wtorek, 29 kwietnia 2014

Bardzo lubię pieniądze. Ale nie wolno tego (p)okazywać


Chciałem sfałszować pięćdziesiąt złotych. Nowy banknot, wypuszczony właśnie przez Narodowy Bank Polski tak bardzo mi się spodobał, że postanowiłem go sobie... no właśnie nie wiem, czy zmultiplikować, czy powiększyć i na ścianie powiesić, czy artystycznie przetworzyć. W każdym razie - następnie o tym napisać.

Sprawa jednak nie była taka łatwa.





O ile skanowanie banknotu 50-złotowego z wysoką rozdzielczością (skaner HP) przebiegło bez problemu, to próba uruchomienia zeskanowanych obrazków zakończyła się zdecydowanym NIE ze strony obu używanych programów do obróbki zdjęć - tego profesjonalnego i tego amatorskiego.


 



Nowe banknoty NBP pojawiły się w obiegu w kwietniu. Prościutki papier, błyszczący druk, dziewicze wypukłości skomplikowanego druku i... kłopoty z niektórymi urządzeniami, które jeszcze nie rozpoznają nowych wzorów. 

Laik pewnie zwróci uwagę na ciekawe kropki (nie znalazłem informacji - co oznaczają) i mieniący się królewski znak tuż obok podobizny Kazimierza Wielkiego. Ale dopiero lektura fachowego opisu na stronie Narodowego Banku Polskiego (kliknij) daje pełne wyobrażenie skali zmian, a przy okazji - wielkiego kunsztu tych, którzy starają się być lepsi od fałszerzy.

Swoją drogą, trudno nie lubić banknotów - jako dzieł grafiki użytkowej, w niesamowity sposób łączących walory estetyczne (przecież to cała seria) z całą masą detali zabezpieczeń. Miła jest świadomość, że każdy z nas właściwie codziennie styka się ze Sztuką przez duże S. Co więcej - nosi przy sobą te dzieła, w... limitowanych nakładach.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz