poniedziałek, 30 września 2013

CRM w biurze parafialnym. Proboszcz goni marketerów





Napisał do mnie ksiądz proboszcz. Proboszcz Parafii Farnej, do której - z racji meldunku - oficjalnie należę. List dotarł do mojego domu normalnym listem, ze stemplem urzędu pocztowego w Śremie (?), w zaadresowanej komputerowo kopercie. Obok listu wewnątrz znalazłem ulotkę z programem odpustu.

Ale nie zaproszenie na kościelną uroczystość mnie zaskoczyło, a forma.

Dotąd Kościół w taki sposób ze mną się nie kontaktował. 

czwartek, 19 września 2013

Nożem w język. Bo tato musi zapierdalać w Top Chef

Przekleństwa często są elementem dramaturgicznym. W literaturze, kinie, teatrze. Uwiarygadniają pojawiające się postaci. Bez charakterystycznych: k...wy, je...nia, spier...ania bohaterowie albo byliby kompletnie oderwani od swojego środowiska (a przez to - kompletnie nieudani), albo nie byliby w stanie pokazać swojej wielowymiarowości i człowieczeństwa (np. stateczny profesor kardiolog przeklinający okrutnie podczas trudnej operacji).

Pewnie tym samym tropem poszli producenci bardzo ciekawego programu Top Chef (Telewizja Polsat), czyli telewizyjnej rozgrywki profesjonalnych szefów kuchni, przed którymi stawiane są różnego rodzaju zadania kulinarne. Oczywiście jest to obudowane stresującym regulaminem i finalizowane (w przypadku najlepszego z kucharzy) atrakcyjną nagrodą. Kompetentne jury ocenia pretendentów bardzo surowo, a lęk przed usunięciem z programu jeszcze bardziej wzmacnia emocje.

poniedziałek, 16 września 2013

Diesel. Inspirujący klekot

Najpierw było zdziwienie hałasem. Jak to, rejs na jachcie żaglowym, z ciągłym klepaniem klawiatury wielkiego silnika i głośnym szumem zasysanego powietrza?
Potem był podziw, że zabytkowa jednostka napędowa tak dobrze radzi sobie z pchaniem pod fale reprezentacyjnego żaglowca polskich harcerzy, czyli s/y Zawisza Czarny.
Później, podczas wachty przy sterze, było stopniowe poddawanie się hipnotyzującemu rytmowi wolnoobrotowego silnika. Wreszcie - bezwiedne tupanie zgodne z tempem i coraz wyraźniejszy pomysł na piosenkę.

niedziela, 1 września 2013

Celebryctwo zamiast celebry? To może być metoda...

Przez wieki papieże byli jak królowie - zamknięci w murach Watykanu, rzadko podróżujący, ukazujący się wiernym okazjonalnie i w rzeczywistości - mało przystępni. Znakiem czasu była względna normalność Jana Pawła II, który w momencie obejmowania przywództwa Kościoła był pełnym energii mężczyzną w średnim wieku. Napracował się przez te lata, objeżdżając świat w tę i z powrotem, przy okazji - pokazując ludzką twarz kościelnej hierarchii - na nartach, w rozmowach ze zwykłymi ludźmi, w cierpieniu po zamachu. Legendarne były jego żartobliwe, nieformalne "z-okienne" rozmowy z młodzieżą na Franciszkańskiej w Krakowie czy w innych miejscach (bo młodzież do JPII lgnęła i na odwrót).

Ale Papież Franciszek przebił Papieża Polaka o kilka długości. Ostatnie zdjęcie (tzw. słitfocia zrobiona sobie przez kilkoro młodych ludzi właśnie z papieżem), które obiegło świat, jest tego najlepszym dowodem.