niedziela, 30 listopada 2014

Grobelny. Przegrana zadartego nosa

Nie. Ryszard Grobelny nie przegrał wyborów dlatego, że mieszkańcy miasta wk...ili się na PEKĘ, nie dlatego, że denerwuje ich przedłużający się remont Kaponiery. Mieszkańcy w swojej masie mają w głębokim poważaniu fakt odwołania spektaklu Golgota Picnic czy koncertu Behemotha, mieszkańcy nawet nie zwracają uwagi na ukłony RG w stronę hierarchii kościelnej. O nagłaśnianym przez Gazetę Wyborczą konflikcie z dyrektorką Teatru Ósmego Dnia nawet nie słyszeli. A stadion im się podoba.

Poznaniacy powiedzieli NIE dotychczasowemu prezydentowi, bo pomylił role. Zamiast czuć się pracownikiem zatrudnionym przez mieszkańców miasta, poczuł się królem. Wszechwiedzącym władcą. To go zgubiło.

Nie ma cudów. Żaden introwertyk, choćby nie wiem jak kompetentny i precyzyjny oraz politycznie sprawny, nie wygra na dłuższą metę ze szczerym ekstrawertykiem - cholerykiem. A jeżeli do technokratycznych standardów zarządzania dochodzi jeszcze swoiste poczucie pewności siebie, nacechowane lekceważeniem tych, którzy "wiedzą mniej", "mniej potrafią" i "nie mają takiego-jak-ja doświadczenia", przegrana w walce o fotel prezydenta jest kwestią czasu.

środa, 26 listopada 2014

W szalupie. Przypowieść polityczna*

Sztorm.
Płynie szalupa, w której siedzą przelęknieni, a jednocześnie potwornie zmęczeni wiosłowaniem przez fale ludzie.
Kilku z nich jest powiedziało wcześniej pozostałym, że zna sposób na ratunek. Uwierzono im.
Pierwszy z wybranych mówi "płyńmy w tamtym kierunku, tam jest bezpieczny brzeg", drugi mówi "nie, płyńmy w przeciwną stronę, to tam jest port".
A trzeci nie wskazuje kierunku. Mówi, że dwaj pozostali oszukują rozbitków i... zaczyna kołysać łodzią. Liczy na to, że ci, którzy boją się takiego nerwowego huśtania, sami wysiądą. Albo będą go błagać o to żeby przestał huśtać.
Wtedy pozostanie jedynym wybranym.  


* Polityki z założenia nie komentuję. Ale teraz po prostu, bardziej niż kiedykolwiek, poczułem się wiosłującym pasażerem szalupy.

wtorek, 4 listopada 2014

Czwarta władza. Skuteczna, w przeciwieństwie do trzech pozostałych

To bardzo istotna informacja. Dawny potentat finansowy i senator, doskonale znany w latach 90. większości Polaków, został zatrzymany. Prokuratura podejrzewa, że mógł mieć związek z zaginięciem (w domyśle - śmiercią) poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary. Ziętara zajmował się między innymi opisywaniem afer gospodarczych, jedna z hipotez prowadzących śledztwo zakłada, że ktoś postanowił go "uciszyć".

Czy Aleksander G. faktycznie ma coś na sumieniu - oceni sąd. W każdym razie, w porównaniu do poprzednich "zwrotów akcji", tym razem wygląda to wyjątkowo poważnie...

Chciałbym jednak zwrócić już teraz na wielki sukces czwartej władzy. W tym akurat przypadku reprezentowanej przez jednego człowieka - Krzysztofa Kaźmierczaka, wieloletniego dziennikarza najpierw Gazety Poznańskiej, a później Głosu Wielkopolskiego. To właśnie dzięki niemu ta dawna sprawa (od zaginięcia Jarka minęły 22 lata!) nie pokryła się kurzem na najdalszej półce prokuratorskiego archiwum.