piątek, 28 lutego 2014

Roman Kaszczuk gwarantuje. A ja mu wierzę

Albo inaczej: wierzyłbym, gdyby krótki komunikat na opakowaniu jogurtu brzmiał inaczej. Firma Zott (polski oddział międzynarodowego koncernu), specjalizująca się w produkcji jogurtów i deserów mlecznych, postanowiła zbliżyć się nieco do konsumenta. I na kubeczkach jogurtu Jogobella, obok standardowych informacji o składzie, kaloriach, mikroelementach i przydatności do spożycia, daje głos swojemu szefowi.
Pan Prezes Roman Kaszczuk przekonuje, że odpowiedni dobór dostawców surowca gwarantuje odpowiedni efekt konsumentowi. I kwituje to "odręcznym" podpisem.

Pomysł fajny, ale można było to zrobić jeszcze lepiej.

środa, 26 lutego 2014

Polsko, pokaż cycki Europie. Śmiało!

Po raz pierwszy w historii polskiego udziału w plebejskich zawodach muzycznych zwanych Konkursem Eurowizji szczerze cieszę się z wyboru reprezentanta. Specjalnie piszę "cieszę się", nie ograniczając się do zdawkowego "to dobry wybór".

Dotąd było tak: albo mi się podobała piosenka (Anna Maria Jopek z "Ale jestem") albo uznawałem że to odpowiednia propozycja w odpowiednim miejscu (Ich Troje ze swoim perfekcyjnym kiczem).

Dotąd nie zdarzyło się, żeby oba warunki udało się spełnić jednocześnie. A teraz tak. 

niedziela, 16 lutego 2014

Szukasz pracy? Zasada pierwsza - podpisz się

Regularnie trafiają do mnie osoby poszukujące pracy. W różnym wieku, z różnym doświadczeniem, z różnymi oczekiwaniami. Niekiedy przeceniający możliwości finansowe (oczekiwana pensja) mojej niewielkiej firmy, niekiedy nie doceniający mojego zdrowego rozsądku (którego musiałbym w ogóle nie mieć decydując się na zaproszenie do współpracy kogoś, kto nie potrafi nic).

Co ciekawe, wśród tych propozycji/aplikacji coraz większą część stanowią takie "zaczepki" jak poniższa:


krótko i do bólu konkretnie...

Zakładam, że pytanie zadaje 26-letnia kobieta ("absolwentką" oraz zdrobnienie żeńskiego imienia w adresie mailowym, w którym 1988 oznacza pewnie rok urodzenia). Ale nie mam pewności. Nie wiem również jak się nazywa ta pani i jak można się z nią skontaktować.

Aż mnie kusi, żeby na takiego maila odpowiedzieć jakoś tak: "Spoko, mamy". Również bez podpisu.
Uff, nie będę aż tak złośliwy.

Ale już na poważnie - zaczynam rozumieć fenomen "milionów wysyłanych aplikacji" o których mówią poszukujący pracy młodzi ludzie oraz jednoczesnego lamentu pracodawców szukających kogokolwiek sensownego...



poniedziałek, 10 lutego 2014

Kup nejtiwa za cztery piwa. Copy dla turystów

Na 100 samochodów - 80 to auta z polskimi rejestracjami.
Czeskie Karkonosze są chętnie odwiedzane przez Polaków.
Czesi doskonale o tym wiedzą.
Czeski język ma trochę podobnych słów, ale ma też trochę różnic.
Czeski wydawca folderka dla narciarzy fakt ten zlekceważył.
A był tak blisko profesjonalizmu.



Wystarczyło ten kilkuzdaniowy tekst wysłać dowolnemu redaktorowi / dziennikarzowi / copywriterowi - Polakowi. Choćby Polakom w Zoom Media.
Sprawdzilibyśmy  za grosze, z czystej sympatii do Czechów i czeskiego piwa.

piątek, 7 lutego 2014

Lechu i Jaruzel. Zwykli ludzie

Lech Wałęsa. Opoka. Symbol, który jednoczył w stanie wojennym ówczesną opozycję. Symbol, którego wartością (mimo wszystkich ludzkich słabostek) było to, że JEST.

Wojciech Jaruzelski. Twarz opresji. Przedziwne połączenie "inaczej" rozumianego patriotyzmu z betonową filozofią trzymania za pysk. Przez większość - znienawidzony, przez część (z czasem) - rozgrzeszony.

Obaj panowie - pierwszoplanowe postaci polskiej polityki lat 80., na naszych oczach tracą swoje kły. Schodzą z piedestałów i zasilają nasze szeregi - zwykłych ludzi ze zwykłymi problemami.


czwartek, 6 lutego 2014

Pablopavo. Wciąga opowieścią

Znów spora garść świetnych piosenek. I właściwie na tym mógłbym zakończyć. Bo tego po prostu trzeba posłuchać, pozwalając wciągać się w hipnotyzujące opowieści o ludziach.

Bo nie powinna zwieść singlowa (i klipowa) "Dancingowa piosenka miłosna" - może i melodyjna, zgrabna i przewrotna, ale do poziomu literackiego "Wenecji" czy miłosnej sugestywności "Kotów" nawet się nie zbliżająca.

Na tej płycie jest o wiele więcej o wiele lepszych momentów :).

poniedziałek, 3 lutego 2014

Pętla Mazurska. Niemiec by zbudował, my nie damy rady...

Kto zna Wielkie Jeziora Mazurskie, kto po Mazurach żegluje - z pewnością zna temat. Temat (roz)budowy alternatywnego szlaku wodnego łączącego jezioro Niegocin z jeziorem Śniardwy. Oczywiście z Giżycka do Mikołajek można bez problemu dopłynąć tzw. kanałami mazurskimi (zbudowanymi w tym kształcie w połowie XIX w.), ale jest jeszcze wariant hardkorowy, czyli niepełna trasa przez jeziora Wojnowo, Buwełno, Tyrkło.

"Jest" - bo te jeziora istnieją, połączone są płytkimi i wąskimi rzeczkami.

"Hardkorowy" - bo można trasę pokonać jedynie małymi jednostkami, a  i to w dużej mierze wymaga brodzenia i mozolnego przeciągania żaglówek przez strumienie.

"Niepełna" - bo jeziora Tyrkło i Buwełno nie są połączone i ten kawałek trzeba pokonać na przyczepie...

Od lat grono pasjonatów z Giżycka walczy o "udrożnienie" tej trasy, słusznie wskazując, że byłaby to fajna atrakcja dla mazurskich wodniaków i kolejny silny "napęd" dla mazurskiego biznesu turystycznego.

Pomysł fajny, ale... sorry, to nie ma prawa się udać, mimo dobrego PR, mimo wsparcia lokalnych samorządów, życzliwych słów ministra, prezydenta czy innych vipów. Dlaczego?