Zamiast BIO

Muzyką przeróżną zafascynowany od wielu lat. To znaczy od momentu, gdy nauczył się słuchać jej świadomie i odnajdywać w niej Ważne Sprawy. W różnych konstelacjach grał muzykę pop, bluesa, ożywczy funk, piosenkę kabaretową i poetycką, by dojść do etapu spokojnych, nostalgicznych, a czasem intymnych ballad. Przez ostatnie lata skupia się właśnie na solowych występach, prezentując autorski repertuar w ascetycznych aranżacjach. Większość piosenek dotyka tematów morskich i żeglarskich. Ale autor traktuje to jako pretekst i punkt wyjścia do uniwersalnych rozważań o człowieku – jego potrzebach, pragnieniach, kawałkach szczęścia i momentach zwątpienia. Konkursy i nagrody: • Przegląd Piosenki Żeglarskiej Forpik - I miejsce (1992), • VIII Szantaklaus Poznań 2013 - II miejsce, • Konkurs Piosenki Żeglarskiej EtnoFestiwal Olandia 2014 - I miejsce, • IX Szantaklaus Poznań 2014 - wyróżnienie, • XXXV Shanties Kraków 2016 - nominacja do udziału w Festiwalu, • XXXII Festiwal Piosenki Żeglarskiej Kopyść 2016, Białystok: III nagroda, • XIX Festiwal Piosenki Żeglarskiej Charzykowy 2016 - II miejsce, • XXXVI Rafa Radom 2016 - nagroda specjalna, • XXXIII Kopyść Białystok 2017 - wyróżnienie, • Szanty nad Zalewem (Tolkmicko) 2017 - II miejsce, • Szanty pod Żurawiem 2017 - II miejsce, • Szanty pod Żurawiem 2018 - Grand Prix, XXXVIII Międzynarodowy Festiwal Piosenki Żeglarskiej SHANTIES 2019 w Krakowie - Nagroda im. Moniki Szwai za najlepszy tekst piosenki premierowej.

poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Mateusz Morawiecki. Kłamca? Nie, po prostu korpoczłowiek

Premier polskiego rządu Mateusz Morawiecki słynie z wypowiedzi, które są - delikatnie mówiąc - bardzo swobodną interpretacją współczesności i historii. Niekiedy jego komentarze i twierdzenia są tak odległe od faktów, że można je zakwestionować bez sięgania do źródeł.
Mnożą się więc krytyczne teksty (których autorzy konfrontują słowa Morawieckiego z danymi statystycznymi, archiwaliami, ustaleniami naukowców itd), mnożą się memy, mnożą się teorie próbujące wyjaśniać - dlaczego premier opowiada bzdury. Od cynizmu i brutalnej walki o przychylność Jarosława Kaczyńskiego (a co za tym idzie - schedę po nim), po poszukiwania jednostek chorobowych, których objawem może być tak płynna konfabulacja.



Moim zdaniem Mateusz Morawiecki jest właśnie taki, ponieważ tak go wychowała korporacja...




Jak wszystko w przyrodzie - również korporacja ma swoje zalety i wady. Jedną z wad jest podporządkowanie DOBREMU WYNIKOWI.
Bo, wiecie, korporacja zakłada nieustający wzrost. Właśnie tego żąda od każdego ze swoich tysięcy trybików - w zamian za profity, którymi bardzo skutecznie kusi.
Daje dobre pieniądze, bonusy, daje wysoki standard (miejsca pracy, podróży służbowych, narzędzi pracy), ale oczekuje ciągłego sukcesu. Nie dopuszczając możliwości chwilowego pogorszenia koniunktury, zatrzymania wzrostu zysku.
To jest oczywiście niemożliwe. Nie da się w nieskończoność zwiększać sprzedaży, powiększać przewagi nad konkurencją (która też jest korporacją), odnosić samych sukcesów, nie da się ochronić biznesu przed makroekonomicznymi tąpnięciami, zmianami prawa, ruchami na rynku pracy. Problem w tym, że ludzie korporacji, zdając sobie sprawę z tego, że nie zawsze udaje się osiągnąć wyśrubowane cele, jednocześnie wiedzą, że nie mogą sobie pozwolić na powiedzenie prawdy. Po prostu nie mogą przyznać "ten kwartał był słaby, bo....".

Zakładam, że Mateusz Morawiecki, który kilkanaście lat pracował w typowej korporacji (najbardziej korporacyjnej z korporacyjnych, czyli banku), jak wszyscy tam pracujący, musiał w swoich sprawozdaniach pokazywać nie "prawdziwą" rzeczywistość, a rzeczywistość oczekiwaną przez korporację. To, co robi w tej chwili, postrzegam właśnie jako łączenie prywatnych ambicji (politycznych, typowego pragnienia sławy) z korporacyjnym nawykiem opisywania wirtualnej rzeczywistości.

To nie jest trudne. Różnego rodzaju wskaźniki, tendencje, zjawiska, DA SIĘ pokazać tak, że wyglądają inaczej. Pole do interpretacji (czytaj: nadużyć) jest duże. Niektórzy robią to ze strachu (nie chcąc przyznać się do chwilowej porażki), inni - z wyrachowania (premia!), jeszcze inni - dla zachowania komfortu psychicznego i poczucia własnej wartości (bo "sprostali zadaniu").

W korporacji nie da się żyć i funkcjonować bez umiejętności ŁADNIEJSZEGO pokazywania rzeczywistości. Ok, nazwijmy to ściemnianiem, nazwijmy to nawet manipulacją, oszustwem albo kłamstwem.
Ale człowiek jest tylko człowiekiem, a korpoczłowiek sprawnie usprawiedliwia swoje naginanie rzeczywistości do nierealnych planów. Wiem co mówię, sam to mam. Potrafię w korporacyjnym raporcie pokazać piękniejszy świat. Niekiedy muszę tak robić, bo korporacja... tego oczekuje.
Dlatego nie rzucam pierwszy kamieniem.

Na przykład w premiera Mateusza Morawieckiego.


(fot: kprm.gov.pl, autor nie podany)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz