piątek, 11 lutego 2011

XXX. Pornograficzne skojarzenia (są nieuzasadnione)

Nie chciało mi się sprawdzać co autor miał na myśli tytułując płytę właśnie tak. Czy nie miał pomysłu, czy chciał podkreślić, że to pieśni są najważniejsze, że zbiór kompozycji legendarnego zespołu nie potrzebuje dodatkowego wsparcia w postaci zręcznego hasła marketingowego? A może to świadome mrugnięcie okiem starszych panów odwołujących się do trzech iksów nader często stosowanych przy opisywaniu dość specyficznej twórczości para-filmowej (chyba przede wszystkim - fizjologicznej)? Nieeee... takie rozważania są bez sensu.


Perfect wydał w zeszłym roku nową płytę, a ja potrzebowałem wielu tygodni, żeby do niej "dotrzeć". Dotarłem, przez kilka dni intensywnie słuchałem i już wiem.
Wiem, że Olewicz nadal pisze świetne teksty (choć zdarzają mu się kuchy!).
Wiem, że Kozakiewicz jest gitarzystą ge-nial-nym. Niby wszyscy to doskonale wiedzą, ale ta płytka potwierdza to w 200%
Wiem, że Markowski nadal stylowo śpiewa, choć przydałoby się więcej drapieżności...
...jak zresztą piosenkom w ogóle, co również wiem.
Wiem, że te piosenki są nawet zbyt pop-owe, co nie zawsze idzie w zgodzie z ironią i zawziętością tekstów.
Wiem, że Perfect nie musi się z nikim ścigać, bo i tak niezmiennie cieszy swoim własnym stylem i jest w tym konsekwentny.
Wiem, że to niezła płyta. Tak na 4+.
Wiem, że ten band nie musi odwoływać się do pornosów, żeby przyciągnąć publiczność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz