środa, 15 czerwca 2011

Netia wspiera twój biznes. (ostatni) list zdesperowanego

Przyszedł (chyba) czas stoczyć bitwę z wielkim telekomem. Choć życzliwi znajomi mówią, że to nie ma sensu, że to donkiszoteria, że lepiej po prostu przejść do innego operatora, postanowiłem spróbować.

Będę musiał poprzedni post z "historią choroby" uzupełnić o kilka smacznych relacji (kolejne wizyty serwisowe, kolejne rozmowy z uprzejmymi ale niezałatwiającymi sprawy konsultantami, kolejne odbierania tego samego niedziałającego routera). No i, po sporządzeniu odpowiedniej relacji, zamieścić ją tutaj, skopiować link do FB (prosząc o jak najszersze rozpropagowanie wśród znajomych-znajomych oraz znajomych-znajomych-znajomych), przesłać materiały do prześmiewczych serwisów typu joemonster, oczywiście do mediów tradycyjnych (w końcu mnie tam znają i wiedzą, że jestem spokojnym i normalnym człowiekiem ;)) oraz do instytucji typu UOKiK czy UKE.
Oto co napisałem w wysłanym wczoraj (14.06), po ponad 3 tygodniach kompletnego niedziałania usługi, liście do Netii:



Szanowni Państwo,


Proszę potraktować ten list jako ostatni, bardzo poważny sygnał klienta usiłującego w "cywilizowany" sposób dociec swoich praw.


Jeżeli firma Netia nadal będzie przeprowadzała prace serwisowe zgodnie z procedurami, ale niezgodnie ze zdrowym rozsądkiem (co skutkować będzie dalszą niemożnością korzystania przeze mnie z zamówionej i regularnie opłacanej usługi), będę zmuszony wszcząć szeroką prywatną akcję "protestu przeciwko niekompetencji", realizowaną za pośrednictwem mediów tradycyjnych oraz Internetu (blog, YouTube, Facebook).
Internetowa publiczność uwielbia śmiać się z absurdów, bzdur i niekompetencji, zwłaszcza kryjących się za fasadą intensywnie reklamowanych, modnych korporacji. Jestem więc przekonany, że link do strony na której mam zamiar opisać ze szczegółami moje perypetie, będzie chętnie kopiowany i rozpowszechniany.


Zapewniam Państwa, wystarczy podanie nagich faktów związanych z poszczególnymi etapami realizowania reklamacji przez pracowników BOK Netii.
Skala paranoi tej sytuacji jest na tyle przerażająco-śmieszna, że dodawanie przymiotników w rodzaju "tragiczny serwis", "bezmyślna firma" naprawdę nie jest potrzebne.


Usługa dostępu do Internetu (wraz z usługą telefonii VoIP) nie działa w biurze prowadzonej przeze mnie firmy praktycznie od miesiąca.


Pierwsze, bardzo poważne zakłócenia w działaniu usługi, zauważyłem około 18 maja, od momentu oficjalnego zgłoszenia awarii bodaj 23 maja do dzisiaj, usługa jest praktycznie niedostępna.


A to oznacza, że moja firma (specjalizująca się właśnie w świadczeniu usług przez internet) nie może działać. Straty ponoszone z tego tego tytułu są niebagatelne i mogę je bez problemu udokumentować. Osiągnęły już taki poziom, że uzyskanie realnego odszkodowania (przekraczającego znacznie groszowe rekompensaty przewidziane standardowymi zapisami umowy o świadczenie usług) wydaje się jak najbardziej realne.


W niniejszym liście nie zamierzam ze szczegółami opowiadać historii moich zmagań z pracownikami BOK Netii, serwisantami dwóch firm, kurierami dostarczającymi kolejne wersje tego samego (teoretycznie niedziałającego, a jednak sprawnego) routera.


Część opisałem już tutaj (i zamierzam uzupełnić o kolejnych kilka znaczących elementów, które pojawiły się po 8 czerwca):
http://paluszkiewicz.blogspot.com/2011/06/netia-wspiera-twoj-biznes-i-uczy.html#more


Mam nadzieję, że przynajmniej część tej historii mogą znaleźć Państwo również w odpowiednich katalogach Państwa systemu CRM. Piszę "mam nadzieję", bo minionych kilka tygodni przekonało mnie, że pracownicy BOK wpisują do tego systemu zaledwie część zgłaszanych informacji, sygnałów i postulatów.


Jestem gotów kolejny (ostatni) raz opowiedzieć tę historię ze szczegółami (mam nadzieję - pomagającymi w znalezieniu technicznej przyczyny awarii) osobie, której kompetencje i wiedza wykraczają poza możliwości szeregowego pracownika BOK, zmuszonego do postępowania zgodnie z bezsensownymi procedurami. Może wtedy uda się pokonać magię i w cudowny sposób przywrócić działanie usługi, która przecież przez wiele miesięcy funkcjonowała w moim biurze bez zarzutu.


Brak kompetentnego zainteresowania z Państwa strony (dowodem tego zainteresowania zdecydowanie NIE SĄ wizyty powtarzających to samo techników, przysyłanie kolejnych sprawnych/niedziałających routerów) uznam jako przyzwolenie na szerokie medialne i Sieciowe "rozreklamowanie" tak specyficznie rozumianych usług dla biznesu....


Nadmieniam, że odpowiednią relację zamierzam przesłać również do lokalnych i ogólnopolskich instytucji zajmujących się ochroną interesów konsumentów oraz do Urzędu Komunikacji Elektronicznej.


Kopię niniejszego listu przekazuję - w celach dokumentacyjnych - Kancelarii Adwokackiej reprezentującej interesy prawne mojej firmy.




Z poważaniem
Jakub Paluszkiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz