piątek, 8 października 2010

Albania. Start

Piątek, trochę później niż miało być, ale jednak. W drogę.
Toyota wypakowana, ale bez przesady. Dużo paliwa, akcesoria na bezdroża, sporo gadżetów.
Trasa przez Niemcy, Czechy, Słowację, Węgry... czyli na razie - kilkanaście godzin po autostradach.
Stay tuned, jak tylko znajdę hotspot, to dam znać. Jeżeli nie dam znać to znaczy że... nie ma hotspotu ;-)
W każdym razie - trzymajcie co trzeba.

1 komentarz:

  1. jechałem w zeszłym roku na kołach do Bułgarii, Rumunia jest wyzwaniem, przypuszczam że Albania wyzwaniem do kwadratu; ktoś mi opowiadał, że w Tiranie nocą można wpaść do studzienki kanalizacyjnej, bo kradną włazy; a więc powodzenia!

    OdpowiedzUsuń