poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Panowie, co chcieliście powiedzieć? Słów kilka o gimbazie z PO

Widziałem to już na wielkich planszach reklamowych, a dzisiaj dostałem do ręki - od pełnego werwy chłopaka idącego w grupce młodych ludzi, pewnie przedstawicieli młodzieżówki Platformy Obywatelskiej.

Na oko - studenci. Zaangażowani, roześmiani, chciałoby się rzec - awangarda aspirującej Polski. Ciekawe, czy do rozdawanych przez siebie ulotek podchodzą wystarczająco krytycznie.

Przyznajmy szczerze - awers ulotki (podobnie wyglądały hasła na billboardach) nie jest zbyt precyzyjny.

środa, 26 sierpnia 2015

Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Pesymistyczne rozpamiętywanie zamiast przełamywania

To jest niesamowite muzeum. Wszystko dopracowane do perfekcji. Był budżet, więc można było zaprojektować i wybudować oszałamiający budynek, można było zatrudnić genialnych twórców ekspozycji, designerów, można było kupić najlepsze wyposażenie i wydać tony świetnych materiałów informacyjnych i edukacyjnych.

A jednak - zawód. Bo oprócz tego, że nie byłem w stanie odpowiedzieć sobie podczas zwiedzania na szereg nurtujących mnie od dawna pytań, zorientowałem się, że to nie jest opowieść o współistnieniu, wzajemnych relacjach, dobrym fermencie i złych doświadczeniach powstających na styku dwóch narodów i dwóch kultur.

Muzeum Historii Żydów Polskich jest pesymistyczną opowieścią o tragicznych losach narodu na obcej ziemi, skazanym na wieczne prześladowania i alienację.

niedziela, 23 sierpnia 2015

Muzeum współczesne, muzeum muzealne. Dwie rzeczywistości jednego dnia

Współczesne muzea mają moc. Przede wszystkim - moc nowoczesności. Ekrany multimedialne, interaktywne prezentacje, infokioski, audioprzewodniki, gra światłem.

Ale chyba nie to jest najważniejsze. Bo tenże infokiosk (albo inny efekt multimedialny) w dwóch miejscach może wyglądać zupełnie inaczej.  Bo bardzo ważny jest kontekst.

Tak wyglądają multimedia w niedawno otwartym Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN:



A tak wyglądają multimedia w Muzeum Wojska Polskiego:


czwartek, 20 sierpnia 2015

Selfie. Bądź swoim własnym bohaterem


No jasne, że niespecjalnie liczy się tło (choć zwykle jest pretekstem do takiego zdjęcia). Liczy się to, co na pierwszym planie. Twarz. Piękna twarz. Myśląca twarz. Oszałamiająca. Zachwycająca.

Zazwyczaj - zachwycająca tego, który robi sobie zdjęcie...

Stary Rynek. Trochę marzeń nie zaszkodzi


Polecam tę wystawę. Na sporych tablicach, tuż przy Odwachu, zaprezentowano prace młodych architektów. Wszystkie poświęcone są Staremu Rynkowi. Każda z prac odpowiada na podstawowe pytanie - co zrobić, by to centralne miejsce było bardziej przyjazne, żeby odzyskało blask, żeby je współcześnie uszlachetnić, zachowując szacunek dla historii.

Nie da się opowiedzieć. Warto obejrzeć.

Obejrzałem i... zacząłem marzyć.
Szkoda, że to tylko marzenia.

niedziela, 16 sierpnia 2015

Historia polskiego lotnictwa wojskowego. Żenująca i smutna...

Do Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie jechałem z wielkimi nadziejami i w patriotycznym uniesieniu. Do tego, jakby na dzień dobry, kilkadziesiąt metrów nad głową przeleciały maszyny  wracające z warszawskiej defilady (to był 15 sierpnia). Równiusieńko lądujące, jeden za drugim, nowoczesne transportowce, potem kilka śmigłowców w perfekcyjnym, bojowym szyku...

Zresztą sam Dęblin, ściślej - widziane z zewnątrz zabudowania wojskowe, wygląda porządnie. A miasto przytulone do strategicznej jednostki, kwitnie.

A potem? Potem było coraz gorze... Niestety.
Opuszczałem Muzeum przybity. Marnowaniem tak fantastycznej okazji.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Jan Kulczyk. Geniusz i... szczepionka


W dowcipach, spontanicznie rozpowszechnianych, kryje się cała prawda. I jeżeli słyszę przypadkiem gorzko-ironiczno-satyryczne "W związku ze śmiercią Jana Kulczyka bramki na autostradzie A2 zostały podniesione do połowy", to wiem, że to jest głos ludu.

Usłyszałem to dzisiaj. Przypadkiem. W zestawieniu z tekstem opublikowanym w jednym z dzienników, a opisującym dokonania Jana Kulczyka w tonie hagiograficznym celny i inteligentny komentarz dotyczący bramek zabrzmiał tym donośniej.

Dla większości Polaków Jan Kulczyk był obłędnie bogatym jegomościem, którego fortuna rosła wraz z kolejnymi udanymi (a jednocześnie kontrowersyjnymi) transakcjami dokonywanymi na styku biznesu i administracji państwowej. Dodatkowo - był ojcem i właścicielem Autostrady Wielkopolskiej, wyciągającym z kieszeni kierowców niezrozumiale wysokie kwoty*...


I mają rację.
Choć powinni - by sprawiedliwości stało się zadość - pamiętać również o tych dobrych dokonaniach Jana Kulczyka.