czwartek, 18 czerwca 2015

Doskonały cios Kmicica aka Azji. Jednym ruchem uciął hejt

Daniel Olbrychski w stanie nietrzeźwości prowadził samochód. Sprawa wyszła na jaw podczas policyjnej kontroli. I jeden z najsłynniejszych polskich aktorów został potraktowany bardzo surowo - tak przez służby publiczne, jak i przez publiczność.

Olbrychski zachował się jednak po mistrzowsku. Mistrzowsko zagrał PR-owo, przyznając się do winy, kajając się i podkreślając sprawiedliwość kary. Tym samym zręcznie uciął wszelkie komentarze typu "bo ci ze świecznika próbują sobie jakoś załatwić bezkarność", jednocześnie przekuwając kryzys w sukces. Bo trudno aktora po czymś takim nie lubić.



Daniel Olbrychski postąpił wręcz podręcznikowo. Tak jakby doradzający mu specjalista (żona-manager?) odhaczał kolejne punkty w jakiejś zaczerpniętej z amerykańskiej książki check-liście.

Było i jednoznaczne przyznanie się do winy (kolacja z niemałą ilością alkoholu), napiętnowanie własnej nieodpowiedzialności (było trzeba sprawdzić, czy w południe następnego dnia stężenie alkoholu we krwi spadło do dopuszczalnego poziomu), pełną akceptację działań policji (dobrze, że złapali) po dobrowolne poddanie się surowej karze i pokorne jej przyjęcie (żona aktora przyznaje, że trzyletnia fucha kierowcy, bo na tyle zabrano p. Danielowi prawo jazdy, to nie jest szczyt marzeń - ale trudno...).

Daniel Olbrychski to aktor. W dodatku dobry aktor. Nie wiemy więc, czy jego samokrytyka i żal są szczere, czy zręcznie symulowane. Co więcej - podręcznikowa perfekcja i konsekwencja działania wobec kryzysu wizerunkowego dają podstawy do podejrzeń, że stoją za tym zręczni PR-owcy.

Paradoksalnie, wręcz przesadne pokajanie się przed opinią publiczną jest dobrym (a nie naiwnym) zagraniem. Olbrychski to przecież legenda polskiego melanżu. Facet, który za kołnierz nie wylewał, bił się o kobiety, jeździł zbyt szybko zbyt drogimi samochodami... Pewnie mógłby jakoś (korzystając z tej swojej legendy) jakoś załagodzić zarzuty.

A on prosto z mostu - bicie się w piersi i przestrogi dla innych. Podejrzanie gorliwe...

Ale czy to szkodzi?

Liczy się skuteczność. A nie ma skuteczności bez szybkiej reakcji. Nic tak dobrze nie zamyka ust.


(fot. Daniela Olbrychskiego - za Wikipedią)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz