czwartek, 6 lutego 2014

Pablopavo. Wciąga opowieścią

Znów spora garść świetnych piosenek. I właściwie na tym mógłbym zakończyć. Bo tego po prostu trzeba posłuchać, pozwalając wciągać się w hipnotyzujące opowieści o ludziach.

Bo nie powinna zwieść singlowa (i klipowa) "Dancingowa piosenka miłosna" - może i melodyjna, zgrabna i przewrotna, ale do poziomu literackiego "Wenecji" czy miłosnej sugestywności "Kotów" nawet się nie zbliżająca.

Na tej płycie jest o wiele więcej o wiele lepszych momentów :).


Pablopavo jest mistrzem narracji, spójnych i bardzo sugestywnych opisów i historii. Jak w "Złym" Tyrmanda albo w opowiadaniach Nowakowskiego - można teoretycznie nie znać "tego miasta", a jednocześnie można zagłębić się w jego zakamarki z wnikliwością rdzennego mieszkańca ("Mikołaj"). 

Jest Pablopavo mistrzem fantastycznych fraz, których wyławianie z gęstwiny słów daje przyjemność wręcz obłędną... Mam już kilka ulubionych, zachwycających*.

A warstwa muzyczna, początkowo zaskakująca odmiennością od dotychczasowych dokonań Pabla i Ludzików, z każdym przesłuchaniem wchodzi coraz lepiej i budzi coraz większy szacunek. 
Bo to sztuka - będąc wciąż sobą, iść tak mocno do przodu. 

----------

* "Żywot Mikołaja jest brudny i stateczny, zamiast worka pcha przez sobą dziecięcy wózek, kłąb pary z ust - zamiast elfów i wróżek"
* "Keczap był czerwony, a pieczarki szare, telewizor pod sufitem grał na durny full, wiosny były rzadko - głównie była jesień. Anka w krótkiej kiecce obsługiwała tłum"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz