niedziela, 20 lipca 2014

Ekologom trudniej. Trudniej niż za komuny

Nastały ciężkie czasy dla ekologów. Chcąc nie chcąc - znaleźli się w samym środku politycznego pola bitwy. Atakujące siły konserwatywno-prawicowe zdobywają kolejne przyczółki, a centro-lewicowcy i liberałowie albo ekologom nie chcą pomagać (bo się z nimi nie identyfikują), albo sami ostrzeliwani nie chcą tej pomocy bo nie czują się stroną politycznego sporu.


Za późno. Ekologia jest polityczna. Ze wszelkimi tego brudnymi i fatalnymi wizerunkowo konsekwencjami.


Przykłady:

- silne państwa unijne dążą do ograniczenia emisji dwutlenku węgla, co jest tendencją niekorzystną dla Polski węglem stojącej = ekolodzy walczący z dymiącymi kominami działają na szkodę Polski

- produkcja energii z odnawialnych źródeł jest droższa = ekolodzy namawiający do rozbudowy farm słonecznych dążą do wydarcia z naszych kieszeni kolejnych złotówek

- Polska musi walczyć o turystów bo turyści dają jakikolwiek dochód biednym gminom = ekolodzy domagający się w swoim oszołomstwie ochrony ważnych przyrodniczo miejsc jednocześnie chcą upadku tych biednych gmin

- Polska musi uniezależnić się energetycznie, jedyną drogą jest budowa elektrowni jądrowej = ekolodzy wzywający do dyskusji na ten temat działają wbrew interesowi państwa

Jakiejkolwiek sensownej rzeczy ekolodzy by nie wymyślili, rzecz ta - jeżeli tylko jest zbieżna z polityką Unii Europejskiej, korzysta z doświadczeń niemieckich albo francuskich albo życzliwie opisze ją Gazeta Wyborcza - zostanie bezlitośnie spacyfikowana...  A kiedy pod inicjatywą podpisuje się Greenpeace (środowiska konserwatywne wierzą w to, że organizacja finansowana jest przez Rosjan i innych, bliżej niezidentyfikowanych wrogów narodu polskiego) - to już mogiła całkowita.

Swoją drogą - żeby nie roztkliwiać się nad dolą biednych ekologów - w pewnym sensie sami tego chcieli, świadomie radykalizując dyskurs. Co prawda mocne słowa, zdecydowane czyny i nieprzejednana postawa wykluczająca kompromis przysparzają młodych fanów, ale jednocześnie - zamykają drogę do dialogu i do uszanowania racji adwersarza.  

Ergo - we współczesnych realiach społecznych po prostu NIE DA się racjonalnie rozmawiać na tematy 
ekologiczne. Bo z jednej strony padają podejrzenia "sowiecka agentura", a z drugiej - "łapówki od koncernów"...

Dlatego nie wierzę, że ludzki łańcuch w okolicach Gubina cokolwiek zmieni. 
Odkrywka i tak tam powstanie. Bo:
- górnicy od węgla brunatnego są konsekwentni,
- dysponują gigantycznymi środkami i są w stanie po prostu kupić ten teren razem z ludźmi - tak, jak kupili go np. w gminach dawnego województwa konińskiego,
- lokalna społeczność i tak jest wystarczająco zdezorientowana - jeżeli ma wybierać między radykalnymi, tęczowymi idealistycznymi działaniami łańcuchowymi a obietnicą wybudowania nowej drogi, szkoły, sali gimnastycznej, bloku mieszkalnego albo po prostu przeszacowanymi odszkodowaniami za zabrane gospodarstwa - po prostu wybierze to drugie.

Amen 



  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz