środa, 26 lutego 2014

Polsko, pokaż cycki Europie. Śmiało!

Po raz pierwszy w historii polskiego udziału w plebejskich zawodach muzycznych zwanych Konkursem Eurowizji szczerze cieszę się z wyboru reprezentanta. Specjalnie piszę "cieszę się", nie ograniczając się do zdawkowego "to dobry wybór".

Dotąd było tak: albo mi się podobała piosenka (Anna Maria Jopek z "Ale jestem") albo uznawałem że to odpowiednia propozycja w odpowiednim miejscu (Ich Troje ze swoim perfekcyjnym kiczem).

Dotąd nie zdarzyło się, żeby oba warunki udało się spełnić jednocześnie. A teraz tak. 


"My Słowianie" Donatana i Cleo to dobra piosenka-kandydatka na Eurowizję, ponieważ:
- swoim mocno erotycznym klipem (domyślam się, że będzie do niego nawiązywała również konkursowa inscenizacja) doskonale wpisuje się w ogólnoświatową tendencję, czy nam się to podoba, czy nie,
- ma duży potencjał skandalu (na pewno jakieś szacowne gremium telewizyjne uzna, że "aż tak cycków pokazywać nie uchodzi" - i będzie o tym głośno, więc widzowie z innych krajów będą mieli czas by poznać i polubić ten kawałek),
- jest rytmiczna,
- jest prosta,
- nawiązuje do modnych na całym świecie nurtów muzycznych, a jednocześnie pobrzmiewa ucywilizowanym folkiem i egzotyką.

"My Słowianie" Donatana i Cleo to po prostu dobry kawałek:
- z czytelnym, międzynarodowym bitem,
- z wpadającym w ucho rytmicznym refrenem i smaczkami harmonicznymi w tle,
- umiejętnie, bez przesady, wystylizowany (śliczny bridge z akordeonem i skrzypcami),
- całkiem nieźle wykonany i dobrze nagrany,
- z kolorowym, dobrze zrealizowanym klipem. 

Cieszę się. I liczę na dobre miejsce, z którego również będę się cieszył.

-------------

Dobra, a teraz czas na rozprawienie się z kontrargumentami mówiącymi o "seksualizacji", "opartej na tanim epatowaniu seksem promocji Polski"...

Wszyscy jesteśmy ze wsi, prawda?
Wystarczy zajrzeć do jakiegokolwiek opracowania etnograficznego czy posłuchać przewodnika w którymkolwiek ze skansenów, żeby dowiedzieć się, że tradycje ludowe ZAWSZE bardzo mocno odwołały się do seksualności, do naturalnych instynktów wzmacnianych porami roku, do naturalnego iskrzenia między płciami. Niektóre ze zwyczajów/obrzędów do dzisiaj wywołują rumieńce na policzkach wykształconych, ucywilizowanych mieszczuchów. 

Przy czym ten mieszczuch będzie zaskoczony opowieściami o radosnych erotycznych harcach na polskiej wsi wieki temu i obruszy się na cycki w klipie Donatana, a jednocześnie - włączy sobie wieczorem RedTube w sieci...

Jest jeszcze kwestia seksizmu i podmiotowego traktowania kobiety.
Rany, posłuchajcie tekstu tej piosenki. Jeżeli ktokolwiek jest tam podmiotowo traktowany, to... faceci. Którzy stają się obiektem manipulacji, bo przecież podmiot liryczny "wie JAK UŻYĆ mowy ciała".




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz