środa, 1 maja 2013

Polo TV. Profesjonalizm

Leniwe popołudnie na kanapie. Na jednym z przerzucanych kanałów znajoma twarz. Kanał to discopolowa POLO TV, a twarz? No właśnie... Skąd znam tego człowieka? Aaaa, no przecież - jeden z poznańskich Żuków - Michał Gielniak. To zaskoczenie, nie wiedziałem, że oprócz pracy z Żukami realizuje się również w branży disco polo (której przecież nie śledzę, bo to nie moja bajka). Swoją drogą - rzetelna piosenka, zgodna ze stylistyką - naiwna tekstowo i prosta muzycznie.

To zaskoczenie Gielniakiem skłoniło mnie do poświęcenia POLO TV kolejnych kilkudziesięciu minut. Gratuluję. Bo to dobra telewizja muzyczna.

Wystarczy zapomnieć o swoim guście i nie zwracać uwagi na banalne teksty, melodyczną oczywistość, harmoniczną siermiężność, weselną mimikę i brzmienie głosu wokalistów, choreograficzną nieporadność.

Jeżeli skupisz się na konsekwencji formatu, jakości tzw. oprawy, grafice (całkiem fajna, prosta identyfikacja), rzetelności prowadzących, realizacji tv - raczej przyznasz mi rację. To dobry produkt - przemyślany i spójny, w dodatku doceniany przez reklamodawców. Dowodem - bloki reklamowe ze spotami znanych marek.


W playliście klipów prezentowanych przez POLO TV współczesność miesza się z radosnymi video-wyczynami discopolowców lat 90. Te historyczne teledyski są  momentami przerażające, ale współczesne - bardzo rzetelnie przygotowane (slidery, flycamy, modne przeostrzenia, stylowa postprodukcja, że o scenografii i kostiumach nie wspomnę). 

Sprofesjonalizował nam się rynek disco polo. To dobrze. Bo każdemu odbiorcy, nawet jeżeli w drżenie serca wprowadza go fraza niech żyje wolność, wolność i swoboda, niech żyje zabawa i dziewczyna młoda, należy się towar dobrej jakości.



(foto Michała Gielniaka - za profilem Facebookowym Artysty)


3 komentarze:

  1. No i wieczór mam z głowy:)."Niech żyje wolność..." bedzie mi teraz towarzyszyć przez najbliższe kilka dni. O zgrozo! Kiedyś też leżąc z pilotem sam na sam też trafiłam na owy kanał i znowu... "Niech żyje wolność" itd.:)))
    JT

    OdpowiedzUsuń
  2. No to jeszcze bonus.
    Dawno dawno temu podróżowałem auto-stopem z ekipą budowlaną, która z Francji wracała do rodzinnego Białegostoku (dla niezorientowanych - w latach 90 Mekka disco-polo). Słuchali muzyki.
    Do dzisiaj zapamiętałem ostatnią zwrotkę piosenki grupy Tropical. A oto cały tekst:


    1. W Brukseli na wakacjach w kawiarni Tropical-u
    poznałem tam dziewczynę lekkiego obyczaju
    chodziłem z nią do łóżka sypiałem z nią nocami
    i tak się zabawiałem całymi tygodniami

    2.Woziłem ją nad morze wiśniowym Cadillakiem
    a zamian właśnie za to kochałem ile chciałem
    aż w końcu przyszła chwila wybiła zła godzina
    odeszła ta dziewczyna co kochać mnie uczyła

    3.Mijają dni miesiące aż w końcu zaszła w ciąże
    i co się okazało że z dziwką się sypiało
    puściła się z murzynem pod drzewem kaktusowym
    a murzyn był jak dziki przywieźli go z afryki

    OdpowiedzUsuń
  3. No no... A wiersze w szkole mi z taką trudnością wchodziły:) A teraz będę mogła się popisać polskim wierszem i to w dniu naszego Święta:) Trafiony, zatopiony - majowy długi weekend upłynie pod znakiem disco-polo! JT

    OdpowiedzUsuń