wtorek, 13 czerwca 2017

Szyszko do wyrębu/odstrzału, PR-owcy Mariusza ratują co się da

Nabijanie się z kuch ministra wyrębu narodowego Jana Szyszko już nawet nie daje przyjemności. Bo to tak jakbyśmy się śmiali z niepełnosprawności. Głupio i niezręcznie.
Dlatego nie będę się nabijał, tylko odnotuję, że minister Szyszko wręczając przy kamerach tajemniczą kopertę ministrowi Błaszczakowi, wyjaśniając głośno, że to taka córka leśniczego, po raz kolejny udowodnił, że powinien się trzymać z dala od polityki (od lasów oczywiście też, ale akurat teraz nie o lasach mówimy).

Nieważne, co było w tej kopercie. Czy CV szukającej pracy córki znajomego, czy może ważny sygnał o nieprawidłowościach np. w służbach podległych Błaszczakowi. Bo w cywilizowanym kraju tak się nie załatwia ŻADNYCH spraw, zwłaszcza na tym szczeblu. Bo to kompromituje.

Nic dziwnego, że ten kompromitujący manewr kompletnie wytrącił z równowagi Błaszczaka. Do tego stopnia, że nie zareagował od razu. Dopiero później jego służby zaczęły go powoli wyciągać za uszy z tego puszczańskiego (jeszcze nieosuszonego) bagna.