czwartek, 25 października 2012

Muniek buntownik. Old is Gold, a Facebooka należy pier....ić


Brzmienie głosu Zygmunta Staszczyka nigdy mnie nie przekonywało. Ani w "starym" T.Love, ani w miejskofolkowym bandzie Szwagierkolaska. Co więcej - nigdy mnie nie przekonywały teksty piosenek, z małymi wyjątkami. Jednocześnie - zawsze ceniłem T.Love za sceniczną prawdę i niestępione pazury.
Właściwie nic się nie zmieniło. Nadal irytuje mnie "śpiewający" Muniek, nadal kręcę głową nad nieporadnymi tekstami, nadal bujam się przed sceną (ostatnio na poznańskim koncercie "Męskiej muzyki").


Ale nowa płyta T.Love zaskoczyła mnie. Bardzo pozytywnie. Co więcej - spodobała mi się już podczas pierwszego przesłuchania.


Dla mnie to wręcz album koncepcyjny. Odwołujący się do tytułowego oldskulu nie tylko formą, ale i treścią. Mamy więc nie tylko wysunięte na pierwszy plan, mocno skompresowane analogową taśmą, gitary, cofniętą i staroświecką sekcję rytmiczną, kompozycje bardzo udanie stylizowane na country, rockabilly i pierwotnego rock and rolla (notabene świetnie zagrane).
Również teksty pieśni zebranych na dwóch pełnowymiarowych płytach wprost odwołują się do dawnych lat, do tamtego buntu. Co ciekawe, to nie tylko tęsknota za tym, co stare i w swoim sprzeciwie złote, ale i protest przeciwko syntetycznej i toksycznej współczesności, czego najwyraźniejszym przejawem piosenka "Skomplikowany (Nowy świat)", z wpadającym w ucho refrenem: "Pier...lę fejsa, pier...lę mocno go".
Ojtak, płyta ma duży potencjał. Może stać się manifestem hipsterów znudzonych współczesnością i lansiarsko odżegnujących od Facebooka, internetowej kultury i innych mód.

Tej płyty nie powinny słuchać dzieci. Bo Muniek nie szczędzi słuchaczom niecenzuralnych słów. Właściwie to dobrze. Pozostaje w ten sposób trochę w podziemiu, a to - wraz z promocyjną trasą z koncertami zaplanowanymi w niewielkich klubach - składa się na bardzo konsekwentną całość. Od muzycznego A po marketingowe Z (naprawdę, nie jest niczym gorszącym dobrze sprzedać autentyczny bunt!).

Muńku, nie jestem Twoim fanem. Ale za tę płytę - szacunek.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz