czwartek, 23 maja 2013

Poznań znikł. Jak łatwo zgubić miasto istniejące od wieków

Niektórzy mówią, że "czego nie ma w Internecie, to nie istnieje". Poszerzmy: "czego nie ma w wyszukiwarce Google, to nie istnieje". Doprecyzujmy: "czego nie ma w usługach Google (między innymi w mapach Google), to nie istnieje".

Otóż donoszę Szanownym Państwu, że... Poznań nie istnieje.

sobota, 18 maja 2013

Chcemy zarobić czy chcemy wydać? O samorządowych łowach na inwestorów, czyli dlaczego Rzeszów kusi lepiej od Poznania

Na łamach tego samego numeru miesięcznika Forbes potencjalnych inwestorów kuszą Województwo Podkarpackie i Miasto Poznań.

Chodzi w gruncie rzeczy o to samo - o przyciągnięcie tych, którzy ulokują swoje pieniądze, stworzą nowe miejsca pracy, dadzą zarobić, zapłacą lokalne podatki, wzmocnią lokalną tkankę biznesową, a przy okazji oczywiście zarobią.



Warszawskie słoiki. Genialny projekt. Słaba reakcja

Warszawa dała ciała. Ściślej - mieszkańcy Warszawy dali ciała. Dokładniej - warszawskie osobistości dały ciała. Przez grzech zaniechania.

W konkursie na nowy neon - symbol stolicy, wygrał projekt przedstawiający słoiki.
Pojęcie "słoik" ma w Wwie zdecydowanie negatywny wydźwięk. Oznacza osobę przyjezdną, która:
- wychowała się gdzie indziej (czytaj - na prowincji),
- mieszka w stolicy, bo po studiach znalazła tam pracę,
- nie identyfikuje się z problemami "prawdziwych" mieszkańców miasta,
- często zameldowana jest w swojej dawnej pipidówie (i tam płaci podatki),
- zabiera "prawdziwym mieszkańcom" miejsca w przedszkolach, przestrzeń w komunikacji miejskiej, spokój w parkach itd,
- masowo opuszcza stolicę w weekendy czy w przeddzień świąt, by powrócić z torbą albo bagażnikiem wypakowanym słoikami z wałówką od mamy...

Słoiki nie są lubiane. Wysyłane do towarzyskiego getta moszczą się tam, odnajdując w swojej słoikowej kaście namiastkę bezpieczeństwa na wygnaniu. Mur rośnie.

Konkursowy werdykt podgrzał atmosferę. Dotychczasowe animozje wybuchły z nową silą.

A warszawskie Osobistości właśnie zaprzepaściły szansę - by mur rozbić i ze słoików zrobić - również w sferze emocjonalnej - siłę napędową Wielkiej Warszawy.
By przyjezdni zaczęli z miastem utożsamiać się i tworzyć jego legendę.

niedziela, 12 maja 2013

Świnka Piggy kontratakuje. Jak podkręcić program restauratorki negatywnymi emocjami?

Ona naprawdę kojarzy mi się ze świnką Piggy (oryg. Miss Piggy) z Muppet Show. I to wcale nie za sprawą tuszy. Raczej przez to połączenie blondloków z charakterystyczną mimiką, ekspresją/pretensjonalnością i emocjami. U świnki z kukiełkowego show Hensona była to miłość do Kermita, u znanej restauratorki firmującej popularny program telewizyjny są to emocje różnorakie. Ale na pewno wielkie.

Nasza Miss Piggy stała się ostatnio bohaterką wielkiej medialnej afery, mocno eksponowanej przez Gazetę Wyborczą. Afery, którą można streścić tak: "telewizyjna gwiazda awanturuje się w hotelu, poniża personel i w ogóle zachowuje się chamsko".

Oczywiście, kolejne teksty wywołują lawinę komentarzy (w większości zdecydowanie nieprzychylnych Miss Piggy). A najśmieszniejsze jest to, że komentujący kompletnie nie zdają sobie sprawy z tego, że są wkręcani w sprawną PR-owską akcję.

czwartek, 2 maja 2013

Jak zarobić na własnym video? Świetny manewr wzmacniający pozycjonowanie marki i 170.000 złotych budżetu na jeden odcinek offowego serialu


Znacie Vimeo? Ten serwis do którego można wrzucać własne filmy video - Podobnie jak to ma miejsce w przypadku YouTube, ale... bardziej lansiarsko? YT i owszem, jest gigantem o niepodważalnej pozycji lidera, wspartej autorytetem i kosmicznym kapitałem Google. Ale Vimeo bardzo udanie realizuje strategię szlachetnej niszy, nieco w opozycji do ludycznego YouTube. Niszy dla "lepszych" nadawców i widzów, niszy kulturotwórczej.

Vimeo rozpoczęło intensywne promowanie usługi On Demand. Bardzo zmyślny koncept, a przy okazji doskonały wzór do naśladowania: "jak wywęszyć społeczne nurty i wyjść naprzeciw potrzebom, przekuwając to w atrakcyjny produkt".



środa, 1 maja 2013

Polo TV. Profesjonalizm

Leniwe popołudnie na kanapie. Na jednym z przerzucanych kanałów znajoma twarz. Kanał to discopolowa POLO TV, a twarz? No właśnie... Skąd znam tego człowieka? Aaaa, no przecież - jeden z poznańskich Żuków - Michał Gielniak. To zaskoczenie, nie wiedziałem, że oprócz pracy z Żukami realizuje się również w branży disco polo (której przecież nie śledzę, bo to nie moja bajka). Swoją drogą - rzetelna piosenka, zgodna ze stylistyką - naiwna tekstowo i prosta muzycznie.

To zaskoczenie Gielniakiem skłoniło mnie do poświęcenia POLO TV kolejnych kilkudziesięciu minut. Gratuluję. Bo to dobra telewizja muzyczna.