piątek, 5 września 2014

Charon wygrzewa się na przystani. Pogrzebowy biznes w blasku słońca

Piękne przedpołudniowe słońce, optymistyczny szum samochodów, 
stukot obcasów przechodzących kobiet za którymi oglądają się zaintrygowani mężczyźni. 

Patrzą na to wszystko pracownicy zakładów pogrzebowych, którzy wystawili na chodnik
swoje krzesełka i chłoną ostatnie jesienne ciepło. 

Czekają.
Na zmarłych.



Oczywiście nie dosłownie.
Ich rolą jest zaopiekowanie się bliskimi, którzy pojawiają się na ulicy Woźnej,
by załatwić formalności związane z pochówkiem zmarłego. 

Ubrani w ciemne garnitury mężczyźni siedzą więc, wypatrując klientów.
Bez pudła wyłapują ich z przypadkowego tłumu. Kwestia doświadczenia...

Nie wchodzą sobie w paradę. Każdy zawłaszczył swój kawałek chodnika.
Dopiero po wkroczeniu ofiary na ten kawałek - przystępuje do eleganckiego, pełnego współczucia ataku...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz