wtorek, 21 lipca 2015

Viagra. Niby przaśne, a chwyta

Powiem od razu - ta reklama do mnie kompletnie nie trafia. Uważam, że jest słaba. Zaskakująco słaba jak na słynny koncern. Oto pastylka słynnego leku zapewniającego fantastyczną erekcję, wypadająca przez okno starszemu mężczyźnie szykującemu się do miłosnych uniesień, wpada do baku Fiata 500. Zaczyna działać. Fiat 500 rośnie, jak ten wymarzony penis, do imponujących rozmiarów oznaczonych literką X.

Zbyt gimnazjalne, zbyt oczywiste, zbyt prostackie...

Ale czy to oznacza, że nieskuteczne?

Zdania nie zmieniam, ale po lekturze losowo wybranych (co mnie zaskoczyło - w większości bardzo pozytywnych) recenzji tej reklamy, doceniam przebiegłość marketingowców Fiata. Sprytnie to sobie wymyślili. 

1. Zgrabnie odwołując się do ambicji statystycznego faceta (każdy "chce mieć większego"), jednocześnie zaprezentowali samochód, który już "nie jest babski". A babski nie jest, bo jest obszerniejszy, masywniejszy, jakością wykonania celuje w segment premium, a parametrami technicznymi wykracza poza standard miejskiego auta.

2. Jednoznacznie i zrozumiale zakomunikowali wprowadzenie ulepszonej wersji pięćsetki, czyniąc to w tonie żartobliwym, a jednocześnie trącając emocjonalne struny (emocje faceta, który "powinien stanąć na wysokości zadania").

3. Nie bawili się w niuanse i subtelności. Faceci są prości, więc trzeba do nich mówić prostym językiem. Jeżeli tabletka, to niebieska, jeżeli powiększający się [...], to czerwony...

Reklama nadal mi się nie podoba, ale kłaniam się z szacunkiem. Bo to nie była reklama dla mnie...


(fot: oficjalne materiały prasowe Fiata)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz