wtorek, 10 stycznia 2012

Czeka na syna. Zginie, czy nie?

Mała wieś gdzieś na uboczu, między polami kujawsko-pomorskiego. Raczej skromne gospodarstwa, uśpione nieco jesienno-zimową słotą. Całkiem przeciętne obejście, pamiętające zdecydowanie lepsze czasy. Drzwi otwiera 50-letnia kobieta. Prosi, żeby zaczekać na syna, który w tym czasie pojechał po paszę dla krów.
To jeden z jej czterech synów. Jedyny, który został i pilnuje gospodarstwa. Drugi pracuje w Niemczech, trzeci gdzieś w mieście, a czwarty?
No właśnie, czwarty siedzi w Afganistanie.

Po raz pierwszy rozmawiam z matką żołnierza, któremu w każdej chwili grozi śmierć. W tym momencie nieważne jest polityczne tło misji (okupacji?) NATO w dalekim kraju, nieważne są krajowe zawirowania wokół organizacji ekspedycji polskiej armii, nieważne są telewizyjne debaty na temat sensu/bezsensu wycofywania wojsk z Afganistanu. 

Ważne są oczy matki. Pełne strachu. I nadziei.
Przejmujące.

1 komentarz: