niedziela, 29 maja 2011

Po koncercie. Krótko i trochę nie na temat

Nie, nie będzie o świetnej atmosferze, ogromnej życzliwości publiczności przyjmującej debiutujący band, nie będzie o entuzjastycznych opiniach publiczności niefachowej i o bardzo wielu ciepłych słowach zaprzyjaźnionych muzyków, obecnych tego wieczora w klubie Lizard King. Nie będzie o stresie towarzyszącym pierwszemu występowi tego składu, o świadomości popełnionych błędów, nietrafionych decyzji repertuarowych, nie będzie o dalszych planach artystycznych. Nie będzie nawet o Madzi, Stefanie, Piotrze i Tomku, którzy okazali się fantastycznymi muzycznymi kompanami, muzycznymi i pozamuzycznymi. Nie będzie również o tym, że ten występ nas scementował.


Będzie, bardzo prozaicznie, o marzeniach. Marzeniach i planach, które potrafią się spełnić zupełnie niespodziewanie, kompletnie wbrew niesprzyjającym okolicznościom.
W styczniu nie było nawet planu, choć istniało przekonanie, że "warto byłoby, w tym magicznym 2011 roku, coś fajnego muzycznie zrobić". Każdy z muzyków de.pl funkcjonował we własnej galaktyce, nie mając pojęcia o pozostałych.
To wszystko ruszyło z kopyta w lutym, a już w maju, w ramach realizacji planów i marzeń, stało się. Grupa de.pl zagrała 25 maja 2011 roku w renomowanym klubie, dla licznej publiczności, całkiem dobrze przygotowany pełnokoncertowy program.

Warto marzyć. Warto wierzyć w spełnienie takich marzeń.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz