wtorek, 28 grudnia 2010

Wylądowałem u Dody. Nocą

Zwiedzam górskie miasteczko gdzieś za granicą. Oglądam zabytkowy kościół, robię zdjęcia lokalnych obrzędów, idę na długi spacer. Po zmroku wracam w dół miasteczka chodnikiem z kostki pozbrukowej. Jest mokro.
Wpadam w poślizg. Na tenisówkach mknę coraz szybciej w dół, nie mogę się zatrzymać.
W miejscu gdzie droga zakręca wypadam z trasy i lecę w przepaść. Ale nie spadam jak kamień w dół, tylko lotem ślizgowym ląduję na sztucznym trawniku przed domem Dody...

Taki sen...

2 komentarze:

  1. Niestety ilekroć śni mi się, że spadam w przepaść, za chwilę dzieje się coś nagłego i przykrego...I zawsze się to sprawdza:( W senniku spadanie w przepaść to złą wiadomość, ale, że nie spadasz w nią jak kamień tylko lądujesz cało, to może oznaczać, pomyślne zakończenie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że zakończenie będzie pomyślne. Chociaż sam moment wylatywania w przepaść nie był przyjemny... ;)

    OdpowiedzUsuń