niedziela, 5 grudnia 2010

Albania. Epilog

Czekaliśmy na naprawę Patrola http://paluszkiewicz.blogspot.com/2010/10/albania-pokomunistyczna-improwizacja.html). Położony przy szosie warsztat samochodowy od baaardzo szerokiej doliny rzeki dzielił może dwumetrowy nasyp, przez właściciela nieruchomości przerobiony w coś w rodzaju tarasu. Staliśmy z Magdą, gadaliśmy o Albanii i Albańczykach, spoglądając na koryto wypełnione kamieniami, z wąskim potokiem niemal niewidocznej rzeki. Chyba nawet zastanawialiśmy się głośno jak wygląda to miejsce w czasie wiosennych roztopów, a już na pewno myśleliśmy - jak niepozorny nasyp wytrzymuje potężne uderzenia pędzącej z gór wody, w tym akurat miejscu wykonującej efektowny zakręt.

Ulice Szkodry tętniły życiem, sympatyczni, otwarci Albańczycy uśmiechali się. Zwykłe spokojne miasto...

Teraz wygląda to zupełnie inaczej. Telewizyjne relacje nie pozostawiają złudzeń.


Po ulewnych deszczach wezbrały górskie rzeki, napełniły się sztuczne jeziora gromadzące wodę na potrzeby elektrowni wodnych (na zdjęciu poniżej widok spokojnego wylotu wody z elektrowni, poniżej tamy), trzeba było "upuścić" wody i.... poszło.



Jeżeli obejrzeliście video Reutersa, możecie zobaczyć jeszcze jak wyglądały ulice Szkodry jeszcze kilka tygodni temu:





Czy NATO przyśle posiłki, o które prosi albański rząd, czy uda się uniknąć epidemii, czy rękę tęskniącym do wspólnoty europejskiej Albańczykom rękę poda Zjednoczona Europa?

Ja cały czas myślę, co u tego mechanika, który naprawiał samochody 20 metrów od... żywiołu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz