poniedziałek, 21 lipca 2014

Cudowne, przytulaśne foczki. Parszywe, łakome foki

Palec w górę - kto był kiedyś na Helu, albo choćby we Władysławowie albo Jastrzębiej Górze?

Drugiego pytania nie muszę zadawać, bo niemal wszyscy, którzy kiedykolwiek tam byli, odwiedzili również fokarium w Helu. Czyli, używając oficjalnej nazwy - Stację Morską Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego.

Stała ekipa naukowców, przy wsparciu studentów i wolontariuszy, od mniej więcej dwóch dekad prowadzi tam intensywne badania bałtyckich fok. Dodatkowo do placówki trafiają chore osobniki, które po udanej kuracji wracają do morza. Ale to nie wszystko - rodzące się w Helu małe foczki, również wypuszczane są do Zatoki Gdańskiej w ramach projektu odtwarzania populacji tych sympatycznych ssaków.

No właśnie, czy sympatycznych? Rybacy z Mierzei Helskiej mają poważne wątpliwości...




Naukowcy z Fokarium przez lata wyrobili sobie doskonałą opinię, placówka urządzona jest wzorcowo i choć nie jest komercyjnym nadmorskim biznesem - jest z pewnością jedną z największych atrakcji turystycznych w promieniu kilkudziesięciu kilometrów.
Podziw wzbudza również skuteczność prof. Krzysztofa Skóry i jego współpracowników w pozyskiwaniu funduszy na badania i kontynuację foczego projektu. Naukowy profesjonalizm i managerski talent na miarę wymagającej współczesności...

Wystarczy zajrzeć tu: http://www.fokarium.com/

Dla turystów wypoczywających w zatłoczonych Władku, Chałupach, Kuźnicy, Jastarni, Juracie czy Helu postulaty wypuszczane w obieg przez Ruch Obrony Półwyspu mogą być szokiem. Oto okazuje się, że cudowne foczki (znajdźcie mi dziecko, które po wyjściu z fokarium nie zapragnęło mieć pluszaka albo koszulki z foką) są potworami łakomie pozbawiającymi lokalnych rybaków środków do życia.

Tak. Działacze Ruchu powołują się na wielowiekową zgodną koegzystencję człowieka i przyrody. Ta równowaga, ich zdaniem, została poważnie zakłócona. To nie biedne foki, a rybacy wymagają ochrony.
Zresztą nie tylko rybacy.

Ruch w swoich materiałach przeciwstawia się też działaniom zmierzającym do ograniczenia ruchu turystycznego, skuteczniejszej ochrony ptactwa wodnego żyjącego w trzcinach nad Zatoką Pucką, do wprowadzenia zakazu pływania motorówkami itd. "Półwysep jest dla ludzi i ludzie też mają swoje prawa, nie dajmy się przyrodniczym oszołomom" - zdają się mówić.

Wystarczy zajrzeć tu: http://www.nasza-jastarnia.pl/#o-nas/ruch-obrony-polwyspu.html
albo tu: Ruch Obrony Półwyspu na Facebooku

Oczywiście, oni nigdy się nie dogadają. Naukowcy ze Stacji "wiedzą lepiej" i nie będą zniżać się do ludzkich potrzeb zwykłych ludzi, rybacy i właściciele pensjonatów też "wiedzą lepiej" i na naukowców będą jedynie się wściekać, a o pomysłach specjalistów od Natury 2000 nawet nie będą chcieli dyskutować.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz