wtorek, 8 października 2013

Kup bieliznę erotyczną. Dla kochanki

Napisała do mnie pani Anna B. Pani Anna pracuje w agencji PR i rozsyła gdzie się da notatki prasowe w imieniu swoich klientów. Tym razem klientem jest internetowy sklep z bielizną, a ja (jako redakcja małego portalu) znalazłem się na medialnej liście wysyłkowej.

Ale do rzeczy. Nieskomplikowana (mówiąc szczerze, PR-owsko naiwna) notka przekonuje o zaletach kupowania bielizny on-line. Zalet wymienia dokładnie siedem. Zainteresowały mnie dwie z nich.



(streszczam)

Dyskrecja zakupu
Damską bieliznę kupują bardzo chętnie faceci. Kupują fasony bardzo odważne, dając upust swoim fantazjom i żądzom. Kupują tę bieliznę dla swoich dziewczyn. Niekoniecznie chodzi o żony...

Dyskretna i szybka dostawa 
...bowiem bardzo często proszą sklep internetowy o dyskretną dostawę nie do domu, a do biura. Założę się że nie chodzi o obawę przed ciekawością dzieci czy o chęć sprawienia niespodzianki małżonce.

Sklep internetowy WIE, że faceci kupują seksowną bieliznę swoim kochankom. Sklep internetowy WIE, że jest potrzeba realizowania dostaw nie do domu. Jest popyt, jest podaż.

Zapytacie - i co z tego? Temat stary jak świat, zmienia się jedynie technologia i logistyka małżeńskiej niewierności.

Zgadza się. Ciekawi mnie tylko aspekt marketingowy.
Otóż internetowy sklep z bielizną adresuje swoją ofertę jednocześnie do żon i do uciekających do fascynującej partnerki mężów. Faceci pewnie nic sobie z tego nie robią, bo w swej samczej, obniżonej wrażliwości (w dodatku przytępionej wspomnianymi fantazjami) nie zauważają paradoksu.

Ale stateczne mężatki?
Sklep zachęca je do zakupu pięknej bielizny, a jednocześnie informuje, że istnieje możliwość, iż ich mężowie będą w tym samym sklepie nabywać bieliznę dla swoich kochanek. Nie przeszkadza im to? Nie czują się niezręcznie, nie czują się już zdradzane?

Chyba że...
...żona również korzysta z opcji dyskretnej dostawy do swojego biura.
Bo wcale nie zamierza kupionej bielizny demonstrować w domowej sypialni...


1 komentarz:

  1. A ja wysuwam przypuszczenie, że żona nie dba o ukryte zakupy męża, gdyż i bo sama trzyma w swojej służbowej szufladzie dyskretną paczuszkę z męską bielizną w odważnym fasonie, którą już dziś wieczór podaruje swojemu kochankowi… to się chyba nazywa balans:))))

    OdpowiedzUsuń