poniedziałek, 18 października 2010

Albania. Vendetta

Albańczycy są gościnni, życzliwi, kontaktowi. Ale jednocześnie ich życie (szczególnie na surowej północy) wciąż podporządkowane jest odwiecznemu Kanonowi, który za komuny tępiony, po upadku reżimu odżył z nową siłą. Wbrew pozorom to nie jest banalne "oko za oko". Prawo (raczej - obowiązek) pomszczenia śmiercią śmierci członka rodziny regulowane jest wieloma zastrzeżeniami, tradycjami, z opisaniem roli mediatorów włącznie.
W każdym razie - ktoś, kto zabije swojego np. znajomego czy sąsiada, ucieka czym prędzej w jakieś ukryte miejsce albo wyjeżdża z kraju. Dawniej mężczyźni uciekający przed zemstą (dotyka ona już małych chłopców - wystarczy że mają dość siły by nosić broń) chowali się w specjalnych wieżach. Był to rodzaj warowni, z wciąganymi drabinami i otworami strzelniczymi pozwalającymi na ostrzał napastników. W tych wieżach czekali na przybycie sędziów-mediatorów, którzy próbowali wynegocjować z rodziną ofiary (znaczy - tego pierwszego zabitego) rodzaj "zawieszenia broni" czy "moratorium". Oczywiście, to chwilowe zabezpieczenie również było obwarowane szeregiem warunków.
Choć warownia (świetnie zachowana, wyremontowana dzięki wsparciu Holendrów) w górskiej wiosce Theth (na zdjęciu) jest typową atrakcją turystyczną, to vendetta jest jak najbardziej aktualnym i poważnym problemem społecznym współczesnej Albanii. Śmiechu nie ma...

1 komentarz:

  1. Witam
    W zeszłym roku byłam w Albanii. Mam w swojej galerii prawie identyczne zdjęcie jak Twoje w Theth. Dzięki za wszelkie informacje.

    OdpowiedzUsuń