czwartek, 16 czerwca 2011

Netia. Kolejny modem, kolejna wizyta, kolejny telefon i... propozycja...

Firma Netia znów zaskoczyła.

Nie, nie zaskoczyła tym, że przysłała już trzeci taki sam router (mimo mojego trzykrotnego zgłaszania uprzejmemu Panu w infolinii, że te routery na innych łączach działają i najwyraźniej problemem jest niekompatybilność sprzętu z łączem), nie zaskoczyła również tym, że znów przysłała tego samego "swojego/dobrego" technika (powoli zaczynam się z nimi zaprzyjaźniać), nie zaskoczyło mnie również to, że "u technika wszystko jest ok", tzn. jego modem na moim łączu synchronizuje się z centralą bez problemu.
Przygotowany byłem również na to, że PROCEDURA nakaże... przysłać mi kolejny router.
(gwoli sprawiedliwości - router INNY niż poprzednie trzy; a więc może, może...)


Zaskoczył mnie miły Pan w infolinii, który współczując mi miesięcznego pozostawania bez firmowego dostępu do internetu (co przy specyfice mojej firmy praktycznie uniemożliwia zarabianie na życie), zaproponował - uwaga - tymczasowe rozwiązanie w postaci internetu radiowego.

O! Pomyślałem z uznaniem - czyli jednak troszczą się o klienta, dbają o to, żeby jego biznes nie ucierpiał wskutek kilkutygodniowej bezwładności systemu serwisowego Netii. Super! Cywilizowane warunki, prawdziwa nowoczesność i zupełnie inne zwyczaje niż w osławionej "telekomunie".

Szybko mi minęło.
Bo Pan dopowiedział, że ta usługa to nie forma rekompensaty czy rozwiązanie tymczasowe zastępujące kablowe łącze.
Po prostu jest promocja. I mogę sobie taki radiowy internet odpalić w biurze za małe (chyba) 30 złotych.

Rzuciłem słuchawką.

PS.
Gdyby ktoś chciał wiedzieć nieco więcej o moich zmaganiach z Netią - polecam:

http://paluszkiewicz.blogspot.com/2011/06/netia-wspiera-twoj-biznes-i-uczy.html#more
http://paluszkiewicz.blogspot.com/2011/06/netia-wspiera-twoj-biznes-ostatni-list.html#more

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz