poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Radio Merkury. Apacze i blade twarze (strasznie długie)



Niektórzy byli zdrowo zaczerwienieni na zadowolonych buziach, inni - lekko bladzi. Wszyscy z nadzieją na zwycięstwo, niektórzy gotowi iść po trupach (a tym trupom zerwać skalpy) - chociaż ubrani nie tylko w garnitury, ale również w życzliwe uśmiechy i odpowiednie maniery.


Rada Nadzorcza Radia Merkury przesłuchała dzisiaj ośmiu kandydatów na stanowisko prezesa/redaktora naczelnego i członka zarządu. Byli to: Ryszard Ćwirlej, Bogusław Kiernicki, Wojciech Konieczny, Wiesława Kubaczewska, Andrzej Ogórkiewicz, ja we własnej osobie, Krzysztof Ratajczak i Mariusz Szymyślik.
Sławek Jaworski (był w finałowej 9) akurat wyjechał na targi sprzętu nadawczego do USA i Rada nie zgodziła się przesłuchać go telekonferencyjnie. Trudno...

W każdym razie stawka (tak twierdzą obserwatorzy) - wyrównana.


Jak to wyglądało?
Ładnie.
Serio, wyglądało bardzo poważnie, w pięknym (ach, ten parkiet z postawionej na sztorc przemysłowej klepki!), częściowo zabytkowym studio nr 1.
Tym samym studio, w którym stoi prawdziwy, wielki, wspaniały Steinway D. Swoją drogą szkoda, że nie pozwolili zagrać i zaśpiewać. Byłoby jeszcze fajniej.

Na przeciwko przesłuchiwanego - przewodniczący Rady Piotr Frydryszek. Po bokach pozostali członkowie szanownego Gremium. Dwa piękne mikrofony Neumanna rejestrujące pytania i odpowiedzi kandydata. 10 minut własnej prezentacji, potem 3 uniwersalne (dla wszystkich) pytania dotyczące trzech istotnych spraw związanych z radiem (czy dopuszczam stratę (TAK), czy wiem co to jest cyfryzacja (WIEM, długo mówiłem), co z MCRadio (to ZALEŻY). Potem trzy wylosowane pytania dotyczące zarządzania ("jak motywować pracowników?"), przepisów Ustawy o radiofonii i telewizji (o sponsorowanie audycji), ogólnej wiedzy na tematy społeczno-kulturalno-gospodarcze.

Tutaj padłem. Miałem odpowiedzieć na pytanie "Co to jest Fundacja Rozwoju Obywatelskiego?"
Jasne, kojarzyła się ta nazwa z FOR (Fundacja Obywatelskiego Rozwoju) Balcerowicza, ale to jednak nie to samo. Założyłem, że pewnie jakaś inna instytucja. Rozłożyłem ręce. Niestety, nie wiem (jury aż jęknęło). No sorry.

Po wyjściu zacząłem sprawdzać. Owszem, istnieje "Fundacja Rozwoju Obywatelskiego i czegoś tam", chyba w Radzyminie. W przerwie zapytałem przewodniczącego o którą fundację chodziło i czy nie doszło do pomyłki. Doszło. Salomonowy wyrok - pytanie uznano częściowo (no bo mogłem zaznaczyć, że znam fundację o innym szyku słów w nazwie :)).

Na koniec jeszcze 5 minut "otwartego mikrofonu" kandydata. Wykorzystałem 4. Wystarczyło.

Jakieś konkrety? Jasne.

Co mówiłem o wizji Radia?
- że wreszcie ma się poprawić atmosfera - że należy umiejętnie załagodzić wewnętrzne konflikty i należy zyskać kredyt zaufania załogi w tej sytuacji absolutnie niezbędny
- że ma robić lepszy, atrakcyjniejszy program, przyciągający również wymagających słuchaczy,
- że ma polepszać słuchalność, żeby zwiększyć wpływy reklamowe
- że ma należeć do ludzi/słuchaczy
- że ma być ich bliżej
- że ma stać się instytucją kultury, nie tylko relacjonującą, ale i współtworzącą wydarzenia kulturalne (chodzi o kulturę muzyczną, o sztukę, o naukę, ale i o kulturę fizyczną w sensie sportu masowego)
- że ma być awangardą technologiczną i jakościową
- że ma czynnie uczestniczyć w procesie cyfryzacji - również lobbując za dobrymi rozwiązaniami prawnymi (w roku 2011 Krajowa Rada będzie konsultowała "założenia do strategii", a w 2012 - będzie tworzyła Strategię Cyfryzacji Radiofonii Publicznej)
- że ma na tyle skutecznie udowodnić sens swojego istnienia (niezależnie od formuły - czy będzie samodzielne, czy w holdingu z TV), żeby nie było trzeba się zastanawiać skąd (i czy w ogóle) brać pieniądze na stację

Co mówiłem o dodatkowych funduszach? (RN bardzo liczyła na jakieś pomysły łatania dziury budżetowej)
- że należy włączyć akwizycję reklamy w strukturę rozgłośni (nie ma powodu, żeby prowizję pobierał kto inny)
- że radio powinno produkować imprezy masowe o charakterze zbieżnym z działalnością misyjną (edukacja, zdrowie, kultura, świadomość lokalna)
- że na większą skalę należy współpracować z naukowcami przy realizacji projektów badawczych lub/i wdrożeń (głównie dotyczy to informatyki, radiokomunikacji, elektroniki, fizyki, nauk społecznych)
- że należy skorzystać z know-how pracowników spółki i umożliwić im rozwinięcie własnych talentów (np. programistycznych, ale i np. literackich) dla wspólnej korzyści

a nie zdążyłem powiedzieć jeszcze, że:
- powinniśmy na większą skalę świadczyć usługi nagraniowe - również za granicą
- musimy uruchomić system informacyjny na Euro 2012
- warto pomyśleć o komercyjnym udziale w przedsięwzięciach wydawniczych (np. audiobooki) 

Jak oszczędzać? (RN bardzo liczyła na prostą odpowiedź "gdzie ciąć koszty", niestety zabrakło czasu, żeby rozwinąć myśl, ale podaję w kolejności poszczególnych kroków)
- lepiej planować i zarządzać czasem pracy zespołu
- zlikwidować kilometrówki
- przejąć niemal całość produkcji zewnętrznej wykonywanej na rzecz Polskiego Radia w W-wie (chodzi o to, żeby kontrahentem PR I, II, III było Radio Merkury, a nie pojedynczy dziennikarze)
- w razie konieczności - zlikwidować MC Radio
- w ostateczności - zredukować zatrudnienie (to ostatnie naprawdę w ostateczności, bo ludzie są Radiu potrzebni, zwłaszcza wobec rosnących wymagań KRRiT, zbliżającego się Euro 2012 itd).

To tak bardzo w skrócie ;)
Szkoda, że spotkanie było tak krótkie i nie dało się niektórych wątków bardziej pociągnąć. Wielka szkoda.

Tak czy inaczej, dwie inne wizje zdaniem RN okazały się bardziej kuszące.
Mariusz będzie prezesem, a Ryszard - członkiem zarządu.
Będę im kibicował.

Panowie, nie popsujcie tego radia...

-------------

* Zdjęcie ilustrujące niniejszy post wcale nie jest przypadkowe.
Po pierwsze to jest Apacz. Helikopter Apacz. Ściślej - jego model.
Po drugie - jest ściśle związany z Radiem Merkury. Bo wykonał go, podczas długich, nudnych, wieczornych dyżurów - realizator Witalis Wiśniewski. A to nie byle co bo taki modelik dłubie się kilka miesięcy!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz