sobota, 3 stycznia 2015

Barańczakiem w marazm. Profesorze, dlaczego tak cicho?

Odszedł Stanisław Barańczak. Jeden z najwybitniejszych polskich poetów XX wieku. Za czasów komuny bardzo ceniony (bo ściśle związany z opozycją), później nieco zapomniany (bo któż w latach drapieżnego młodego kapitalizmu interesował się poezją?), teraz znów, z wyraźnym żalem (że dopiero teraz) przypominany.

Barańczak miał już swoje lata, w dodatku poważnie chorował. Wiele wskazywalo na to, że przyjdzie pogodzić się z jego śmiercią. Media odnotowały ten fakt z elegancją. A na fali wspomnień pojawiły się pomysły, niektóre - znakomite. Jak ten, bardzo dyskretnie przedstawiony przez znanego literaturoznawcę - prof. Piotra Śliwińskiego z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.

Aż chce się zawołać: "Profesorze, głośniej!!!"




Śliwiński w wywiadzie udzielonym Gazecie Wyborczej wspomina Stanisława Barańczaka. W szczególności - jego ożywczą rolę w poznańskim środowisku naukowo-kulturalnym. Nie ukrywa, że obecność Poety na UAM była decydującym argumentem przyciągającym do uczelni (i miasta) młodych ludzi spragnionych Wartości.

Czytam i nie mogę pozbyć się wrażenia, że Barańczak jest wręcz idealnym wzorcem również w naszej postkapitalistycznej rzeczywistości. Społeczne zaangażowanie, wartości, artyzm, najwyższy poziom literacki, a do tego - rzetelność i taka poznańska swojskość (królowa rodzinnej pop-literatury Małgorzata Musierowicz odpowiedzialna za sagę "Jeżycjady" to siostra Barańczaka)...
W końcu o to nam - nowoczesnym poznaniakom - chodzi, prawda???

Piotr Śliwiński mówi tak:
Przez dłuższy czas Poznań miał literaturę w nosie, aż doszło do tego, że literatura zaczęła mieć w nosie Poznań. To bardzo krótkowzroczne, to trzeba zmienić. Pamiętając o Barańczaku, pamiętać trzeba o tych wszystkich, którzy tu piszą albo których się tutaj czyta. Potrzeba nagrody literackiej, stypendium dla młodych, gestów na tyle hojnych, by rozniosło się szeroko, że miasto odzyskało swą dawną gościnność.

Co? Jednym zdaniem sprzedać taki świetny pomysł???
(cóż, odzywa się we mnie PR-owiec i marketingowiec, chcący cynicznie wykorzystać sławę zmarłego poety)

Jeżeli władze miasta odpuszczą szansę tak znakomitego "zagospodarowania" poznańskości Stanisława Barańczaka, będzie to wielki grzech. Grzech zaniechania.

Profesorze! Środowisko akademickie Poznania wspomina Poetę cyklem przemyślanych imprez. Wątek nagrody literackiej Jego imienia naprawdę jest godzien pociągnięcia...


(fot. Elżbieta Lempp, za portalem www.culture.pl)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz