środa, 30 września 2015

Prezydent Andrzej u pajaca Kuby? Dlaczego nie, Panie Prezydencie, można...

Prowadzący dość znany talk-show, popularny szołmen i celebryta Kuba Wojewódzki zaprosił (jak to on - półżartem) do udziału w swoim programie nowego prezydenta Polski - Andrzeja Dudę.

Biuro prasowe Kancelarii Prezydenta odpowiedziało zdecydowanie (niejako uprzedzając fakty, bo oficjalne zaproszenie - jak twierdzą urzędnicy - nie dotarło), że prezydent do Wojewódzkiego nie pójdzie, bo udział w tego typu programach nie licuje z powagą urzędu prezydenckiego. Logiczne.

Teraz czas na rytualną, ostrą wymianę poglądów między zwolennikami PiS i PO.
Jedni ujeżdżają na aktualnym prezydencie ("jak to?? miał być przecież prezydentem wszystkich Polaków, również widzów Wojewódzkiego!!!!"), inni - chwalą rozsądną i mocno osadzoną w protokole i dobrym smaku (Wojewódzki - cham, prostak) decyzję.

Oba argumenty uważam za błędne. Sądzę, że można było znaleźć rozsądny kompromis - by "wilk był syty i wilk był syty". Swoją drogą - właśnie takie trudne przypadki są najciekawsze.

No dobrze, przechodzimy do konkretów. Przyjmijmy, że jestem PR-owcem Prezydenta Dudy. Oto mój wariant wydarzeń:

Rumunia dla motocyklistów. Jakie drogi, jaki przejazd?

To nie jest mądry przewodnik dla motocyklistów, sporządzony przez znawcę, autorytet, guru. To po prostu kilka notatek dotyczących jakości i atrakcyjności niektórych tras w Rumunii. 

Może komuś się przyda, może dzięki moim subiektywnym obserwacjom komuś będzie łatwiej zaplanować podróż. Bo do Rumunii na pewno warto się wybrać. 

Zestawienie jest konkretne. Opisuję odcinki tras między miastami, podając numerację (czasami są dwa symbole, wg różnej systematyki). 

UWAGA: to co poniżej dotyczy stanu z września 2015 roku. Jeżeli masz aktualniejsze informacje - podziel się, uzupełnię opisy.

niedziela, 27 września 2015

Rumunia żebracza i bezdomna. Miała być i jest

Opinia o panującej w Rumunii biedzie jest powszechna. Pojawia się gdzieś między wierszami - albo w formie współczucia  żyjącym tam w nędzy ludziom, albo w formie troski o wybierających się tam turystów (okradną was, uwieszą się na was i ożebrzą).

Wiedziałem, że nie jest aż tak źle, ale i czekałem na jakiś objaw krzyczącej biedy. I przez pierwszych kilkaset kilometrów byłem... zawiedziony. Bo owszem - wsie i miasteczka w Rumunii są zdecydowanie biedniejsze niż w Polsce, drogami jeżdżą gorsze samochody, ale ludzie (w tym romskie rodziny) wyglądają całkiem nieźle. 

Wreszcie znalazłem. W Konstancy, nad Morzem Czarnym. Na bocznej uliczce ledwie kilkadziesiąt metrów od reprezentacyjnego placu w centrum starego miasta. Bieda aż zapiszczała...

Krzemowa praca organiczna. Skutecznie, ale po cichu

Poznańskie Centrum Superkomputerowo-Sieciowe. Nazwa (o ile mieszkasz w Poznaniu) mogła ci się kiedyś obić o uszy, zwłaszcza jeżeli troszkę interesujesz się techniką. Ale tylko "mogła", bo PCSS nie jest specjalnie znaną instytucją, a już zupełnie przeciętny zjadacz chleba nie ma zdaje sobie sprawy z tego, jak niesamowite to przedsięwzięcie.

Znakomicie zarządzane, z bardzo kompetentnym zespołem, wyposażone w najnowocześniejszy sprzęt na świecie, skutecznie uczące polskich naukowców korzystania ze zdobyczy techniki i udostępniające badaczom obłędną infrastrukturę.

Wielka szkoda, że wizerunkowo przegrywa z skromniutkimi start-upami, które po strychach i garażach tworzą kolejne przereklamowane appki i gadżety, a którym nie brakuje tupetu i umiejętności lansu.

środa, 23 września 2015

Polacy na obczyźnie demograficzną szansą Polski? Dobre pytanie

Różnica jest szokująca. Śniade, rzeźbione charakterystycznymi rysami, twarze Rumunów, nagle ustępują naszym, polskim buziom. Odmienność polonijnej społeczności rumuńskiej Bukowiny jest bardzo widoczna. Nie da się nie zauważyć, oni po prostu wyglądają inaczej. Nagle zaczynamy czuć się jak w jakimś urokliwym zakątku naszego kraju.

Polski język, niespodziewanie pojawiający się na szyldach, narodowe barwy na flagach, doinwestowane Domy Polskie, ale przede wszystkim niesamowita życzliwość i uśmiech mieszkańców Bukowiny, fantastycznie kultywujących polskość tysiąc kilometrów od ojczyzny - wzruszają...

Ale widok prześlicznej małej blondynki, z wdziękiem modelki prowadzącej przez wieś krowy, uprzejmie mówiącej "dzień dobry" nieznanemu przybyszowi, skłania do refleksji. Czy ona i jej rówieśnicy mogą być szansą dla Polski? Czy faktycznie da się - dla ratowania demografii - przytulić młodych Polaków rozsianych po obcych krajach? Czy to zadziała, jak chcieliby ci, którzy w rodakach zza granicy widzą alternatywę dla imigrantów innych narodowości?

poniedziałek, 21 września 2015

Najlepsza kawa w Polsce. Hen, daleko od hipsterki


Skromna kawiarnia w niewielkimi miasteczku niedaleko Zamościa, czyli z perspektywy wielkich, pełnych nadęcia albo hipsterki, miast - koniec świata. Głęboka prowincja, egzotyka. A tam - najlepsza kawa, jaką udało mi się wypić w naszym kraju. Lepszą trafiłem tylko w maleńkiej knajpce w Rzymie. 

Ale to nie wszystko. Właściciel kawiarni, a przy okazji cukierni, a przy okazji pensjonatu - p. Tadeusz Burdzy, okazał się być jednym z najlepszych marketingowców, jakich w życiu spotkałem. Nie tylko w Zwierzyńcu, nie tylko na całej Lubelszczyźnie. Jakich w ogóle spotkałem.