poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Pedały i luje. Symbioza po poznańsku


(na samym początku zastrzeżenie - nie jestem ani homofobem, ani homofilem; niemile brzmiących słów "pedał" i "luj" użyłem wyłącznie w charakterze cytatów oraz w celu podniesienia oglądalności)

Zainspirowała mnie akcja ustawienia kwiatowej "tęczy" na Placu Zbawiciela, na poznańskim Górczynie. Niespecjalne znany kolektyw artystyczny postanowił nie wiadomo co udowadniać nie wiadomo komu.

Kwiatowa Tęcza, od czasu słynnej zadymy w Warszawie, urosła w kraju do symbolu walki Postępu z Zacofaniem albo Wartości z Bezwartością. Było wiadomo, że zapowiedź ustawienia konstrukcji na placyku przed górczyńskim kościołem, przyciągnie grono radykalnych przeciwników.

Przybyli, oczywiście. No i oczywiście tęcza nie stanęła, czyli... stało się dokładnie tak, jak chcieli tego organizatorzy happeningu...

Wszyscy są szczęśliwi.

czwartek, 21 sierpnia 2014

Sho(r)t bar. Początek końca epoki?

Ta moda zaczęła się (chyba) od warszawskiego baru "Przekąski i zakąski" na Krakowskim Przedmieściu. Miejsca, które stało się kultowe bardzo szybko.  Miejsca, którego legenda błyskawicznie poszła w Polskę. Miejsca, które szybko znalazło naśladowców, pragnących uszczknąć z tej nowej gastronomicznej mody.

Shot-bary, oferujące wódeczkę w zgrabnych jednołykowych porcjach, piweczko i pożywne przekąski (im bardziej tradycyjne, tym lepiej), zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu. W Poznaniu również.

A teraz jeden z nich zamknął podwoje. Znak czasu?

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Mizar. Multikulturowa lekcja

W Kruszynianach, małej wsi na Podlasiu, tuż pod białoruską granicą, poznajemy Tatarów. Do ich małego meczetu wchodzimy z wielką ciekawością, wiedząc jedynie, że... należy zzuć buty. W środku opiekun meczetu, o charakterystycznej wschodniej urodzie, z charakterystycznym akcentem, z prędkością karabinu maszynowego opowiada o historii Tatarów sprowadzonych przez Jana III Sobieskiego, o tradycjach, o islamie w ogólności i o islamie w polskim wydaniu.

Bardzo ciekawe. Ale prawdziwa refleksja przychodzi później.

piątek, 1 sierpnia 2014

Beksińscy. Do przerażenia i do pozazdroszczenia

Po tę książkę sięgało mi się wygodnie. Bo z pozycji kolan sięga się niewygodnie, a ja stałem. 

Prace artysty (znanego głównie z obrazów) Zdzisława Beksińskiego nigdy do mnie nie przemawiały - ich neurotyczny klimat, z całym szacunkiem dla wyobraźni i doskonałej techniki autora, był trudny do zniesienia. 
Jeszcze gorzej było w przypadku radiowca Tomasza Beksińskiego. Nie dość, że promowana przez niego muzyka nigdy mi się nie podobała, to on sam był zdecydowanym liderem listy najbardziej nielubianych ludzi radia. Za manierę, irytujący egocentryzm, pozę...

Sięgnąłem więc nie po biografię dwóch POSTACI. Sięgnąłem po reportaż, który miał pomóc odpowiedzieć na pytanie - dlaczego?