środa, 10 września 2014

Nie boję się psipająków. Boję się inwazji Wardęgów

Sylwester Wardęga to JUTUBER. Jeden z najsłynniejszych polskich JUTUBERÓW. A właściwie najsłynniejszy, bo dzięki międzynarodowej promocji na YouTube zyskał światową sławę.

Wardęga zrealizował film video, w którym pies przebrany za wielkiego pająka straszy w nocy przypadkowych przechodniów. Produkcja wpisuje się w bardzo popularny nurt internetowych, jutubowych wygłupów, za których sprawą młoda publiczność coraz częściej rezygnuje z tradycyjnej telewizji. Internet im wystarcza.

Żart jak żart. Nie śmieszy mnie straszenie innych. Natomiast niepokoi mnie kierunek, jaki JUTUBERZY wytyczają. I trochę boję się przyszłości w ich wykonaniu...



Kilkadziesiąt milionów (!) odtworzeń filmiku z psipająkiem robi wrażenie. Wrażenie robią również zazdrosne publikacje na łamach tradycyjnych mediów, które fenomen JUTUBERÓW opisują właśnie na przykładzie Wardęgi. Przy okazji oczywiście wyliczając, ile ten młody człowiek zarobi(ł) na globalnej popularności swoich filmów.

Kwoty to niebanalne nawet dla dorosłego. Wyobrażam sobie, że przeciętnemu nastolatkowi muszą zawrócić w głowie.
 
"A przecież Wardęga NIC TAKIEGO nie zrobił" - myśli sobie nastolatek. "Wystarczy, że wezmę amatorską kamerę, zrobię coś jeszcze bardziej szalonego, umieszczę na YouTube i... przebiję go. Drogą na skróty dojdę do wielkiej sławy i pieniędzy. Już zaraz."

Co wymyślą rzesze nastolatków?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz