poniedziałek, 27 lipca 2015

Enerdowcy robili to dobrze. Zabawa ze starymi obiektywami

To duża frajda. Kupiłem tzw. adapter (po polsku - "przejściówkę"), dzięki któremu do jak najbardziej współczesnego korpusu cyfrowej lustrzanki Nikon mogę doczepić stareńkie obiektywy od produkowanej w DDR analogowej lustrzanki Praktica L. Leżały bezczynnie głęboko w szafie, podarowane po latach eksploatacji przez Ojca, jakieś 25 lat temu...

Tradycyjna 50-tka i teleobiektyw 200-tka. Oba solidne, metalowe, ciężkie, ze szkłami w świetnym stanie.



Ciekaw byłem jak japoński, najeżony elektroniką aparat, sobie z tym poradzi. Nie znam się na fotosprzęcie, zatem jedynie garść jak najbardziej praktycznych spostrzeżeń:

1. Obiektyw Pentacon auto 1,8/50 + adapter Pixco M42-Nik + Nikon D3100:

- aparat głupieje i chce robić zdjęcia tylko w trybie M; przy innych raportuje, że "nie dołączono obiektywu",
- przy trybie M system zakłada, że przysłona ma najmniejszy z możliwych otwór i nie można tego parametru zmienić; możemy manewrować tylko czasem i ISO,
- nakręcony adapter nie blokuje tego bolca do przymykania przysłony w obiektywie (zbyt płytko sięga), więc jest ona cały czas maksymalnie otwarta; jeżeli chcemy ją zmniejszyć, trzeba w momencie robienia zdjęcia przycisnąć drugim palcem ten przycisk na obiektywie,
- coś dziwnego dzieje się z ostrością (na tej maksymalnie otwartej przysłonie) - trudno ją ustawić: w wizjerze niby ok, a potem na podglądzie okazuje się, że jednak nie do końca w porządku,
- zdjęcia są rozmiękczone, takie charakterystyczne światło, z pięknymi kolorami; w niektórych zastosowaniach to może być zaleta,
- ustawienie ostrości o wiele trudniejsze niż we współczesnej "stałce" Nikkor 50/1,8; obiektyw jest też ciemniejszy.


2. Obiektyw Pentacon 4/200 + adapter Pixco M42-Nik + Nikon D3100:

- aparat głupieje i chce robić zdjęcia tylko w trybie M; przy innych raportuje, że "nie dołączono obiektywu",
- przy trybie M system zakłada, że przysłona ma najmniejszy z możliwych otwór i nie można tego parametru zmienić; możemy manewrować tylko czasem i ISO,
- obiektyw ma inną konstrukcję i przysłona zamyka się od razu przy przekręceniu pierścienia, więc nic nie trzeba naciskać (patrz wyżej),
- ostrość złapać łatwiej niż w 50,
- zdjęcia nie są rozmiękczone,
- stała ogniskowa to jednak "zobowiązanie" dla kogoś przyzwyczajonego do zooma - będzie trzeba się przyzwyczaić i popróbować sprzętu również w innych okolicznościach.

Over.

A tu zdjęcia:









PS. zdjęcia wywołane z NEFów, poddałem je nieznacznej korekcji ekspozycji, a później podostrzyłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz