Zamiast BIO

Muzyką przeróżną zafascynowany od wielu lat. To znaczy od momentu, gdy nauczył się słuchać jej świadomie i odnajdywać w niej Ważne Sprawy. W różnych konstelacjach grał muzykę pop, bluesa, ożywczy funk, piosenkę kabaretową i poetycką, by dojść do etapu spokojnych, nostalgicznych, a czasem intymnych ballad. Przez ostatnie lata skupia się właśnie na solowych występach, prezentując autorski repertuar w ascetycznych aranżacjach. Większość piosenek dotyka tematów morskich i żeglarskich. Ale autor traktuje to jako pretekst i punkt wyjścia do uniwersalnych rozważań o człowieku – jego potrzebach, pragnieniach, kawałkach szczęścia i momentach zwątpienia. Konkursy i nagrody: • Przegląd Piosenki Żeglarskiej Forpik - I miejsce (1992), • VIII Szantaklaus Poznań 2013 - II miejsce, • Konkurs Piosenki Żeglarskiej EtnoFestiwal Olandia 2014 - I miejsce, • IX Szantaklaus Poznań 2014 - wyróżnienie, • XXXV Shanties Kraków 2016 - nominacja do udziału w Festiwalu, • XXXII Festiwal Piosenki Żeglarskiej Kopyść 2016, Białystok: III nagroda, • XIX Festiwal Piosenki Żeglarskiej Charzykowy 2016 - II miejsce, • XXXVI Rafa Radom 2016 - nagroda specjalna, • XXXIII Kopyść Białystok 2017 - wyróżnienie, • Szanty nad Zalewem (Tolkmicko) 2017 - II miejsce, • Szanty pod Żurawiem 2017 - II miejsce, • Szanty pod Żurawiem 2018 - Grand Prix, XXXVIII Międzynarodowy Festiwal Piosenki Żeglarskiej SHANTIES 2019 w Krakowie - Nagroda im. Moniki Szwai za najlepszy tekst piosenki premierowej.

sobota, 4 maja 2019

Prascy Żydzi. Kolejna lekcja w "Muzeum Wymarłej Rasy"

Do tej tematyki dojrzewałem długo. Właściwie nie wiem - dlaczego. Trzeba było czasu, by zmierzyć się z trudną historią. Nie tylko trudną historią własnego kraju i społeczeństwa (świadomie nie używam słowa "naród", szukając szerszej formuły, mieszczącej w sobie wszystkich obywateli i rezydentów dawnej Polski), ale też kultywowanymi w otoczeniu stereotypami. Że Żyd jest cwany, że dba wyłącznie o własny interes, że Żyd Żyda od razu pozna i Żydowi pomoże, że "kupuj tylko u Polaka". Żaden tam twardy antysemityzm, taki tam zwykły polski misz-masz...




Trzeba było chyba zejść z poziomu abstrakcyjnej, trudno wyobrażalnej grupy etnicznej, na poziom pojedynczych osób. O ile w warszawskim muzeum Polin było to trudne (muzeum z wielkim rozmachem i wielką starannością zajmuje się właśnie całą grupą - piszę o tym TUTAJ), łatwiej przychodziło już w Chełmie nad Nerem (KLIKNIJ, żeby przeczytać). Jeszcze silnej oddziałują prywatne historie i osobiste świadectwa, których nie brakuje w wielu ważnych pozycjach książkowych. Sięgałem po nie z ciekawości i z potrzeby uzupełnienia wiedzy, której brak odczuwałem i nadal odczuwam

Zwiedzanie Josefova - dzielnicy żydowskiej w Pradze, było ważną lekcją. O ile sama dzielnica żydowska, przebudowana na początku XX wieku, z architekturą dobrze znaną choćby z Paryża, niespecjalnie zwraca uwagę, to narracja poświęcona kilkudziesięciotysięcznej żydowskiej społeczności wymazanej z praskiej rzeczywistości - robi wrażenie. O wiele większe niż opowieść o tym, że budynków w dzielnicy żydowskiej świadomie nie wyburzono, chcąc stworzyć tam (zgodnie z życzeniem Hitlera) "Muzeum Wymarłej Rasy". Teorie obłąkanego dyktatora wydają się być abstrakcyjne. Ale losy konkretnych, wymordowanych ludzi - już nie...

Holokaustowi poświęcono ekspozycję w Synagodze Pinkasa. Na niewielkim dziedzińcu - kilka dużych tablic z opisem całej procedury - w jaki sposób wywożono, dokąd trafiali i co się dalej działo z Żydami z Pragi. A wewnątrz świątyni (bardzo skromnej, wręcz ascetycznej), całość uwagi skupia się na dziesiątkach tysięcy nazwisk wypisanych na ścianch. Spokojna, obiektywna czcionka o eleganckim kroju, perfekcyjna, spokojna kaligrafia. I tragedia ukrywająca się za każdym z wpisanych nazwisk...




Na piętrze jeszcze mocniejszy akcent. Galeria obrazków. Nieporadnych, w większości amatorskich - jak ze szkolnej wystawy. Szkice ołówkiem, malunki farbkami. Rzeczy w tym, że traktujące o ostatnich dniach przed śmiercią. Transporty, panorama obozów zagłady, sceny z obozowego życia. A to wszystko skonfrontowane z podobnymi obrazkami (podobnych dzieci?) opowiadających o codziennym życiu albo o wyobrażeniach życia w wyśnionej Palestynie...



I jeszcze jeden element. Myślę, że najbardziej sugestywny.
Nazwiska ofiar wykaligrafowane na ścianach synagogi i muzealna ekspozycja to przekaz dla tych zdecydowanych, w pewnym sensie już świadomych. Ale nazwiska wygrawerowane na niepozornych metalowych kostkach, wkomponowanych w bruk przed wejściem do praskich kamienic, wchodzą już mocno w tę publiczną przestrzeń.
Są niemym wyrzutem. I przestrogą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz