wtorek, 18 stycznia 2011

Ostry i Emade. Starsi panowie dwaj

Na okładce wyglądają jak na hip-hopowców przystało: odpowiednio obszerne spodnie, bluzy, czapeczki, sportowe buty. Bity też porządne, hip-hopowo tłuste, brzmiące jak za Wielką Wodą, z odpowiednią dawką tego "nowego" (pomysły, smaczki, słuch), które nie pozostawia wątpliwości, że mamy do czynienia z kreatywną produkcją na bardzo wysokim poziomie. Niezawodnie składający słowa w gęste rymy O.S.T.R. też w świetnej formie, swoim lekko zachrypniętym, lekko cwaniackim głosem dzieli się swoją wizją świata, w rozsądnych dawkach wzmocnioną wulgaryzmami.

Płyta idealna? Niemal.


W "Złodziejach zapalniczek", sygnowanych przez POE (Projekt Ostry Emade), znaleźć możemy wszystko to, czego oczekiwaliśmy od słynnego freestylera z łódzkich Bałut, wychwalającego zalety jointów wykształconego skrzypka i ukształtowanego w muzyczno-intelektualnym warszawskim środowisku syna znanego gitarzysty...

Paradoksalnie, jest to płyta... zbyt dobra. Zbyt dobra jak na osiedlowy hip-hop, nie przystająca swoją wystudiowaną surowością do surowości prymitywnej ławki, kulawych ale szczerych rymów, wreszcie zbyt ambitna. A jednocześnie - mam wrażenie, że autorzy chcieli, by była to płyta jak najprawdziwsza, nawet "rdzenna".

Tymczasem zmieniło się bardzo wiele. Ostry nie jest już niepokornym raperem, oddanym rymom, klubowemu życiu i lokalnej społeczności. Jest dojrzałym człowiekiem, ustatkowanym, wciąż odwołującym się do osiedlowych realiów i Wspólnoty, ale żyjącym w innym świecie. Emade od producenckich dokonań w dawnych nagraniach Fisza, pokonał dystans mierzony skalą kosmiczną i teraz jest po prostu nowoczesnym kompozytorem, współpracownikiem gwiazd mainstreamu.

To już nie buntownicy. To profesorowie, muzycznie i słownie opisujący rzeczywistość z pozycji dobrze ustawionych i uznanych obserwatorów (od lat dwaj główni reprezentanci tego gatunku w rockowym ogródku to starsi o pokolenie Lech Janerka i Waglewski-Tata).

Jasne, to nie zarzut. To tylko obserwacja, która każe na tę płytę spoglądać nieco inaczej*



* I każe się czepiać tragicznie naiwnego refrenu utworu "No kto".
"No kto wychowa Tobie najlepiej dziecko,
No kto przyrządzi Tobie posiłek na ciepło,
Jeśli w głowie zamiast mózgu masz drewno,
Żony nie znajdziesz na pewno".


;))

1 komentarz:

  1. Refren z życiowo słuszną prawdą. A jeśli chodzi o kwestię żony, literacko równie dobry jest ten:
    "It would make a prison of my life
    If you became another's wife"
    (by Sting)

    OdpowiedzUsuń