sobota, 12 marca 2011

Victoria Beckham. Skrywa tajemnicę?

Nie, nie fascynuje mnie to. Nie interesuje mnie specjalnie (a nawet niespecjalnie) jej życie. Nie potrafię powiązać któregoś z zapamiętanych odruchowo radiowych hitów z tytułem jakiejkolwiek piosenki firmowanej nazwą jej girls-bandu. Nie wiem nawet, grą w jakiej drużynie wsławił się jej przesławny mąż-piłkarz.

Ciekawi mnie jedynie, dlaczego jedna z najbardziej znanych na świecie celebrytek, ikona stylu obecna na okładkach kolorowych magazynów na całym świecie, ideał milionów dziewcząt i obiekt mokrych westchnień chłopców, postępuje wbrew światowemu celebryckiemu/gwiazdorskiemu standardowi.


Ten standard (zresztą silnie nawiązujący do amerykańskiego stylu bycia) narzuca obowiązek demonstracyjnego okazywania zadowolenia. Uśmiech przede wszystkim, szczerzenie perfekcyjnie wyrównanych i znakomicie wybielonych ząbków do kogo tylko się da (a już obiektywów fotoreporterów czy kamer - szczególnie). To, w połączeniu z równie perfekcyjną stylizacją i wizażem daje efekt pozwalający utrzymać się w czołówce.

Victoria Beckham nie uśmiecha się NIGDY. No, prawie nigdy.
Wystarczy poprosić Googla o wyświetlenie kilkuset (z tysięcy) zdjęć tej osoby, obecnych w internetowych zasobach. Victoria uśmiecha się na KILKU. Pozostałe ujęcia przedstawiają ją śmiertelnie poważną, z wąsko ułożonymi ustami, zwężającymi się w sposób sygnalizujący swoiste "zacięcie".

I wcale nie chodzi o zdjęcia wykonane przez paparazzich, którzy przyłapali celebrytkę podczas podnoszenia psiej kupy w miejskim parku czy kupowania taniego piwa w Żabce (wtedy, rozumiem, gwiazda może być niezadowolona).
Większość tych fotek to oficjalne zdjęcia z uroczystości, przyjęć, imprez, pokazów, czerwonych dywanów etc. Czyli fotki, do których gwiazdy się przygotowują i na których chcą wypaść jak najlepiej.
Albo pozowane, dynamiczne ujęcia rodzinne z lifestylowych magazynów - Victoria, David, dzieci. Dzieci baraszkują, David wyszczerzony od ucha do ucha, Victoria znowu spięta...

O co chodzi?
- coś ją gnębi, jej życie zdominowane jest jakąś ponurą historią kładącą się cieniem na każdą przyjemność?
- to choroba, nieustanne cierpienie (choćby depresja, ale jeżeli tak - to dlaczego nic z tym nie robi)?
- to poza - żeby odróżnić się od innych gwiazd?
- komplikacje po operacji plastycznej (naciągnięta skóra nie pozwala się uśmiechnąć)?
- wrodzone ponuractwo i pesymizm?
- totalna pustka w głowie?

Nie śmieję się, broń Boże.
Zupełnie szczerze szkoda mi tej dziewczyny. Powiedzmy że jest ładna, być może nawet fajna. A się męczy.
Przynajmniej odnoszę takie wrażenie.


(foto: z Wikipedii, nie stałem przed klubem i nie czekałem na autograf)

1 komentarz:

  1. A jesli ma porazenie nerwu twarzowego?Ma wykrzyczec to calemu swiatu?Moze odczepmy sie..troche wiecej zrozumienia:)

    OdpowiedzUsuń