Zastanawiam się, czy ktokolwiek z pomysłodawców i administratorów wykopalisk archeologicznych, które rozpoczęły się na Starym Rynku, przed Ratuszem, kiedykolwiek był w tym miejscu w nocy z piątku na sobotę lub z soboty na niedzielę. Latem.
Chyba nie był. Bo gdyby był, na pewno nie zgodziłby się na to, żeby obszar badań wygrodzić takim ślicznym płoteczkiem.
Płotuńciem właściwie, biorąc pod uwagę energię piątkowo-sobotnich imprezowiczów.
Zamiast BIO
Muzyką przeróżną zafascynowany od wielu lat. To znaczy od momentu, gdy nauczył się słuchać jej świadomie i odnajdywać w niej Ważne Sprawy. W różnych konstelacjach grał muzykę pop, bluesa, ożywczy funk, piosenkę kabaretową i poetycką, by dojść do etapu spokojnych, nostalgicznych, a czasem intymnych ballad. Przez ostatnie lata skupia się właśnie na solowych występach, prezentując autorski repertuar w ascetycznych aranżacjach. Większość piosenek dotyka tematów morskich i żeglarskich. Ale autor traktuje to jako pretekst i punkt wyjścia do uniwersalnych rozważań o człowieku – jego potrzebach, pragnieniach, kawałkach szczęścia i momentach zwątpienia.
Konkursy i nagrody:
• Przegląd Piosenki Żeglarskiej Forpik - I miejsce (1992),
• VIII Szantaklaus Poznań 2013 - II miejsce,
• Konkurs Piosenki Żeglarskiej EtnoFestiwal Olandia 2014 - I miejsce,
• IX Szantaklaus Poznań 2014 - wyróżnienie,
• XXXV Shanties Kraków 2016 - nominacja do udziału w Festiwalu,
• XXXII Festiwal Piosenki Żeglarskiej Kopyść 2016, Białystok: III nagroda,
• XIX Festiwal Piosenki Żeglarskiej Charzykowy 2016 - II miejsce,
• XXXVI Rafa Radom 2016 - nagroda specjalna,
• XXXIII Kopyść Białystok 2017 - wyróżnienie,
• Szanty nad Zalewem (Tolkmicko) 2017 - II miejsce,
• Szanty pod Żurawiem 2017 - II miejsce,
• Szanty pod Żurawiem 2018 - Grand Prix, XXXVIII Międzynarodowy Festiwal Piosenki Żeglarskiej SHANTIES 2019 w Krakowie - Nagroda im. Moniki Szwai za najlepszy tekst piosenki premierowej.
środa, 29 kwietnia 2015
sobota, 25 kwietnia 2015
Władysław Bartoszewski. Desperacko poszukując Autorytetu
Zmarł Władysław Bartoszewski. Sędziwy polityk odszedł z dnia na dzień, zupełnie niespodziewanie. Zniknął nagle z życia publicznego, w którym był bardzo aktywnie obecny, do ostatnich chwil. Jego intelektualna kondycja, psychiczna siła i wytrwałość - zaskakiwała. W połączeniu z talentem do celnej riposty i bezpośredniością głoszenia poglądów - cechy miażdżące. Myślę, że dla wielu, młodszych od niego o 2-3-4 pokolenia, był uosobieniem marzenia "jeżeli się zestarzeć, to właśnie tak". Pewnie między innymi dlatego był idolem. Idolem również młodego pokolenia. Bo, powiedzmy to sobie szczerze, mentalnie był dwudziestolatkiem obdarzonym mądrością starca.
Odszedł, więc (zupełnie zrozumiałe) wielu podzieliło się ze światem smutkiem i żalem. Że "odszedł ostatni taki człowiek", że "teraz nie będziemy mieli już autorytetu".
No właśnie, do kogo mają się odwołać młodzi (albo młodsi) Polacy? Czy ma być tak jak prorokuje jeden z popkulturalnych myślicieli - musimy sami wziąć odpowiedzialność?
A jeżeli nawet, to czy czujemy się na siłach, by podołać temu wyzwaniu?
Odszedł, więc (zupełnie zrozumiałe) wielu podzieliło się ze światem smutkiem i żalem. Że "odszedł ostatni taki człowiek", że "teraz nie będziemy mieli już autorytetu".
No właśnie, do kogo mają się odwołać młodzi (albo młodsi) Polacy? Czy ma być tak jak prorokuje jeden z popkulturalnych myślicieli - musimy sami wziąć odpowiedzialność?
A jeżeli nawet, to czy czujemy się na siłach, by podołać temu wyzwaniu?
niedziela, 19 kwietnia 2015
Wszystko będzie dobrze. Z takimi autorami
Ogłaszam narodziny gwiazdy. Gwiazdy YouTube, od innych gwiazd różniącej się inteligencją i jakością żartu, godnie kontynuującego najlepsze tradycje polskiego niedosłownego, ale jakże celnego dowcipu.
To trzech facetów - częściowo znanych już polskiemu internetowi, choćby za sprawą słynnych "Facecji" (wkładanie historycznych postaci w konwencję facebookowej wymiany opinii) czy "Nowych wierszy sławnych poetów (genialna stylizacja współczesnych opowieści na formy charakterystyczne dla dawnych mistrzów rymu).
Ich kanał na YouTube nazywa się "Wszystko będzie dobrze".
I będzie.
Więcej niż dobrze.
Będzie doskonale.
Bo już tak jest.
To trzech facetów - częściowo znanych już polskiemu internetowi, choćby za sprawą słynnych "Facecji" (wkładanie historycznych postaci w konwencję facebookowej wymiany opinii) czy "Nowych wierszy sławnych poetów (genialna stylizacja współczesnych opowieści na formy charakterystyczne dla dawnych mistrzów rymu).
Ich kanał na YouTube nazywa się "Wszystko będzie dobrze".
I będzie.
Więcej niż dobrze.
Będzie doskonale.
Bo już tak jest.
środa, 15 kwietnia 2015
Babcia Monika. Słynna publibrytka traci zęby
Media niepoważne donoszą o miłym wydarzeniu w rodzinie Moniki Olejnik - bodaj najbardziej znanej polskiej dziennikarki politycznej (dawniej radiowej, dzisiaj telewizyjnej).
Syn p. Moniki doczekał się potomka. W związku z tym p. Monika stała się babcią.
Niby zwykła rzecz. Ale stawiająca publicystkę w dość trudnej sytuacji. Mówiąc szczerze - nie dziwię się, że (tak twierdzą jak zwykle doskonale poinformowane portale plotkarskie) zabroniła mówić do siebie per "babciu".
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Przekręć pan licznik... O sprzedaży samochodu
Oooo, a tu ślad rdzy. O, i jeszcze zawieszenie zużyte. No i to sprzęgło... Paaanie, słabo...
Kto kiedykolwiek sprzedawał jakikolwiek samochód - doskonale zna te komentarze. Co ciekawe - im samochód starszy, tym komentarzy więcej. Jakby naturalną rzeczą (oczekiwaną przez kupujących) było to, że z wiekiem pojazd jest w coraz lepszym stanie, od pewnego momentu nawet przewyższającym stan fabryczny...
Mam świeże doświadczenia związane ze sprzedażą (jak dotąd "in progress") 13-letniej Skody Octavii. Ogólnie samochód ceniony na rynku - za swoją niekłopotliwość, łatwość serwisowania, czyli zapytań nie brakuje.
Problem w tym, że moja Skoda ma zbyt mały przebieg. I teraz pytanie - czy przekręcać licznik, czy nie?
czwartek, 2 kwietnia 2015
Jaśkowiak odchodzi z Pl. Kolegiackiego. Już robi pierwsze kroki
Bardzo narzekałem na bezduszną, technokratyczną prezydenturę Ryszarda Grobelnego. Po ostatnich wyborach cieszyłem z jego odejścia. Dostał od mieszkańców Poznania czerwoną kartkę. Przypadkowym zwycięzcą wyborów okazał się Jacek Jaśkowiak.
To, co kilka miesięcy temu było domysłem, teraz staje się pewnością.
Potwierdza się, że nowy prezydent Poznania jest prezydentem chwilowym, który ma tylko wywietrzyć urząd przed nadejściem Prawdziwego Prezydenta.
To, co kilka miesięcy temu było domysłem, teraz staje się pewnością.
Potwierdza się, że nowy prezydent Poznania jest prezydentem chwilowym, który ma tylko wywietrzyć urząd przed nadejściem Prawdziwego Prezydenta.
piątek, 13 marca 2015
Mademoiselle Carmel. Będzie sukces
Takie wieczory lubię. Iść z ciekawości na koncert zespołu, do którego niedawno przystąpił kolega i... zorientować się, że kolega przystąpił do bardzo dobrego zespołu. Właściwie zespołu skazanego na sukces.
Za trzy lata Mademoiselle Carmel & The Zebras będą na topie. Są skazani na sukces. Artystyczny i (jeżeli będzie więcej po polsku) komercyjny.
Bo jeżeli charyzmatyczną wokalistkę w pidżamie w gwiazdy, pięknie interpretującą fajne piosenki, wspiera grupa dobrych muzyków, inaczej być nie może.
Mademoiselle Carmel (oczywiście pseudonim artystyczny), przeurocza okrągła mulatka o bardzo fajnym, ciepłym, matowym głosie, na scenie eksploduje naturalną energią i zaraża słuchaczy optymizmem. Wybuchowe połączenie, które każdemu największemu ponurakowi (jak ja) wywołuje na twarzy uśmiech. Bardzo zgrabne, zdystansowane teksty piosenek, fajna muzyka.
Do tego świetna sekcja rytmiczna z bardzo kompetentnym gitarzystą, ciekawe partie klawiszy z cyfrowego akordeonu i smaczki z perkusjonaliów.
Za trzy lata Mademoiselle Carmel & The Zebras będą na topie. Są skazani na sukces. Artystyczny i (jeżeli będzie więcej po polsku) komercyjny.
Bo jeżeli charyzmatyczną wokalistkę w pidżamie w gwiazdy, pięknie interpretującą fajne piosenki, wspiera grupa dobrych muzyków, inaczej być nie może.
Mademoiselle Carmel (oczywiście pseudonim artystyczny), przeurocza okrągła mulatka o bardzo fajnym, ciepłym, matowym głosie, na scenie eksploduje naturalną energią i zaraża słuchaczy optymizmem. Wybuchowe połączenie, które każdemu największemu ponurakowi (jak ja) wywołuje na twarzy uśmiech. Bardzo zgrabne, zdystansowane teksty piosenek, fajna muzyka.
Do tego świetna sekcja rytmiczna z bardzo kompetentnym gitarzystą, ciekawe partie klawiszy z cyfrowego akordeonu i smaczki z perkusjonaliów.
niedziela, 1 marca 2015
Siku za 15 złotych. W Koninie
Wyobraź sobie, że za skorzystanie z toalety (zwykłe siusiu) musisz zapłacić... 15 złotych. Tak jest w Koninie. W budynku, w którym oprócz siedziby prywatnej uczelni znajduje się basen.
Byłem zszokowany. Oczywiście w pierwszej chwili nie chciało mi się wierzyć (bo któż by uwierzył), tym bardziej że toaleta naprawdę marna.
Byłem zszokowany. Oczywiście w pierwszej chwili nie chciało mi się wierzyć (bo któż by uwierzył), tym bardziej że toaleta naprawdę marna.
niedziela, 15 lutego 2015
Odżałowane i zapłacone, więc zostanie! Rolnik wygrywa z korpo
Kilkaset metrów od autostrady A-2, jednego z najbardziej spektakularnych przedsięwzięć młodego polskiego kapitalizmu, swoją rolniczą działalność prowadzi dwóch panów. Spółka, nazwana bezpretensjonalnie nazwiskami wspólników, ma się chyba nieźle, bo paczkowane warzywa z jej logo znaleźć można w znanej sieci marketów.
W historii tego banalnego plastikowego worka na ziemniaki musi się kryć piękna opowieść - o ludziach, ich podejściu do biznesu, ich stosunku do współczesnego świata poddanego dyktatowi marketingu.
Już polubiłem obu rolników-wspólników.
W historii tego banalnego plastikowego worka na ziemniaki musi się kryć piękna opowieść - o ludziach, ich podejściu do biznesu, ich stosunku do współczesnego świata poddanego dyktatowi marketingu.
Już polubiłem obu rolników-wspólników.
sobota, 10 stycznia 2015
Szczyt przebiegłości Owsiaka. Ujawniam plan twórcy WOŚP
Dzięki mozolnej pracy publicystów z tzw. niepokornej strony, zdyscyplinowanej grupie pilnych czytelników i propagatorów głoszonych przez nich poglądów, zła nowina o Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy dotarła do najdalszych przysiółków polskiego internetu.
Przekaz jest czytelny: Owsiak jest zły = WOŚP jest złe = nie wolno dawać na WOŚP.
Zgadza się, Owsiak jest diabłem. Bo trzeba diabelnego talentu i przebiegłości, by w tak zgrabny sposób podgrzać atmosferę wokół imprezy, która znacznej części społeczeństwa przez 20 lat już się nieco opatrzyła i znudziła. Teraz znów, na nowo, rośnie zainteresowanie WOŚP. I ludzie znów wrzucą kilka złotych do kartonowych skarbonek, ze świeżą życzliwością spojrzą na kwestujących, zainteresują się osiągnięciami Fundacji.
Na złość "niepokornym".
sobota, 3 stycznia 2015
Barańczakiem w marazm. Profesorze, dlaczego tak cicho?
Odszedł Stanisław Barańczak. Jeden z najwybitniejszych polskich poetów XX wieku. Za czasów komuny bardzo ceniony (bo ściśle związany z opozycją), później nieco zapomniany (bo któż w latach drapieżnego młodego kapitalizmu interesował się poezją?), teraz znów, z wyraźnym żalem (że dopiero teraz) przypominany.
Barańczak miał już swoje lata, w dodatku poważnie chorował. Wiele wskazywalo na to, że przyjdzie pogodzić się z jego śmiercią. Media odnotowały ten fakt z elegancją. A na fali wspomnień pojawiły się pomysły, niektóre - znakomite. Jak ten, bardzo dyskretnie przedstawiony przez znanego literaturoznawcę - prof. Piotra Śliwińskiego z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.
Aż chce się zawołać: "Profesorze, głośniej!!!"
Barańczak miał już swoje lata, w dodatku poważnie chorował. Wiele wskazywalo na to, że przyjdzie pogodzić się z jego śmiercią. Media odnotowały ten fakt z elegancją. A na fali wspomnień pojawiły się pomysły, niektóre - znakomite. Jak ten, bardzo dyskretnie przedstawiony przez znanego literaturoznawcę - prof. Piotra Śliwińskiego z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.
Aż chce się zawołać: "Profesorze, głośniej!!!"
piątek, 2 stycznia 2015
Mniejsza, że plagiat. Szkoda, że wtórny
No to ujeżdżają sobie wszyscy po nowej czołówce telewizyjnych wiadomości... Przede wszystkim - że jest niemal identyczna z czołówką jednego z serwisów zagranicznych. Faktycznie, porównanie tych dwóch animacji każe się wstydzić za macherów z TVP.
Ale mnie jeszcze bardziej wstyd. Że szczególnie w warstwie wizualnej, ale i muzycznej, Państwo z Woronicza stanęli w miejscu. A kto stoi w miejscu - ten się cofa.
Najważniejszej audycji najważniejszego programu telewizyjnego w Polsce to po prostu nie uchodzi.
Ale mnie jeszcze bardziej wstyd. Że szczególnie w warstwie wizualnej, ale i muzycznej, Państwo z Woronicza stanęli w miejscu. A kto stoi w miejscu - ten się cofa.
Najważniejszej audycji najważniejszego programu telewizyjnego w Polsce to po prostu nie uchodzi.
niedziela, 30 listopada 2014
Grobelny. Przegrana zadartego nosa
Nie. Ryszard Grobelny nie przegrał wyborów dlatego, że mieszkańcy miasta wk...ili się na PEKĘ, nie dlatego, że denerwuje ich przedłużający się remont Kaponiery. Mieszkańcy w swojej masie mają w głębokim poważaniu fakt odwołania spektaklu Golgota Picnic czy koncertu Behemotha, mieszkańcy nawet nie zwracają uwagi na ukłony RG w stronę hierarchii kościelnej. O nagłaśnianym przez Gazetę Wyborczą konflikcie z dyrektorką Teatru Ósmego Dnia nawet nie słyszeli. A stadion im się podoba.
Poznaniacy powiedzieli NIE dotychczasowemu prezydentowi, bo pomylił role. Zamiast czuć się pracownikiem zatrudnionym przez mieszkańców miasta, poczuł się królem. Wszechwiedzącym władcą. To go zgubiło.
Nie ma cudów. Żaden introwertyk, choćby nie wiem jak kompetentny i precyzyjny oraz politycznie sprawny, nie wygra na dłuższą metę ze szczerym ekstrawertykiem - cholerykiem. A jeżeli do technokratycznych standardów zarządzania dochodzi jeszcze swoiste poczucie pewności siebie, nacechowane lekceważeniem tych, którzy "wiedzą mniej", "mniej potrafią" i "nie mają takiego-jak-ja doświadczenia", przegrana w walce o fotel prezydenta jest kwestią czasu.
Poznaniacy powiedzieli NIE dotychczasowemu prezydentowi, bo pomylił role. Zamiast czuć się pracownikiem zatrudnionym przez mieszkańców miasta, poczuł się królem. Wszechwiedzącym władcą. To go zgubiło.
Nie ma cudów. Żaden introwertyk, choćby nie wiem jak kompetentny i precyzyjny oraz politycznie sprawny, nie wygra na dłuższą metę ze szczerym ekstrawertykiem - cholerykiem. A jeżeli do technokratycznych standardów zarządzania dochodzi jeszcze swoiste poczucie pewności siebie, nacechowane lekceważeniem tych, którzy "wiedzą mniej", "mniej potrafią" i "nie mają takiego-jak-ja doświadczenia", przegrana w walce o fotel prezydenta jest kwestią czasu.
środa, 26 listopada 2014
W szalupie. Przypowieść polityczna*
Sztorm.
Płynie szalupa, w której siedzą przelęknieni, a jednocześnie potwornie zmęczeni wiosłowaniem przez fale ludzie.
Kilku z nich jest powiedziało wcześniej pozostałym, że zna sposób na ratunek. Uwierzono im.
Pierwszy z wybranych mówi "płyńmy w tamtym kierunku, tam jest bezpieczny brzeg", drugi mówi "nie, płyńmy w przeciwną stronę, to tam jest port".
A trzeci nie wskazuje kierunku. Mówi, że dwaj pozostali oszukują rozbitków i... zaczyna kołysać łodzią. Liczy na to, że ci, którzy boją się takiego nerwowego huśtania, sami wysiądą. Albo będą go błagać o to żeby przestał huśtać.
Wtedy pozostanie jedynym wybranym.
* Polityki z założenia nie komentuję. Ale teraz po prostu, bardziej niż kiedykolwiek, poczułem się wiosłującym pasażerem szalupy.
Płynie szalupa, w której siedzą przelęknieni, a jednocześnie potwornie zmęczeni wiosłowaniem przez fale ludzie.
Kilku z nich jest powiedziało wcześniej pozostałym, że zna sposób na ratunek. Uwierzono im.
Pierwszy z wybranych mówi "płyńmy w tamtym kierunku, tam jest bezpieczny brzeg", drugi mówi "nie, płyńmy w przeciwną stronę, to tam jest port".
A trzeci nie wskazuje kierunku. Mówi, że dwaj pozostali oszukują rozbitków i... zaczyna kołysać łodzią. Liczy na to, że ci, którzy boją się takiego nerwowego huśtania, sami wysiądą. Albo będą go błagać o to żeby przestał huśtać.
Wtedy pozostanie jedynym wybranym.
* Polityki z założenia nie komentuję. Ale teraz po prostu, bardziej niż kiedykolwiek, poczułem się wiosłującym pasażerem szalupy.
wtorek, 4 listopada 2014
Czwarta władza. Skuteczna, w przeciwieństwie do trzech pozostałych
To bardzo istotna informacja. Dawny potentat finansowy i senator, doskonale znany w latach 90. większości Polaków, został zatrzymany. Prokuratura podejrzewa, że mógł mieć związek z zaginięciem (w domyśle - śmiercią) poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary. Ziętara zajmował się między innymi opisywaniem afer gospodarczych, jedna z hipotez prowadzących śledztwo zakłada, że ktoś postanowił go "uciszyć".
Czy Aleksander G. faktycznie ma coś na sumieniu - oceni sąd. W każdym razie, w porównaniu do poprzednich "zwrotów akcji", tym razem wygląda to wyjątkowo poważnie...
Chciałbym jednak zwrócić już teraz na wielki sukces czwartej władzy. W tym akurat przypadku reprezentowanej przez jednego człowieka - Krzysztofa Kaźmierczaka, wieloletniego dziennikarza najpierw Gazety Poznańskiej, a później Głosu Wielkopolskiego. To właśnie dzięki niemu ta dawna sprawa (od zaginięcia Jarka minęły 22 lata!) nie pokryła się kurzem na najdalszej półce prokuratorskiego archiwum.
Czy Aleksander G. faktycznie ma coś na sumieniu - oceni sąd. W każdym razie, w porównaniu do poprzednich "zwrotów akcji", tym razem wygląda to wyjątkowo poważnie...
Chciałbym jednak zwrócić już teraz na wielki sukces czwartej władzy. W tym akurat przypadku reprezentowanej przez jednego człowieka - Krzysztofa Kaźmierczaka, wieloletniego dziennikarza najpierw Gazety Poznańskiej, a później Głosu Wielkopolskiego. To właśnie dzięki niemu ta dawna sprawa (od zaginięcia Jarka minęły 22 lata!) nie pokryła się kurzem na najdalszej półce prokuratorskiego archiwum.
wtorek, 14 października 2014
Polecam na podróż, w promocji... doskonałą Karolinę
Powiem od razu - cover "Hera, koka, hasz, LSD" traktuję jako środek uświęcony celem. Czyli coś, co pozwoliło Karolinie Czarneckiej przebić się do masowej świadomości, nagrać płytę i pokazać ją światu.
Dawno nie słuchałem tak dobrego materiału tak młodego artysty. Materiału o wiele lepszego niż kabaretowa piosnka o narkotykach robiąca furorę w Sieci.
Dawno nie słuchałem tak dobrego materiału tak młodego artysty. Materiału o wiele lepszego niż kabaretowa piosnka o narkotykach robiąca furorę w Sieci.
wtorek, 30 września 2014
Rozdał obrazy, bo... chciał. Sztuka marketingu - marketing w sztuce, poziom master
- Cenimy współczesną sztukę? Być może.
- Szanujemy artystów, którzy poświęcają wiele lat nauki by dojść do... zawodowej niepewności? Raczej ich nie rozumiemy, pewnie trochę współczujemy.
- Jesteśmy gotowi płacić za obraz, grafikę, rysunek, rzeźbę? Niekoniecznie. Najpierw chleb, potem ser i wędlina, telewizor, samochód, mieszkanie, wakacje w Egipcie, a dopiero gdzieś dalej - sztuka na ścianę.
Ventzislav Piriankov i jego żona Kasia zrobili coś szalonego. Z galerii-pracowni pozbyli się za jednym zamachem 146 (!) prac. Po prostu je... rozdali.
Szok, skandal, desperacja (tak pisałyby tabloidy)?
A może po prostu świetny zabieg dowodzący wielkiej wyobraźni i umiejętności przewidywania?
Jeżeli chodzi o marketing i PR w sztuce - manewr na medal...
- Szanujemy artystów, którzy poświęcają wiele lat nauki by dojść do... zawodowej niepewności? Raczej ich nie rozumiemy, pewnie trochę współczujemy.
- Jesteśmy gotowi płacić za obraz, grafikę, rysunek, rzeźbę? Niekoniecznie. Najpierw chleb, potem ser i wędlina, telewizor, samochód, mieszkanie, wakacje w Egipcie, a dopiero gdzieś dalej - sztuka na ścianę.
Ventzislav Piriankov i jego żona Kasia zrobili coś szalonego. Z galerii-pracowni pozbyli się za jednym zamachem 146 (!) prac. Po prostu je... rozdali.
Szok, skandal, desperacja (tak pisałyby tabloidy)?
A może po prostu świetny zabieg dowodzący wielkiej wyobraźni i umiejętności przewidywania?
Jeżeli chodzi o marketing i PR w sztuce - manewr na medal...
poniedziałek, 22 września 2014
Taniutki homofobizm, taniutki antyhomofobizm. Za jednego lajka
Marek Jakubiak, właściciel browaru Ciechan, powiedział coś bardzo głupiego, biznesowo totalnie nierozsądnego. Można zrozumieć, że ma poglądy politycznie niepoprawne, że irytuje go ewolucja opinii publicznej życzliwej już gejom, że dał się sprowokować bokserowi Michalczewskiemu demonstrującemu poparcie dla homoseksualistów, ale słowa o "ssaniu fujarki u mamy posiadającej fujarkę zamiast piersi" paść nie powinny.
O ile nie była to świadoma prowokacja albo czyste wyrachowanie obliczone na zdobycie prawicowych i konserwatywnych sympatyków na trudnym rynku małych browarów, to możemy... zazdrościć odwagi. Bo facet artykułując swoje poglądy położył na szalę swój biznes. A przecież we współcześnie to rzadka cecha - być szczerym, bez oglądania się na wizerunkowe konsekwencje (spójrzcie na polityków!).
Ale zostawmy p. Jakubiaka. O wiele ciekawsze jest obserwowanie spontanicznych internetowych akcji "karania" Pierwszego Homofoba Rzeczypospolitej. Profile facebookowe typu "od dzisiaj nie kupuję piwa Ciechan" albo "jako znana knajpa rezygnujemy z podawania klientom Ciechana" pęcznieją, zdobywając z godziny na godzinę coraz więcej lajków. Może to odrobinę przypominać obśmiane akcje zbierania lajków dla głodujących dzieci w Afryce.
O ile nie była to świadoma prowokacja albo czyste wyrachowanie obliczone na zdobycie prawicowych i konserwatywnych sympatyków na trudnym rynku małych browarów, to możemy... zazdrościć odwagi. Bo facet artykułując swoje poglądy położył na szalę swój biznes. A przecież we współcześnie to rzadka cecha - być szczerym, bez oglądania się na wizerunkowe konsekwencje (spójrzcie na polityków!).
Ale zostawmy p. Jakubiaka. O wiele ciekawsze jest obserwowanie spontanicznych internetowych akcji "karania" Pierwszego Homofoba Rzeczypospolitej. Profile facebookowe typu "od dzisiaj nie kupuję piwa Ciechan" albo "jako znana knajpa rezygnujemy z podawania klientom Ciechana" pęcznieją, zdobywając z godziny na godzinę coraz więcej lajków. Może to odrobinę przypominać obśmiane akcje zbierania lajków dla głodujących dzieci w Afryce.
czwartek, 18 września 2014
Co najmniej 770 złotych. (Zbyt) kosztowna randka z (dawnymi) idolami
Myślę, że ustalając ceny biletów na wspólne koncerty Stinga i Paula Simona, organizator liczył na dobrze ustawionych 40-latków. Wiadomo, to pokolenie cieszy się pewną swobodą finansową i może sobie pozwolić na nietani bilet na wyjątkowy koncert.
Problem w tym, że przeliczył się, przynajmniej w moim przypadku. Mam nieco ponad 40 lat, swego czasu zarówno Stinga jak i Paula Simona wręcz uwielbiałem (mam ich wszystkie solowe płyty i większość nagranych z Police lub w duecie Simon&Garfunkel). Ale nie zapłacę blisko 800 złotych za możliwość posłuchania mieszanki przebojów, wykonanych na scenie przez dwóch panów. Najwyraźniej nie jestem dobrze ustawiony wg kryteriów organizatora i nie dysponuję wystarczającą swobodą finansową :).
Problem w tym, że przeliczył się, przynajmniej w moim przypadku. Mam nieco ponad 40 lat, swego czasu zarówno Stinga jak i Paula Simona wręcz uwielbiałem (mam ich wszystkie solowe płyty i większość nagranych z Police lub w duecie Simon&Garfunkel). Ale nie zapłacę blisko 800 złotych za możliwość posłuchania mieszanki przebojów, wykonanych na scenie przez dwóch panów. Najwyraźniej nie jestem dobrze ustawiony wg kryteriów organizatora i nie dysponuję wystarczającą swobodą finansową :).
środa, 17 września 2014
Wojna wygrywa z seksem. Intuicja spamerów lepsza od badań
Co we wrześniu 2014 wzbudza najwięcej emocji, co najbardziej przyciąga uwagę polskich internautów? Nie trzeba robić skomplikowanych badań, błagać w Sieci o wypełnienie nudnych ankiet i mozolnie je analizować.
Wystarczy przyjrzeć się działaniom internetowych rozbójników, wysyłających niechciany spam albo wirusy - ukryte w postach udających sensacyjne wiadomości.
Jeżeli korzystasz z Facebooka - doskonale znasz ten mechanizm: przyciągające uwagę zdjęcie, "prasowy" tytuł i lead zręcznie naśladujący ton doniesień medialnych.
Przez ostatnie miesiące spamero-wirusiarze wabili swoje ofiary na newsy o nieprzyzwoicie zachowujących się seksownych licealistkach, nauczycielu, który uwiódł uczennicę... Wiadomo, seks sprzedaje. Sprzedawał i... przegrał.
Wystarczy przyjrzeć się działaniom internetowych rozbójników, wysyłających niechciany spam albo wirusy - ukryte w postach udających sensacyjne wiadomości.
Jeżeli korzystasz z Facebooka - doskonale znasz ten mechanizm: przyciągające uwagę zdjęcie, "prasowy" tytuł i lead zręcznie naśladujący ton doniesień medialnych.
Przez ostatnie miesiące spamero-wirusiarze wabili swoje ofiary na newsy o nieprzyzwoicie zachowujących się seksownych licealistkach, nauczycielu, który uwiódł uczennicę... Wiadomo, seks sprzedaje. Sprzedawał i... przegrał.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











.jpg)





