poniedziałek, 7 marca 2011

Złota Rączka. Czyli do czego służy mąż

W sumie reklama nie jest głupia. Podobnie jak jeszcze nie tak dawno Bank BZWBK kusił w ofercie "konta na obcasach" specjalną pomocą świadczoną posiadaczkom rachunku w przypadku domowych awarii (pomoc miała polegać na znalezieniu odpowiedniego elektryka, hydraulika, czy innego fachury), podobnie jak od pewnego czasu fajnie reklamuje się poznański "szybki ślusarz", tak teraz w onetowskich skrzynkach pań mieszkających w Poznaniu wylądował mailing z tytułem "Mąż do wynajęcia pomoże każdej Poznaniance". Logiczne.
Wierzę, że dla wielu mieszkających samotnie kobiet drobne prace domowe mogą być istotnym utrapieniem.

Ale jednocześnie ta reklama doskonale wpisała się w ogólnokrajową dyskusję nt równouprawnienia płci (Dzień Kobiet, Manifa, wyniki badań potwierdzających, że kobiety zarabiają mniej)...

Przyznacie, że ten kontekst (zasób świadczeń realizowanych przez usługodawcę w połączeniu z frazą "mąż do wynajęcia") umacnia krzywdzący stereotyp. Tak jak kobietom nie podoba się, że "służą do rodzenia, opiekowania się dziećmi, gotowania, prasowania, i sprzątania", tak mężczyznom może się nie podobać, że podstawowymi funkcjami męża ma być:
- wymiana kranów,
- malowanie,
- wymiana kontaktów,
- wiercenie,
- przepychanie rury-gluciary itd...,
(aha, warto dodać, że idealny mąż - zgodnie z tym stereotypem - nie pali i wystawia faktury, więc jeżeli ma Pani firmę, może sobie Pani odliczyć VAT).

Proszę, jak pięknie. Stuprocentowy mąż, idealny, bez tych wszystkich uciążliwych oczywistych oczywistości (przecież wszyscy wiemy, że tak jest) jak:
- zdradzanie,
- chrapanie,
- głośne pierdzenie,
- bekanie,
- chodzenie w dziurawych skarpetkach i rozrzucanie tychże po całym domu,
- zagłębianie się w gazecie zaraz po powrocie do domu,
- oglądanie meczu z kumplami i z piwem...
Przesadzam? Pewnie trochę tak. Ale czymże innym jest sprowadzanie (owszem, to niewinna reklama, ale jednocześnie - taka sącząca się propaganda) roli męża do usługodawcy?

Założę się, że gdyby ktoś wysłał podobną reklamę adresowaną do facetów: "żona do wynajęcia" (z zakresem świadczeń: sprzątanie, gotowanie, pranie) - wywołałoby to ogólnokrajową dyskusję i wielkie oburzenie Czołowych Feministek.

Czy po takiej reklamie również pojawią się komentarze???

2 komentarze:

  1. ...a ja tam lubię być przydatny :) Za damkę! A co mi tam! :) Może nie jako mąż, ale kumpel choćby...

    OdpowiedzUsuń
  2. a czy te komentarze już się nie pojawiły? Nazwa bardzo chwytliwa ale cóż... Ja osobiście nic złego w niej nie widzę, bo od razu domyślam się, że po prostu ktoś ma dobre poczucie humoru a dobra reklama dźwignią handlu. Nie starajmy się widzieć we wszystkim czegoś negatywnego tylko trzymać dystans. Taka złota rączka Wrocław to przecież chyba nic złego w kazdym domu? ;-)

    OdpowiedzUsuń