środa, 9 października 2013

Amazin czy Amazonk? Czy cieszy nas inwestycja Jeffa Bezosa?

Amazon, światowy potentat handlu internetowego (ale - to ważne - nie działający oficjalnie w Polsce) otworzy w naszym kraju swoje centra logistyczne. Firma założona przez Jeffa Bezosa idzie szeroko - jej nowe placówki w Polsce mają docelowo obsługiwać wysyłkę zakupionych towarów do klientów w całej Europie.
Beneficjentami łaski króla internetowego handlu mają być Wrocław i Poznań, bo właśnie w tych dwu lokalizacjach mają powstać ogromne wysyłkownie.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że Amazon dopiero co bił się z niemieckimi związkowcami, domagającymi się poprawy warunków pracy w niemieckich centrach spedycyjnych amerykańskiego giganta. Zdaje się - grozili też strajkiem w megagorącym, przedświątecznym okresie.

Co zrobił Gigant? Zagrał im na nosie i zapowiedział - "idziemy do Polski". A wchodząc do Polski ogłosił, że jest tym niesamowicie podekscytowany i szczęśliwy z możliwości skorzystania z tych wyjątkowych, cudownych Polaków...


Nie jesteśmy w ciemię bici, więc na tak prymitywne podlizywanie się mogliśmy zareagować jedynie gorzkim śmiechem. Śmiał się więc (prawie) cały polski Internet, wyrażając przy okazji oburzenie, że oto Amerykanie z wdziękiem słonia w składzie porcelany biorą sobie tanią siłę roboczą, a opowieści ministra o sukcesie innowacyjnej inwestycji to zwykłe brednie...

Dobra, do rzeczy. Cieszymy się z inwestycji Amazona pod Poznaniem i pod Wrocławiem? Te kilka tysięcy miejsc pracy (w tym znaczna część - pracy tymczasowej) ma znaczenie, czy nie?

Entuzjazm (jak ten ministra) jest nieuzasadniony, bo:
- Amazon nic nowego i wartościowego tu nie wybuduje. Nic, czego nie dałoby się wywieźć w kilka tygodni.
- Amazon (z małymi wyjątkami) pewnie bardzo niewiele będzie kupował od polskich firm.
- Praca w Amazonie większości pracowników nie otworzy drogi do innych, lepszych stanowisk.
- Pracownicy w Amazonie zarobią dokładnie tyle, ile w już działających u nas hurtowniach, magazynach, marketach, szwalniach, warsztatach itp.
- Sam Amazon nie będzie awangardą cywilizacji w zacofanym trzecim świecie, bo Polska (a już w szczególności - zachodnia część naszego kraju) już dawno takim trzecim światem nie jest.
- Amazończycy (teraz deklarujący taką miłość do polskiego pracownika) niedługo zorientują się, że Polacy nie są wcale tacy naiwni, tacy tani (zwłaszcza w zachodniej części kraju) ani tacy łatwi do zdobycia.

Ale jednocześnie nie ma co specjalnie marudzić, bo:
- Miejsca pracy to jednak miejsca pracy. Jakieś pensje jednak wpłyną do kieszeni pracowników, a ci - wydadzą je raczej w Polsce
- Więcej miejsc pracy w regionie o niskim albo stosunkowo niskim bezrobociu to większa konkurencja wśród pracodawców i aktywniejsza walka o pracownika. Czyli nieco lepsze warunki pracy i płacy (zaczyna się mała licytacja - "kto podkupi pracowników").
- Amazon na pewno wdroży swoje standardy organizacyjne, logistyczne, etyczne. To się przyda. Taka wiedza (a przede wszystkim - nawyki) nie wietrzeje i jest niezłym kapitałem na zawodowej drodze.
- Wrocław i Poznań to miasta bardzo aktywne internetowo, e-handlowo i e-marketingowo. Inwestycja Amazona ładnie wpisuje się w ten obrazek.
- Przyda się do czegoś nasza autostrada.

Nie skaczmy pod sufit tylko dlatego, że Jeff Bezos zdecydował o przeprowadzce do Polski. Ale z drugiej strony nie lamentujmy, że Bezos wykorzysta polskich pracowników tak jak wykorzystał Niemców.

Polacy się nie dadzą...


1 komentarz: