piątek, 2 października 2015

Michał Wawrzyniak i MTP. Małżeństwo z rozsądku czy mezalians?

Kim jest Michał Wawrzyniak? Jest coachem, trenerem, mentorem, mówcą, pisarzem, ekskluzywnym doradcą, guru, autorytetem... Uff, to ledwie część określeń, jakimi posługuje się on sam oraz jego wyznawcy. Ma ich wielu i na nich nieźle zarabia, bo jego kaliski szkoleniowo-eventowo-warsztatowy holding kręci się coraz szybciej, zasypując pragnących rozwoju osobistego dziesiątkami propozycji. A każda z nich - wyjątkowa.

Michał Wawrzyniak został kuratorem konferencji Golden Marketing Conference, z dużym rozmachem zorganizowanej przez Międzynarodowe Targi Poznańskie.

Dziwię się Targom. To ryzykowny manewr.




Trudno nie mieć dystansu do Michała Wawrzyniaka. Nie można mu odmówić elokwencji i dobrego warsztatu socjotechnicznego, ale jednocześnie - wraz z poznawaniem kolejnych propozycji jego holdingu szkoleniowego, obawy rosną. Obawy, że cały ten biznes jest napompowanym balonem.
Wawrzyniak wie, że wątpiących w jego geniusz nie brakuje, więc umiejętnie kontratakuje sceptycznych epitetem "hejterzy", obraża ich albo obśmiewa, przyznając wyłączną rację sobie.

Co prawda zapewnia, że technik NLP (programowanie neurolingwistyczne, przez część naukowców określane mianem manipulacji) już nie stosuje. Ale temu co prezentuje daleko od rzetelnego   "dzielenia się wiedzą" (co obiecuje).

Kiedyś, zaciekawiony skrajnymi opiniami, obejrzałem kawałek jakiegoś szkolenia video, a teraz - podczas Golden Marketing Conference na MTP - wysłuchałem całego "wykładu" Michała Wawrzyniaka.

Trwał półtorej godziny. A mógł trwać pół minuty. Właśnie tyle potrzeba było, by przedstawić konkrety (w dodatku wszystkim doskonale znane) tego wystąpienia.
Niestety, słuchacze, oczekujący solidnej marketingowej wiedzy i inspirujących przykładów, nie docenili guru tak jak wyznawcy na mityngach w Kaliszu. Nie było entuzjastycznych okrzyków i nie było ekscytacji. Guru był zawiedziony i momentami złośliwy (co zresztą i tak nie pomogło).

Z drugiej strony - nikt nie wstał i nie krzyknął że "król jest nagi". Ale może w efektownej Sali Ziemi Międzynarodowych Targów Poznańskich nie wypadało?

Kontrast między 90-minutowym laniem wody przez Wawrzyniaka, a stosem konkretów zaprezentowanych chwilę później przez Natalię Hatalską albo bardzo ciekawym wystąpieniem Michała Banacha mówiącego o nowych technologiach stosowanych w badaniach konsumentów, był ogromny.

Wystarczy zajrzeć do programów szanowanych konferencji, seminariów i innych warsztatów branży marketingowej i PR-owej. Nie brakuje tam prelegentów, którzy na tym zjedli zęby, którzy mają obiektywny dorobek mierzony nagrodami konkursów reklamowych, złotymi spinaczami czy tysiącami czytelników specjalistycznych blogów.
Nie ma wśród nich specjalistów od "rozwoju osobistego", legitymujących się... 3,5 milionami złotych zarobionymi na prowadzeniu szkoleń i spotkań dla swoich wyznawców.

Co oczywiste, nikt nie będzie zabraniał Wawrzyniakowi prowadzenia szkoleń, a jego słuchaczom - zachwycania się słowotokiem guru.
Ale dziwi trochę, że MTP nawiązuje tak ścisłą współpracę z kimś dość odległym od marketingowego mainstreamu. Nie wierzę, że organizatorzy konferencji nie wiedzą kto w tej branży jest autorytetem i kto ma naturalną umiejętność przyciągania słuchaczy. A co najważniejsze - kto wzmocni prestiż takiego wydarzenia, miast stawiać Targi w ryzykownej roli partnera "faceta od sekty rozwoju osobistego".

Ale może właśnie w tym kierunku podąża marketing i dyrektorzy MTP czują to lepiej?

PS.
Warto, z czystej ciekawości, zajrzeć sobie na www.mentalway.pl, można też obejrzeć sobie fragmenty wystąpień Michała Wawrzyniaka - daje to pewne wyobrażenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz