niedziela, 23 stycznia 2011

Paula & Karol. Zamiast prochów

Jak tu napisać, żeby nie popaść w kolejny zachwyt? Jak napisać, żeby zbyt łatwo nie pochwalić za fajne, naturalne brzmienie i urocze melodie? Jak napisać, nie powtarzając, że Paula & Karol są najbardziej uśmiechniętym i pozytywnym zespołem między Odrą i Bugiem, a kto wie czy nawet nie w Europie? Jak napisać, że powinni być ordynowani przez lekarzy psychiatrów zamiast "inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny" (dla niezorientowanych - prochów na depresję)?

To bardzo trudne.


Renoma duetu z Warszawy rośnie. Podobno doceniani są również za granicą (gdzie znawcy wieszczą im sukces). Bardzo dobrze. Jest to zupełnie zrozumiałe. Jeżeli komuś się coś należy, to właśnie im. Czwórka przesympatycznych młodych ludzi (Paula z Karolem są kapitalnymi co-leaderami), tworzących wspólnie radosną - trochę neofolkową, trochę country'ową - muzykę, bawiących się nią, a przy okazji wprowadzających słuchaczy w doskonały nastrój.


W Piwnicy Farnej wprowadzili chyba wszystkich. A ludzi nie brakowało.

Fama się niesie, Internet zaczyna zapełniać się życzliwymi i radosnymi recenzjami. Właśnie skończyłem taką kolejną :)))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz