niedziela, 12 maja 2013

Świnka Piggy kontratakuje. Jak podkręcić program restauratorki negatywnymi emocjami?

Ona naprawdę kojarzy mi się ze świnką Piggy (oryg. Miss Piggy) z Muppet Show. I to wcale nie za sprawą tuszy. Raczej przez to połączenie blondloków z charakterystyczną mimiką, ekspresją/pretensjonalnością i emocjami. U świnki z kukiełkowego show Hensona była to miłość do Kermita, u znanej restauratorki firmującej popularny program telewizyjny są to emocje różnorakie. Ale na pewno wielkie.

Nasza Miss Piggy stała się ostatnio bohaterką wielkiej medialnej afery, mocno eksponowanej przez Gazetę Wyborczą. Afery, którą można streścić tak: "telewizyjna gwiazda awanturuje się w hotelu, poniża personel i w ogóle zachowuje się chamsko".

Oczywiście, kolejne teksty wywołują lawinę komentarzy (w większości zdecydowanie nieprzychylnych Miss Piggy). A najśmieszniejsze jest to, że komentujący kompletnie nie zdają sobie sprawy z tego, że są wkręcani w sprawną PR-owską akcję.



Przecież tzw. format tego programu opiera się na osobowości prowadzącej - ekspresyjnej, nie szczędzącej wulgaryzmów, doprowadzającej niekiedy swoje "ofiary" (właścicieli czy personel leczonych restauracji) do płaczu.
Miss Piggy ma być okropna, ma wywoływać silne emocje, najlepiej negatywne, ma balansować na granicy dobrego (nomen omen) smaku, ma przyciągać przed telewizory tłuszczę wyczekującą kolejnych kulinarnych skandali w skandaliczny sposób podsumowanych przez skandalizującą prowadzącą.

Rzucanie mięsem (dosłownie i w przenośni), wyzwiska - chętnie podchwytywały dotąd plotkarskie portale. A teraz podchwycił "prawdziwą" historię nieco poważniejszy plotkarski portal - gazeta.pl. No i całkiem serio rozmawia z recepcjonistką, która zapewnia, że z tak kapryśną i niemiłą gwiazdą nie miała dotąd do czynienia.
Mniejsza o istotę konfliktu Miss Piggy z hotelarzem. Bo sprawa była banalna, poszło o jakiś apartament, który restauratorce się nie spodobał.

Ważne jest to, co ludzie napisali w komentarzach.
A napisali (za darmo!) dokładnie to, co chcieli tam zobaczyć producenci programu.

Oto przepis na superskuteczną potrawę - wziąć nieważną informację, podgrzewać 10 minut odpowiednimi słowami, a potem poczekać aż zacznie wrzeć i kipieć.
Pianę zebrać i zamienić w złoto...

1 komentarz:

  1. Zbyt mocno Miss Piggy wzoruje się na Gordonie. Różnica jest taka, że on wulgaryzmy mam poparte swoim kunsztem. Nie nadużywa ich, tylko wie dokładnie w którym momencie i jakie może użyć. A jak już kogoś opier... to nie sposób się z tym nie zgodzić.

    OdpowiedzUsuń