wtorek, 24 czerwca 2014

O pracy męża decyduje żona. I koniec

Takie ogłoszenie w popularnym serwisie rekrutacyjnym może zaskoczyć. Bo jakiemu pracodawcy może być potrzebna kandydatka spełniająca tylko ten jeden, specyficzny warunek?

Lektura całości zgrabnego anonsu nie pozostawia wątpliwości. Wszystko jasne.

Zżymać się tylko możemy na przedmiotowe traktowanie facetów, ale racji autorom odmówić nie sposób. Po pierwsze wiedzą, że to PANIE decydują, a po drugie - zręcznie pozyskują życzliwość kobiet, które zazwyczaj z powodu długiej rozłąki z mężami-kierowcami-obieżyświatami cierpią bardziej.


niedziela, 15 czerwca 2014

Sowa & Przyjaciele - kryzys, wyzwanie i szansa. Mini-studium przypadku


No to mamy kolejny wstrząs na scenie politycznej. Ktoś nagrał rozmowę polityko-urzędników bardzo wysokiego szczebla, dyskutujących prymitywnym językiem o politycznych interesach.

Pulpa w politycznym kociołku znów się zagotowała, zaczęła intensywnie bulgotać. Pod przykrywkę zaglądają (dosypując swoich przypraw) politycy różnych opcji, licząc na ubicie własnego interesu albo szukając sposobu na zniwelowanie wizerunkowych efektów ujawnienia TAŚM. 

Zainteresował mnie jeden wątek tej afery. Poboczny, ale chyba (bo w końcu polityka jest taka przewidywalna...) najciekawszy. Chodzi o miejsce, w którym bulwersujące rozmowy zostały zarejestrowane, czyli warszawską restaurację Sowa & Przyjaciele. 

Muszę przyznać, świetnie opanowany przez restauratora kryzys. Wzór do naśladowania.

środa, 4 czerwca 2014

Jan Kulczyk się chwali. PR-owiec Doktora nie uprzedził

Jan Kulczyk, najbogatszy Polak, pewnie nawet nie jeździ "swoją" autostradą, która zaczyna się w Świecku przy niemieckiej granicy, a kończy w okolicach Konina. Jan Kulczyk pewnie nie wie, że przejazd osobówką 50-kilometrowego odcinka autostrady Września-Konin kosztuje 16 złotych. Jan Kulczyk pewnie nie wie, że pokonanie dwukrotnie dłuższego odcinek Konin-Stryków tym samym samochodem kosztuje 10 złotych (jest to odcinek autostrady państwowej). A już na pewno Jan Kulczyk nie zdaje sobie sprawy z tego, że państwo na "swojej" autostradzie logicznie różnicuje opłaty dla samochodów i motocykli, czego Autostrada Wielkopolska Doktora Jana nie robi.
Wreszcie na pewno Jan Kulczyk nie słyszy bluzgów kierowców, którzy zmuszeni do płacenia horrendalnych stawek za przejazd muszą jednocześnie spędzać drogie minuty w długich kolejkach do punktów poboru opłat.
Gdyby Jan Kulczyk to wiedział, z pewnością nie zgodziłby się na opublikowanie w poważnym dzienniku Rzeczpospolita reklamy, w której swoim nazwiskiem podpisuje tak wredną dla polskich kierowców rzeczywistość.