich, amerykańskich, hiszpańskich, meksykańskich, azjatyckich, teraz możemy na półkach popularnej sieci marketów Lidl znaleźć egzotyczne przysmaki z Polski.

Lidl słynie z dobrych reklam i baaaardzo profesjonalnej strategii promocyjnej. Dlatego na przykład po sylwestrowych szaleństwach (przed którymi kusi smakołykami, przekąskami i słodyczami w supercenach) sugeruje powrót do aktywności fizycznej - oczywiście w dresach, obuwiu sportowym i z przyrządami gimnastycznymi ze swojej oferty. 

Dlatego nie wierzę w to, że datę rozpoczęcia tygodnia polskiego w Lidlu wyznaczono przez przypadek właśnie na 2 listopada...

wtorek, 27 października 2015

Săpânța. Cmentarz nie tyle wesoły, co ożywiający

Punkt obowiązkowy turystów zwiedzających północną Rumunię, tak zwany "wesoły cmentarz" w Săpânța ma swój urok, bez wątpienia. I to niekoniecznie wyrażony w krzykliwym, kolorowym stylu ludowego artysty malującego ikony ozdabiające groby. Interesująca jest już sama idea podtrzymywania narracji związanych z konkretnymi osobami. Cmentarz w Săpânța bardzo wyraźnie przypomina nam, że jesteśmy nie tylko rodzicami, dziadkami, ciociami, wujkami, rodzeństwem czy dziećmi - naszych bliskich. Jesteśmy również członkami społeczności.

niedziela, 25 października 2015

PiS bierze wszystko. Dzięki Bogu.

Było wiadomo, że Prawo i Sprawiedliwość wygra. Mówiąc szczerze, stawiałem na jednoznaczną i całkowitą wygraną ekipy Jarosława Kaczyńskiego - będącą przez ostatnie lata wyjątkowo skuteczną opozycją i wyjątkowo skutecznym siewcą czarnego PR-u.

Ostatnie godziny przed ogłoszeniem wyników to jednak była wątpliwość (bo a nuż Polacy nagle przerzucą się na Razem sympatycznego Zandberga albo odrodzi się słabość do Korwina). A potem - tuż po godzinie 21 - ulga. Bo to bardzo dobrze, że PiS bierze wszystko. 

czwartek, 15 października 2015

Placówka relacyjna BZ WBK. Hipsterska (r)ewolucja (w) bankowości?

"Trzecim miejscem" wg Raya Oldenburga miała być na przykład biblioteka albo inny obiekt niewymuszonej kultury połączonej z rozrywką. Uzupełnienie naszego świata, rozdzielonego między mieszkanie i pracę, wyraz potrzeby znalezienia miejsca spotkań. Niby nic nowego (trzecie miejsca przecież istnieją od zawsze), ale przynajmniej naukowo opisane.

Tezy Oldenburga, opublikowane na początku lat 90, potwierdzają się w naszym kraju ponad dwie dekady później.

Po prostu dojrzeliśmy i mamy wysyp nowych klubokawiarni, plaż miejskich, targów śniadaniowych oraz.. banków.


Bank Zachodni WBK proponuje nową formułę oddziału banku, czyli "placówkę relacyjną". Co prawda nie widziałem jeszcze oficjalnych doniesień na ten temat, ale mamy przecież ogłoszenia rekrutacyjne.

niedziela, 11 października 2015

Wróg zewnętrzny, wróg wewnętrzny. Jawna wojenka wyborcza (m.in. w PO)

To oczywiste, że obowiązująca ordynacja wyborcza, z dość skomplikowanym systemem obliczania ostatecznych wyników, prowadzi do jawnej walki politycznej. Nie tylko między poszczególnymi ugrupowaniami, ale również - między poszczególnymi kandydatami danej partii. Rzecz w tym, że głosy oddane na kandydata znajdującego się na dalszym miejscu, przekładają się wprost na szanse "jedynki". Nierzadko zdarza się, że to właśnie poparcie dla osoby na odległym miejscu "wpycha" do parlamentu mniej popularnego kandydata z pierwszego miejsca, choć logika (i poczucie sprawiedliwości) nakazywałoby co innego.

Nie jest tajemnicą, że konkurencja między kandydatami jednej partii bywa zażarta. Że wielu z nich mniej gra "na partię", a bardziej - na swoje nazwisko. Licząc na to, że właśnie ich kandydatura przebije się w tłumie potencjalnych parlamentarzystów.

Plakat wyborczy jednego z polityków PO jest tego najwyraźniejszym przykładem.



Jakub Rutnicki, zabiegający o reelekcję w północnej części Wielkopolski, jednoznacznie komunikuje, że "choć jest drugi na liście, to jest pierwszy w działaniu". Czytaj: jest bardziej pracowity od... no właśnie, od osoby, która jest na pierwszym miejscu.
A na pierwszym miejscu północnowielkopolskiej listy PO jest poseł Maria Janyska, partyjna koleżanka Rutnickiego.

Tu nawet nie ma pola do interpretacji. Kandydat nr 2 wprost mówi - "jestem lepszy od nr 1". Właściwie to nic dziwnego (jestem przekonany, że w każdym ugrupowaniu występują mniejsze lub większe tarcia), ale ujawnianie tej "wojny domowej" i takie publiczne podgryzanie lidera listy rodzimej partii, to jednak nowość.

Chyba.



piątek, 9 października 2015

Częściowo DOBRA ZMIANA. PiS i PO mogły wykorzystać kontekst

Polskę przykryły płachty plakatów, banerów i tablic z wizerunkami kandydatów. Każdy z nich liczy na to, że wielkość powierzchni reklamowej jest wprost proporcjonalna do szans na wejście do sejmu lub senatu.

W takiej sytuacji zyskują ci, którzy dają coś więcej. Bo reklamy są raczej nudne i powtarzalne (powiedzmy sobie szczerze - layouty bannerów PiS i bannerów PO, pominąwszy logo, właściwie niczym się nie różnią).

Tym "czymś" może być kontekst.

poniedziałek, 5 października 2015

Pan Jan. Stoicka egzotyka

Na pewno znasz pana Jana.

Nie, niekoniecznie tego, który w szaleńczo-luzackim stroju wygrzewa się na bruku Rynku w Kazimierzu Dolnym. Znasz jakiegoś innego pana Jana, spotykasz go pod sklepem spożywczym, intryguje cię zawartość jego wózka, widzisz z okna gdy grzebie w śmietniku.

Kiedy zagadnie (a zagaduje często) i dasz się wciągnąć w rozmowę - po chwili toniesz w jego opowieściach. Okazuje się, że nie używa wulgaryzmów, ładnie składa zdania w wartką narrację. Co przedziwne - jednocześnie strasznie miesza wątki, przeskakuje z jednego na drugi ze zręcznością nowoczesnego scenarzysty.

Ale w ogóle ci to nie przeszkadza. Bo tak musi być.

sobota, 3 października 2015

Ksiądz Charamsa. Komunikacyjny chaos


Media zawrzały. Lewicowe i lewicujące - z zachwytu, konserwatywne i prawicowe - z oburzenia albo lekceważenia. Ksiądz Krzysztof Charamsa, pracujący w Watykanie, nie tylko publicznie przyznał się do homoseksualizmu, nie tylko głośno i zdecydowanie zażądał od Kościoła katolickiego szacunku dla osób homoseksualnych, ale i demonstracyjnie ogłosił to w towarzystwie swojego (jak sam mówi - wieloletniego) partnera.

To bardzo interesujący przypadek. Dla mnie - przede wszystkim ciekawy przykład podstawowego błędu komunikacyjnego.


Mianowicie - w tej chwili odbiorcy nie wiedzą CO właściwie chciał im przekazać kapłan.
W jego słowach i czynach wymieszało się kilka spraw. Komunikacyjny chaos, ponieważ mówimy o sytuacji mocno kontrowersyjnej na skalę globalną, stał się megachaosem.

Obawiam się, że ten błąd zniweczy dobre intencje ks. Charamsy.

piątek, 2 października 2015

Michał Wawrzyniak i MTP. Małżeństwo z rozsądku czy mezalians?

Kim jest Michał Wawrzyniak? Jest coachem, trenerem, mentorem, mówcą, pisarzem, ekskluzywnym doradcą, guru, autorytetem... Uff, to ledwie część określeń, jakimi posługuje się on sam oraz jego wyznawcy. Ma ich wielu i na nich nieźle zarabia, bo jego kaliski szkoleniowo-eventowo-warsztatowy holding kręci się coraz szybciej, zasypując pragnących rozwoju osobistego dziesiątkami propozycji. A każda z nich - wyjątkowa.

Michał Wawrzyniak został kuratorem konferencji Golden Marketing Conference, z dużym rozmachem zorganizowanej przez Międzynarodowe Targi Poznańskie.

Dziwię się Targom. To ryzykowny manewr.


środa, 30 września 2015

Prezydent Andrzej u pajaca Kuby? Dlaczego nie, Panie Prezydencie, można...

Prowadzący dość znany talk-show, popularny szołmen i celebryta Kuba Wojewódzki zaprosił (jak to on - półżartem) do udziału w swoim programie nowego prezydenta Polski - Andrzeja Dudę.

Biuro prasowe Kancelarii Prezydenta odpowiedziało zdecydowanie (niejako uprzedzając fakty, bo oficjalne zaproszenie - jak twierdzą urzędnicy - nie dotarło), że prezydent do Wojewódzkiego nie pójdzie, bo udział w tego typu programach nie licuje z powagą urzędu prezydenckiego. Logiczne.

Teraz czas na rytualną, ostrą wymianę poglądów między zwolennikami PiS i PO.
Jedni ujeżdżają na aktualnym prezydencie ("jak to?? miał być przecież prezydentem wszystkich Polaków, również widzów Wojewódzkiego!!!!"), inni - chwalą rozsądną i mocno osadzoną w protokole i dobrym smaku (Wojewódzki - cham, prostak) decyzję.

Oba argumenty uważam za błędne. Sądzę, że można było znaleźć rozsądny kompromis - by "wilk był syty i wilk był syty". Swoją drogą - właśnie takie trudne przypadki są najciekawsze.

No dobrze, przechodzimy do konkretów. Przyjmijmy, że jestem PR-owcem Prezydenta Dudy. Oto mój wariant wydarzeń:

Rumunia dla motocyklistów. Jakie drogi, jaki przejazd?

To nie jest mądry przewodnik dla motocyklistów, sporządzony przez znawcę, autorytet, guru. To po prostu kilka notatek dotyczących jakości i atrakcyjności niektórych tras w Rumunii. 

Może komuś się przyda, może dzięki moim subiektywnym obserwacjom komuś będzie łatwiej zaplanować podróż. Bo do Rumunii na pewno warto się wybrać. 

Zestawienie jest konkretne. Opisuję odcinki tras między miastami, podając numerację (czasami są dwa symbole, wg różnej systematyki). 

UWAGA: to co poniżej dotyczy stanu z września 2015 roku. Jeżeli masz aktualniejsze informacje - podziel się, uzupełnię opisy.

niedziela, 27 września 2015

Rumunia żebracza i bezdomna. Miała być i jest

Opinia o panującej w Rumunii biedzie jest powszechna. Pojawia się gdzieś między wierszami - albo w formie współczucia  żyjącym tam w nędzy ludziom, albo w formie troski o wybierających się tam turystów (okradną was, uwieszą się na was i ożebrzą).

Wiedziałem, że nie jest aż tak źle, ale i czekałem na jakiś objaw krzyczącej biedy. I przez pierwszych kilkaset kilometrów byłem... zawiedziony. Bo owszem - wsie i miasteczka w Rumunii są zdecydowanie biedniejsze niż w Polsce, drogami jeżdżą gorsze samochody, ale ludzie (w tym romskie rodziny) wyglądają całkiem nieźle. 

Wreszcie znalazłem. W Konstancy, nad Morzem Czarnym. Na bocznej uliczce ledwie kilkadziesiąt metrów od reprezentacyjnego placu w centrum starego miasta. Bieda aż zapiszczała...

Krzemowa praca organiczna. Skutecznie, ale po cichu

Poznańskie Centrum Superkomputerowo-Sieciowe. Nazwa (o ile mieszkasz w Poznaniu) mogła ci się kiedyś obić o uszy, zwłaszcza jeżeli troszkę interesujesz się techniką. Ale tylko "mogła", bo PCSS nie jest specjalnie znaną instytucją, a już zupełnie przeciętny zjadacz chleba nie ma zdaje sobie sprawy z tego, jak niesamowite to przedsięwzięcie.

Znakomicie zarządzane, z bardzo kompetentnym zespołem, wyposażone w najnowocześniejszy sprzęt na świecie, skutecznie uczące polskich naukowców korzystania ze zdobyczy techniki i udostępniające badaczom obłędną infrastrukturę.

Wielka szkoda, że wizerunkowo przegrywa z skromniutkimi start-upami, które po strychach i garażach tworzą kolejne przereklamowane appki i gadżety, a którym nie brakuje tupetu i umiejętności lansu.

środa, 23 września 2015

Polacy na obczyźnie demograficzną szansą Polski? Dobre pytanie

Różnica jest szokująca. Śniade, rzeźbione charakterystycznymi rysami, twarze Rumunów, nagle ustępują naszym, polskim buziom. Odmienność polonijnej społeczności rumuńskiej Bukowiny jest bardzo widoczna. Nie da się nie zauważyć, oni po prostu wyglądają inaczej. Nagle zaczynamy czuć się jak w jakimś urokliwym zakątku naszego kraju.

Polski język, niespodziewanie pojawiający się na szyldach, narodowe barwy na flagach, doinwestowane Domy Polskie, ale przede wszystkim niesamowita życzliwość i uśmiech mieszkańców Bukowiny, fantastycznie kultywujących polskość tysiąc kilometrów od ojczyzny - wzruszają...

Ale widok prześlicznej małej blondynki, z wdziękiem modelki prowadzącej przez wieś krowy, uprzejmie mówiącej "dzień dobry" nieznanemu przybyszowi, skłania do refleksji. Czy ona i jej rówieśnicy mogą być szansą dla Polski? Czy faktycznie da się - dla ratowania demografii - przytulić młodych Polaków rozsianych po obcych krajach? Czy to zadziała, jak chcieliby ci, którzy w rodakach zza granicy widzą alternatywę dla imigrantów innych narodowości?

poniedziałek, 21 września 2015

Najlepsza kawa w Polsce. Hen, daleko od hipsterki


Skromna kawiarnia w niewielkimi miasteczku niedaleko Zamościa, czyli z perspektywy wielkich, pełnych nadęcia albo hipsterki, miast - koniec świata. Głęboka prowincja, egzotyka. A tam - najlepsza kawa, jaką udało mi się wypić w naszym kraju. Lepszą trafiłem tylko w maleńkiej knajpce w Rzymie. 

Ale to nie wszystko. Właściciel kawiarni, a przy okazji cukierni, a przy okazji pensjonatu - p. Tadeusz Burdzy, okazał się być jednym z najlepszych marketingowców, jakich w życiu spotkałem. Nie tylko w Zwierzyńcu, nie tylko na całej Lubelszczyźnie. Jakich w ogóle spotkałem.

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Panowie, co chcieliście powiedzieć? Słów kilka o gimbazie z PO

Widziałem to już na wielkich planszach reklamowych, a dzisiaj dostałem do ręki - od pełnego werwy chłopaka idącego w grupce młodych ludzi, pewnie przedstawicieli młodzieżówki Platformy Obywatelskiej.

Na oko - studenci. Zaangażowani, roześmiani, chciałoby się rzec - awangarda aspirującej Polski. Ciekawe, czy do rozdawanych przez siebie ulotek podchodzą wystarczająco krytycznie.

Przyznajmy szczerze - awers ulotki (podobnie wyglądały hasła na billboardach) nie jest zbyt precyzyjny.

środa, 26 sierpnia 2015

Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Pesymistyczne rozpamiętywanie zamiast przełamywania

To jest niesamowite muzeum. Wszystko dopracowane do perfekcji. Był budżet, więc można było zaprojektować i wybudować oszałamiający budynek, można było zatrudnić genialnych twórców ekspozycji, designerów, można było kupić najlepsze wyposażenie i wydać tony świetnych materiałów informacyjnych i edukacyjnych.

A jednak - zawód. Bo oprócz tego, że nie byłem w stanie odpowiedzieć sobie podczas zwiedzania na szereg nurtujących mnie od dawna pytań, zorientowałem się, że to nie jest opowieść o współistnieniu, wzajemnych relacjach, dobrym fermencie i złych doświadczeniach powstających na styku dwóch narodów i dwóch kultur.

Muzeum Historii Żydów Polskich jest pesymistyczną opowieścią o tragicznych losach narodu na obcej ziemi, skazanym na wieczne prześladowania i alienację.

niedziela, 23 sierpnia 2015

Muzeum współczesne, muzeum muzealne. Dwie rzeczywistości jednego dnia

Współczesne muzea mają moc. Przede wszystkim - moc nowoczesności. Ekrany multimedialne, interaktywne prezentacje, infokioski, audioprzewodniki, gra światłem.

Ale chyba nie to jest najważniejsze. Bo tenże infokiosk (albo inny efekt multimedialny) w dwóch miejscach może wyglądać zupełnie inaczej.  Bo bardzo ważny jest kontekst.

Tak wyglądają multimedia w niedawno otwartym Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN:



A tak wyglądają multimedia w Muzeum Wojska Polskiego:


czwartek, 20 sierpnia 2015

Selfie. Bądź swoim własnym bohaterem


No jasne, że niespecjalnie liczy się tło (choć zwykle jest pretekstem do takiego zdjęcia). Liczy się to, co na pierwszym planie. Twarz. Piękna twarz. Myśląca twarz. Oszałamiająca. Zachwycająca.

Zazwyczaj - zachwycająca tego, który robi sobie zdjęcie...

Stary Rynek. Trochę marzeń nie zaszkodzi


Polecam tę wystawę. Na sporych tablicach, tuż przy Odwachu, zaprezentowano prace młodych architektów. Wszystkie poświęcone są Staremu Rynkowi. Każda z prac odpowiada na podstawowe pytanie - co zrobić, by to centralne miejsce było bardziej przyjazne, żeby odzyskało blask, żeby je współcześnie uszlachetnić, zachowując szacunek dla historii.

Nie da się opowiedzieć. Warto obejrzeć.

Obejrzałem i... zacząłem marzyć.
Szkoda, że to tylko marzenia.

niedziela, 16 sierpnia 2015

Historia polskiego lotnictwa wojskowego. Żenująca i smutna...

Do Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie jechałem z wielkimi nadziejami i w patriotycznym uniesieniu. Do tego, jakby na dzień dobry, kilkadziesiąt metrów nad głową przeleciały maszyny  wracające z warszawskiej defilady (to był 15 sierpnia). Równiusieńko lądujące, jeden za drugim, nowoczesne transportowce, potem kilka śmigłowców w perfekcyjnym, bojowym szyku...

Zresztą sam Dęblin, ściślej - widziane z zewnątrz zabudowania wojskowe, wygląda porządnie. A miasto przytulone do strategicznej jednostki, kwitnie.

A potem? Potem było coraz gorze... Niestety.
Opuszczałem Muzeum przybity. Marnowaniem tak fantastycznej okazji.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Jan Kulczyk. Geniusz i... szczepionka


W dowcipach, spontanicznie rozpowszechnianych, kryje się cała prawda. I jeżeli słyszę przypadkiem gorzko-ironiczno-satyryczne "W związku ze śmiercią Jana Kulczyka bramki na autostradzie A2 zostały podniesione do połowy", to wiem, że to jest głos ludu.

Usłyszałem to dzisiaj. Przypadkiem. W zestawieniu z tekstem opublikowanym w jednym z dzienników, a opisującym dokonania Jana Kulczyka w tonie hagiograficznym celny i inteligentny komentarz dotyczący bramek zabrzmiał tym donośniej.

Dla większości Polaków Jan Kulczyk był obłędnie bogatym jegomościem, którego fortuna rosła wraz z kolejnymi udanymi (a jednocześnie kontrowersyjnymi) transakcjami dokonywanymi na styku biznesu i administracji państwowej. Dodatkowo - był ojcem i właścicielem Autostrady Wielkopolskiej, wyciągającym z kieszeni kierowców niezrozumiale wysokie kwoty*...


I mają rację.
Choć powinni - by sprawiedliwości stało się zadość - pamiętać również o tych dobrych dokonaniach Jana Kulczyka.

poniedziałek, 27 lipca 2015

Enerdowcy robili to dobrze. Zabawa ze starymi obiektywami

To duża frajda. Kupiłem tzw. adapter (po polsku - "przejściówkę"), dzięki któremu do jak najbardziej współczesnego korpusu cyfrowej lustrzanki Nikon mogę doczepić stareńkie obiektywy od produkowanej w DDR analogowej lustrzanki Praktica L. Leżały bezczynnie głęboko w szafie, podarowane po latach eksploatacji przez Ojca, jakieś 25 lat temu...

Tradycyjna 50-tka i teleobiektyw 200-tka. Oba solidne, metalowe, ciężkie, ze szkłami w świetnym stanie.


niedziela, 26 lipca 2015

Decathlon. Być może ściema, ale ważne że dobrze zrobiona

Mówi się tak:  opiniom nabywców, umieszczonym w ofercie sklepu internetowego, nie ma co wierzyć; większość z nich to umiejętna manipulacja ze strony producenta albo właściciela sklepu.

To bardzo prawdopodobne. Współczesny marketing nie odpuszcza, poważne marki dbają o swój wizerunek w social-mediach, na forach internetowych i właśnie w sekcjach "opinie". Nie brakuje agencji wyspecjalizowanych w tzw. szeptanym marketingu. Mamy do dyspozycji dobre narzędzia, bezbłędnie wyszukujące w Internecie wzmianki dotyczące konkretnej marki. Kiedy już pojawia się taki sygnał, PR-owcy zastanawiają się - jak zareagować.

(Niniejszy wpis, poświęcony sklepowi Decathlon i materacowi sprzedawanemu w Decathlonie pod własną marką Quechua, pewnie też "wypłynie" w takim monitoringu i być może jakiś marketingowiec zareaguje...)

Ale do rzeczy. Chodzi o materac dmuchany. Produkt bardzo popularny, zwłaszcza w okresie wakacyjnym.

wtorek, 21 lipca 2015

Viagra. Niby przaśne, a chwyta

Powiem od razu - ta reklama do mnie kompletnie nie trafia. Uważam, że jest słaba. Zaskakująco słaba jak na słynny koncern. Oto pastylka słynnego leku zapewniającego fantastyczną erekcję, wypadająca przez okno starszemu mężczyźnie szykującemu się do miłosnych uniesień, wpada do baku Fiata 500. Zaczyna działać. Fiat 500 rośnie, jak ten wymarzony penis, do imponujących rozmiarów oznaczonych literką X.

Zbyt gimnazjalne, zbyt oczywiste, zbyt prostackie...

Ale czy to oznacza, że nieskuteczne?

czwartek, 18 czerwca 2015

Doskonały cios Kmicica aka Azji. Jednym ruchem uciął hejt

Daniel Olbrychski w stanie nietrzeźwości prowadził samochód. Sprawa wyszła na jaw podczas policyjnej kontroli. I jeden z najsłynniejszych polskich aktorów został potraktowany bardzo surowo - tak przez służby publiczne, jak i przez publiczność.

Olbrychski zachował się jednak po mistrzowsku. Mistrzowsko zagrał PR-owo, przyznając się do winy, kajając się i podkreślając sprawiedliwość kary. Tym samym zręcznie uciął wszelkie komentarze typu "bo ci ze świecznika próbują sobie jakoś załatwić bezkarność", jednocześnie przekuwając kryzys w sukces. Bo trudno aktora po czymś takim nie lubić.


poniedziałek, 8 czerwca 2015

Idzie nowe. Dwie rzeczywistości w jednej

Wydawnictwo Literackie z odpowiednią pompą zapowiada rewolucyjną pozycję. Nie, nie będzie to nowy tytuł jednego z modnych autorów związanych kontraktem z WL, nie będzie to też wznowienie któregoś z klasyków polskiej literatury XX wieku (z imponującego katalogu Wydawnictwa).

To będzie książka interaktywna. W której - jak zapewnia wydawca - po raz pierwszy w takim zakresie wykorzystano tzw. rzeczywistość rozszerzoną (AR - augmented reality).

W największym skrócie polega to na tym, że na karty książki nanosi się specjalne znaczniki, niewidoczne dla czytelnika, za to rozpoznawalne przez specjalną aplikację w smartfonie albo tablecie. Czytelnik może na taką kartkę "spojrzeć przez smartfon", w ten sposób uzyskuje dostęp do dodatkowych treści, również multimedialnych.

Niby nic nowego (technologia znana i udoskonalana od lat), a jednak...


piątek, 5 czerwca 2015

NowoczesnaPL.org. Skończyli zanim zaczęli

... a przynajmniej w Poznaniu.
Co skończyli? Skuteczne przekonywanie, że są nową, niezbrukaną politycznie siłą, wywodzącą się z sektora profesjonalistów. No bo trudno tworzyć regionalne struktury NOWEJ siły, w oparciu o człowieka ZNANEGO z wiernej służby facetowi, któremu dopiero co mieszkańcy Poznania powiedzieli głośno NIE.

Pełnomocnikiem NowoczesnaPL w Wielkopolsce został Łukasz Goździor, główny PR-owiec Ryszarda Grobelnego, który sromotnie przegrał wybory prezydenckie z nieznanym i mdłym Jackiem Jaśkowiakiem.

Pan Łukasz jest na pewno wysokiej klasy fachowcem (docenianym zresztą przez branżę marketingowo-PRową). Oczywiście, po zwolnieniu z Urzędu Miasta ma pełne prawo do uczestnictwa w polityce. Dziwić może jedynie to, że założyciele nowoczesnejPL nie wzięli pod uwagę kontekstu, w jakim nazwisko Pana Łukasza funkcjonuje w Poznaniu. Ktoś mógł to sprawdzić...

wtorek, 12 maja 2015

Polityka v. 2.0. Struktury już niepotrzebne, Kukiz przetarł szlak

Muzyk rockowy Paweł Kukiz przed laty zaangażował się w politykę. Jak na śpiewaka rockowego przystało, postanowił rozbić polityczny beton nie zważający na realne potrzeby tzw. szarych obywateli. "Państwo jest nasze" - powtarzał.
I odniósł spektakularny sukces w wyborach prezydenckich. Nie przeszedł do drugiej tury, ale zdobył imponujące 20% głosów.

Ale tym razem nie interesuje mnie historia Kukiza (buntownik w polityce to nic nowego, podobnie jak niczym zaskakującym nie jest bunt wyborców głosujących na rockmana "na złość" zawodowym politykom). O wiele ciekawsza jest reakcja politycznego establishmentu, do którego zaliczam również ekspertów, komentatorów, publicystów...

Oni kompletnie nie rozumieją, że nowoczesność dała (takim jak Kukiz) buntownikom zupełnie nowe narzędzia. Narzędzia, dzięki którym ten bunt można w prosty sposób przekuć na realny sukces wyborczy.


Eksperci komentują potencjalne szanse polityczne grupy ludzi skupionych wokół Kukiza. I mówią tak: "partia Kukiza nie zdąży do jesiennych wyborów parlamentarnych stworzyć odpowiednich lokalnych struktur, które pozyskają równomierne poparcie w całym kraju". Ergo - partia Kukiza nie zagrozi wielkim partiom obecnym na scenie politycznej.

A ja twierdzę, że eksperci mylą się.
Bo ruch społeczny, uskrzydlony 20-procentowym poparciem dla Kukiza - buntowniczego symbolu, posłuży się Internetem. I bez tradycyjnych struktur w miastach, powiatach i gminach zdobędzie spory kawałek tortu.

Internet, dotąd będący dotąd forum wymiany poglądów i miejscem spotkań ludzi o podobnych zainteresowaniach, za moment stanie się narzędziem bezpośredniej demokracji - na niespotykaną w całej historii skalę.

Demokracja ateńska (współrządzenie tysięcy obywateli) czy złożony system referendów w Szwajcarii, to w porównaniu z możliwościami jakie daje Internet - po prostu nic...

  • Czy aż tak trudno wyobrazić sobie partię, której członkowie będą mogli uczestniczyć w podejmowaniu praktycznie każdej decyzji - dzięki systemowi zdalnego głosowania?
  • Czy aż tak trudno docenić emocjonalną siłę takiego zaangażowania w politykę, poczucia wpływu na państwo?
  • Czy aż tak trudno zrozumieć, że dzięki takiemu narzędziu rozproszeni członkowie partii (a docelowo - cały elektorat), choć zatomizowani - będą stanowili niesamowitą siłę? W dodatku - bez dodatkowych, tradycyjnych struktur (bo po cóż one, skoro każdy z tysięcy, milionów współrządzących, ma równy głos)?
  • Czy aż tak trudno dostrzec, że młode pokolenie (czyli naturalni buntownicy, którzy już raz wsparli buntowniczego Kukiza) komunikuje się w zupełnie inny sposób, nie poddając się tradycyjnym mediom, a skupiając się na internecie właśnie?
  • Jakąż naiwnością trzeba się wykazać, by nie dostrzegać potęgi tego megademokratycznego narzędzia i z lekceważeniem powtarzać, że "Kukiz nie zdąży zbudować struktur"?


Nie zdąży.
Ale i nie musi.
Zobaczycie.


(zdjęcie Pawła Kukiza - za oficjalną stroną www.kukiz.org)




 

środa, 29 kwietnia 2015

Wskoczą do dziury. Jak nic

Zastanawiam się, czy ktokolwiek z pomysłodawców i administratorów wykopalisk archeologicznych, które rozpoczęły się na Starym Rynku, przed Ratuszem, kiedykolwiek był w tym miejscu w nocy z piątku na sobotę lub z soboty na niedzielę. Latem.

Chyba nie był. Bo gdyby był, na pewno nie zgodziłby się na to, żeby obszar badań wygrodzić takim ślicznym płoteczkiem.



Płotuńciem właściwie, biorąc pod uwagę energię piątkowo-sobotnich imprezowiczów.

sobota, 25 kwietnia 2015

Władysław Bartoszewski. Desperacko poszukując Autorytetu

Zmarł Władysław Bartoszewski. Sędziwy polityk odszedł z dnia na dzień, zupełnie niespodziewanie. Zniknął nagle z życia publicznego, w którym był bardzo aktywnie obecny, do ostatnich chwil. Jego intelektualna kondycja, psychiczna siła i wytrwałość - zaskakiwała. W połączeniu z talentem do celnej riposty i bezpośredniością głoszenia poglądów - cechy miażdżące. Myślę, że dla wielu, młodszych od niego o 2-3-4 pokolenia, był uosobieniem marzenia "jeżeli się zestarzeć, to właśnie tak". Pewnie między innymi dlatego był idolem. Idolem również młodego pokolenia. Bo, powiedzmy to sobie szczerze, mentalnie był dwudziestolatkiem obdarzonym mądrością starca.

Odszedł, więc (zupełnie zrozumiałe) wielu podzieliło się ze światem smutkiem i żalem. Że "odszedł ostatni taki człowiek", że "teraz nie będziemy mieli już autorytetu".

No właśnie, do kogo mają się odwołać młodzi (albo młodsi) Polacy? Czy ma być tak jak prorokuje jeden z popkulturalnych myślicieli - musimy sami wziąć odpowiedzialność?

A jeżeli nawet, to czy czujemy się na siłach, by podołać temu wyzwaniu?

niedziela, 19 kwietnia 2015

Wszystko będzie dobrze. Z takimi autorami

Ogłaszam narodziny gwiazdy. Gwiazdy YouTube, od innych gwiazd różniącej się inteligencją i jakością żartu, godnie kontynuującego najlepsze tradycje polskiego niedosłownego, ale jakże celnego dowcipu.

To trzech facetów - częściowo znanych już polskiemu internetowi, choćby za sprawą słynnych "Facecji" (wkładanie historycznych postaci w konwencję facebookowej wymiany opinii) czy "Nowych wierszy sławnych poetów (genialna stylizacja współczesnych opowieści na formy charakterystyczne dla dawnych mistrzów rymu).

Ich kanał na YouTube nazywa się "Wszystko będzie dobrze".
I będzie.
Więcej niż dobrze.
Będzie doskonale.
Bo już tak jest.

środa, 15 kwietnia 2015

Babcia Monika. Słynna publibrytka traci zęby


Media niepoważne donoszą o miłym wydarzeniu w rodzinie Moniki Olejnik - bodaj najbardziej znanej polskiej dziennikarki politycznej (dawniej radiowej, dzisiaj telewizyjnej).

Syn p. Moniki doczekał się potomka. W związku z tym p. Monika stała się babcią.

Niby zwykła rzecz. Ale stawiająca publicystkę w dość trudnej sytuacji. Mówiąc szczerze - nie dziwię się, że (tak twierdzą jak zwykle doskonale poinformowane portale plotkarskie) zabroniła mówić do siebie per "babciu".


poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Przekręć pan licznik... O sprzedaży samochodu

Oooo, a tu ślad rdzy. O, i jeszcze zawieszenie zużyte. No i to sprzęgło... Paaanie, słabo...

Kto kiedykolwiek sprzedawał jakikolwiek samochód - doskonale zna te komentarze. Co ciekawe - im samochód starszy, tym komentarzy więcej. Jakby naturalną rzeczą (oczekiwaną przez kupujących) było to, że z wiekiem pojazd jest w coraz lepszym stanie, od pewnego momentu nawet przewyższającym stan fabryczny...

Mam świeże doświadczenia związane ze sprzedażą (jak dotąd "in progress") 13-letniej Skody Octavii. Ogólnie samochód ceniony na rynku - za swoją niekłopotliwość, łatwość serwisowania, czyli zapytań nie brakuje. 

Problem w tym, że moja Skoda ma zbyt mały przebieg. I teraz pytanie - czy przekręcać licznik, czy nie?

czwartek, 2 kwietnia 2015

Jaśkowiak odchodzi z Pl. Kolegiackiego. Już robi pierwsze kroki

Bardzo narzekałem na bezduszną, technokratyczną prezydenturę Ryszarda Grobelnego. Po ostatnich wyborach cieszyłem z jego odejścia. Dostał od mieszkańców Poznania czerwoną kartkę. Przypadkowym zwycięzcą wyborów okazał się Jacek Jaśkowiak.

To, co kilka miesięcy temu było domysłem, teraz staje się pewnością.

Potwierdza się, że nowy prezydent Poznania jest prezydentem chwilowym, który ma tylko wywietrzyć urząd przed nadejściem Prawdziwego Prezydenta.

piątek, 13 marca 2015

Mademoiselle Carmel. Będzie sukces

Takie wieczory lubię. Iść z ciekawości na koncert zespołu, do którego niedawno przystąpił kolega i... zorientować się, że kolega przystąpił do bardzo dobrego zespołu. Właściwie zespołu skazanego na sukces.

Za trzy lata Mademoiselle Carmel & The Zebras będą na topie. Są skazani na sukces. Artystyczny i (jeżeli będzie więcej po polsku) komercyjny.

Bo jeżeli charyzmatyczną wokalistkę w pidżamie w gwiazdy, pięknie interpretującą fajne piosenki, wspiera grupa dobrych muzyków, inaczej być nie może.


Mademoiselle Carmel (oczywiście pseudonim artystyczny), przeurocza okrągła mulatka o bardzo fajnym, ciepłym, matowym głosie, na scenie eksploduje naturalną energią i zaraża słuchaczy optymizmem. Wybuchowe połączenie, które każdemu największemu ponurakowi (jak ja) wywołuje na twarzy uśmiech. Bardzo zgrabne, zdystansowane teksty piosenek, fajna muzyka.

Do tego świetna sekcja rytmiczna z bardzo kompetentnym gitarzystą, ciekawe partie klawiszy z cyfrowego akordeonu i smaczki z perkusjonaliów.


niedziela, 1 marca 2015

Siku za 15 złotych. W Koninie

Wyobraź sobie, że za skorzystanie z toalety (zwykłe siusiu) musisz zapłacić... 15 złotych. Tak jest w Koninie. W budynku, w którym oprócz siedziby prywatnej uczelni znajduje się basen.

Byłem zszokowany. Oczywiście w pierwszej chwili nie chciało mi się wierzyć (bo któż by uwierzył), tym bardziej że toaleta naprawdę marna.


niedziela, 15 lutego 2015

Odżałowane i zapłacone, więc zostanie! Rolnik wygrywa z korpo

Kilkaset metrów od autostrady A-2, jednego z najbardziej spektakularnych przedsięwzięć młodego polskiego kapitalizmu, swoją rolniczą działalność prowadzi dwóch panów. Spółka, nazwana bezpretensjonalnie nazwiskami wspólników, ma się chyba nieźle, bo paczkowane warzywa z jej logo znaleźć można w znanej sieci marketów.

W historii tego banalnego plastikowego worka na ziemniaki musi się kryć piękna opowieść - o ludziach, ich podejściu do biznesu, ich stosunku do współczesnego świata poddanego dyktatowi marketingu.

Już polubiłem obu rolników-wspólników.

sobota, 10 stycznia 2015

Szczyt przebiegłości Owsiaka. Ujawniam plan twórcy WOŚP

Jerzy Owsiak jest diabłem. Wykorzystuje naiwne zaangażowanie młodych ludzi do własnego bogacenia się oraz do realizacji wielkiego planu demoralizacji. Działalność Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy to niekończący się ciąg przekrętów, niejasnych machinacji własnościowo-finansowych, załatwiactwa, korupcji. A to wszystko podlane sosem mocno podejrzanych związków z politykami i funkcjonariuszami służb.

Dzięki mozolnej pracy publicystów z tzw. niepokornej strony, zdyscyplinowanej grupie pilnych czytelników i propagatorów głoszonych przez nich poglądów, zła nowina o Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy dotarła do najdalszych przysiółków polskiego internetu.

Przekaz jest czytelny: Owsiak jest zły = WOŚP jest złe = nie wolno dawać na WOŚP.

Zgadza się, Owsiak jest diabłem. Bo trzeba diabelnego talentu i przebiegłości, by w tak zgrabny sposób podgrzać atmosferę wokół imprezy, która znacznej części społeczeństwa przez 20 lat już się nieco opatrzyła i znudziła. Teraz znów, na nowo, rośnie zainteresowanie WOŚP. I ludzie znów wrzucą kilka złotych do kartonowych skarbonek, ze świeżą życzliwością spojrzą na kwestujących, zainteresują się osiągnięciami Fundacji.

Na złość "niepokornym".


sobota, 3 stycznia 2015

Barańczakiem w marazm. Profesorze, dlaczego tak cicho?

Odszedł Stanisław Barańczak. Jeden z najwybitniejszych polskich poetów XX wieku. Za czasów komuny bardzo ceniony (bo ściśle związany z opozycją), później nieco zapomniany (bo któż w latach drapieżnego młodego kapitalizmu interesował się poezją?), teraz znów, z wyraźnym żalem (że dopiero teraz) przypominany.

Barańczak miał już swoje lata, w dodatku poważnie chorował. Wiele wskazywalo na to, że przyjdzie pogodzić się z jego śmiercią. Media odnotowały ten fakt z elegancją. A na fali wspomnień pojawiły się pomysły, niektóre - znakomite. Jak ten, bardzo dyskretnie przedstawiony przez znanego literaturoznawcę - prof. Piotra Śliwińskiego z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.

Aż chce się zawołać: "Profesorze, głośniej!!!"


piątek, 2 stycznia 2015

Mniejsza, że plagiat. Szkoda, że wtórny

No to ujeżdżają sobie wszyscy po nowej czołówce telewizyjnych wiadomości... Przede wszystkim - że jest niemal identyczna z czołówką jednego z serwisów zagranicznych. Faktycznie, porównanie tych dwóch animacji każe się wstydzić za macherów z TVP.

Ale mnie jeszcze bardziej wstyd. Że szczególnie w warstwie wizualnej, ale i muzycznej, Państwo z Woronicza stanęli w miejscu. A kto stoi w miejscu - ten się cofa.

Najważniejszej audycji najważniejszego programu telewizyjnego w Polsce to po prostu nie uchodzi.