środa, 27 kwietnia 2011

Proste pytania. Czym jest szczęście?

Czasami proste pytanie może skutkować druzgocącą w swojej prawdziwości puentą.


Tak, wiem, takich historii są tysiące. Ale dopiero kiedy jesteśmy blisko, możemy je poczuć...

wtorek, 26 kwietnia 2011

Patriotyzm. Albo Pragmatyzm.

Pomysł dobry. W intencji godnego zaakcentowania istotnego, państwowego święta, rozdać ludziom flagi, niech powieszą w oknach i na balkonach. Na pomysł wpadło Miasto. Straż Miejska ustawiła namiot, pod którym wynajęci młodzi ludzie, a przez pierwsze 45 minut również (wspierający przedsięwzięcie wizerunkowo) Prezydent Miasta, rozdawali biało-czerwone.

sobota, 16 kwietnia 2011

Busking. U nas jakoś nie wychodzi

Wiosna. Jak nic. Alergicy kichają, psychiatrzy sugerują, by powoli odstawiać antydepresanty, ogródki na Starym Rynku zaczynają serwować niedobrą, zbyt drogą kawę (serwuje pierwsza zmiana kelnerów; do końca sezonu załoga zmieni się sześciokrotnie), panie zakładają spódniczki, a panowie taksują je wzrokiem zza stolików zastawionych piwem skutecznie podtrzymującym zimowe warstwy zbędnych tkanek.

Lubię wiosnę. Bardzo. Przede wszystkim dlatego, że nie jest ani zimą, ani tym bardziej jesienią. Jest cieplej, jaśniej, przyjemniej. W powietrzu czuć miłość i... słychać muzykę. O ile to pierwsze zazwyczaj bywa konsumowane, to z drugim jest słabo.

Nie potrafimy cieszyć się muzyką. Darowaną muzyką.

piątek, 15 kwietnia 2011

Robert Plant. Pięknie wyje, ale szumi



Prestiżowy Rolling Stone (dla niezorientowanych - jeden z najbardziej znanych magazynów muzycznych na świecie) przedstawia dziesiątkę najlepszych wokalistów rockowych wszechczasów. Dziesiątka jak dziesiątka, wybór obarczony oczywiście stereotypowym gustem statystycznej większości. No ale jest.
I od razu mówię - na pierwszym miejscu znalazł się Robert Plant.



wtorek, 12 kwietnia 2011

Jak wyprodukować piękny korek. O wyobraźni

Przyjechali rano. Oglądali, debatowali, mierzyli patrzyli.
Na zabudowaną prowizorycznie kilka tygodni temu studzienkę ściekową.
Z furgonetki wyciągnęli spory zestaw barierek, słupków, znaków. Starannie obstawili pole bitwy, zamknęli jeden pas ruchu oznaczahąc profesjonalnie (prawie jak Niemiec na autobahnie) i... pojechali.


Była 9 rano. Teraz jest 16:30.
Pole bitwy puste.

Cóż, może zapomnieli, że coś mieli robić.
A może chodziło o wygenerowanie fajnego korka?

Odnieśli sukces.
----------------------

Około godziny 18-19, kiedy korek na Mostowej ostatecznie się rozładował, panowie w pomarańczowych kamizelkach przybyli ponownie.
Co zrobili?
Przestawili barierki tak, że nie zajmują one teraz całej szerokości jednego pasa, a jedynie 1/3, czyli samochody mogą jeździć jednym i drugim pasem...

I pojechali... :))
-----------------------

Przyjechali znowu w nocy. Musieli to zrobić w nocy, bo rano pole bitwy wyglądało już zupełnie inaczej. To znaczy - w ogóle nie wyglądało.
Słupki i barierki usunęli do zatoczki parkingowej, całkowicie zwalniając jezdnię.
Ale znak zapowiadający roboty drogowe, ustawiony na chodniku kilkanaście metrów wcześniej, pozostawili.
Ciekawe, co dalej.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Radio Merkury. Apacze i blade twarze (strasznie długie)



Niektórzy byli zdrowo zaczerwienieni na zadowolonych buziach, inni - lekko bladzi. Wszyscy z nadzieją na zwycięstwo, niektórzy gotowi iść po trupach (a tym trupom zerwać skalpy) - chociaż ubrani nie tylko w garnitury, ale również w życzliwe uśmiechy i odpowiednie maniery.


Rada Nadzorcza Radia Merkury przesłuchała dzisiaj ośmiu kandydatów na stanowisko prezesa/redaktora naczelnego i członka zarządu. Byli to: Ryszard Ćwirlej, Bogusław Kiernicki, Wojciech Konieczny, Wiesława Kubaczewska, Andrzej Ogórkiewicz, ja we własnej osobie, Krzysztof Ratajczak i Mariusz Szymyślik.
Sławek Jaworski (był w finałowej 9) akurat wyjechał na targi sprzętu nadawczego do USA i Rada nie zgodziła się przesłuchać go telekonferencyjnie. Trudno...

W każdym razie stawka (tak twierdzą obserwatorzy) - wyrównana.

niedziela, 10 kwietnia 2011

Flagi. Rok temu było inaczej

Przed rokiem, w sobotę, pierwsze flagi pojawiły się na balkonach i w oknach zaledwie kilkadziesiąt minut po informacji o Katastrofie. Przybywało ich z godziny na godzinę, w pobliskiej pasmanterii zabrakło czarnej wstążki. Wieczorem flag było już pełno. Bez apeli wojewody, prezydenta miasta, polityków.

Dzisiaj, w rocznicę, na tym samym odcinku ulicy nie ma ani jednej flagi.

Niezłe badanie opinii publicznej. Niewielka próba, a spektakularny wynik.
Tylko niestety interpretacje faktu będzie skrajnie odmienne, w zależności od interpretatora...

sobota, 9 kwietnia 2011

Owłosiony tyłek. Czyli jestem do tyłu

Sobotnie południe, centrum miasta.

Z zaparkowanego Audi coupe (srebrno-szare, wymuskane, czyściutkie) wysiada postawny 40-latek.
Z wystudiowanym lekceważeniem uruchamia pilotem alarm, przechodzi na drugą stronę ulicy.

Półdługie, rozrzucone w zamożnym nieładzie ciemne włosy.
Droga krótka skórzana kurteczka.
Kosztowne buty.
Markowe dżinsowe spodnie wiszą na biodrach ukazując gumę białej bielizny z bardzo wyraźnym nadrukiem Calvin Klein.
Bielizna też zjechała w dół ukazując mocno owłosione pośladki i początek charakterystycznej, dzielącej je pionowej kreski.

Zdecydowanie jestem do tyłu, jeżeli chodzi o modę męską.

czwartek, 7 kwietnia 2011

Nigeryjka w Paryżu. Asa - fajna muzyka.

Wszystkim znajomym, koleżankom, przyjaciółkom, miłościom mojego życia - dedykuję. Płyta "Beautiful Imperfection" wokalistki znanej jako Asa (prawdziwe nazwisko Bukola Elemide) to spora dawka świeżej, znakomicie zaaranżowanej i wykonanej, szalenie sympatycznej muzyki pop. Dziewczyny - pewnie zdążyłem Was wystarczająco nawkurzać, ale po tę płytę powinnyście sięgnąć. Bo obiektywnie polecam.


poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Pliki zamiast krążków. Przejście na drugą stronę.

Jeszcze jesienią nie mogłem sobie wyobrazić jak to jest - kupować muzykę w plikach, a nie na płytach. Po ostatnich autoobietnicach kupowaniu płyt nadałem walor regularności i systematyczności. Tak było do wczoraj. Dużo się zmieniło. Spoglądam na półkę z płytami, i już z nieco innej perspektywy, zastanawiam się - tak chyba musiało się stać.