niedziela, 7 maja 2017

Ochotnicy (OSP) nam nie pasują, czyli wojna o prowincję

Nie tak dawno rozpoczęła się wojna o wpływy w Ochotniczych Strażach Pożarnych - jednej z najaktywniejszych organizacji społecznych w mniejszych miejscowościach. A jednocześnie - w dotychczasowym bastionie Polskiego Stronnictwa Ludowego.

W skrócie - część pieniędzy przeznaczonych na ochronę ppoż dotychczas trafiało do małych jednostek OSP. Nadal ma trafiać, ale według uznania "czapy", którą jest Państwowa Straż Pożarna, podlegająca oczywiście rządowi (w osobie szefa MSWiA). Ergo - KTO i ILE pieniędzy dostanie - zależeć będzie od polityków.

Jednocześnie władza (i jej medialne zbrojne ramię, czyli telewizja publiczna) jakby unika tematu OSP, demonstrując, że nieistotna to siła. A to błąd.


Obejrzałem relację telewizyjną z głównych uroczystości dnia strażaka. W Warszawie. Z udziałem setek umundurowanych funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej, a przede wszystkim - z udziałem najważniejszych osób w państwie (prezydent RP, premier). Wzniosłe przemówienia, ładne wypowiedzi zawodowych strażaków - rektora i absolwenta renomowanej Szkoły Głównej Służby Pożarniczej. Do tego informacje o słusznym niesłabnącym społecznym poparciu dla strażaków (od lat I miejsce w rankingu zaufania). 

A wszystko to - bez najmniejszego wspomnienia o istnieniu wielkiego ruchu strażaków-ochotników. 
Oczywiście, nie da się porównać doskonale wyszkolonych zawodowych strażaków po szkołach aspirantów czy SGSP do gminnych amatorów - nie ten poziom, nie ten zakres obowiązków, nie ta skuteczność i odpowiedzialność. Ale w małych środowiskach rola OSP jest nie do przecenienia. To właśnie druhny i druhowie ochotnicy z OSP są na "pierwszej linii frontu". Jest ich niemało, bo ponad 670 tysięcy (dla porównania - profesjonalistów w Państwowej Straży Pożarnej jest ok. 32 tysięcy). 

"Grzechem" OSP jest to, że - usytuowane w mniejszych miastach, a przede wszystkim na wsi - są naturalnym środowiskiem Polskiego Stronnictwa Ludowego. I o zgrozo - głównym szefem OSP jest Waldemar Pawlak, były premier z PSL. 

A skoro tak - należy ich istnienie i rolę w lokalnych środowiskach przemilczeć, żeby w ciepełku społecznego poparcia dla ratowników ogrzewali się prezydent Duda, premier Szydło czy minister Błaszczak. Boże broń - PSL-owski Pawlak.
Kiedy będą już "ich" (tzn. PiSu), będzie można mówić. Chwalić, doceniać, pieścić i zasypywać pieniędzmi.

Ciekawe co wygra - czy poczucie lojalności i lokalna OSP-owska solidarność, czy gra interesów?


P.S. 
Żeby było ciekawiej - w telewizyjnej relacji najbarwniejsze były właśnie nie przemówienia przedstawicieli władzy (A.Dudy i B.Szydło), a wypowiedzi i migawki z pracy strażaków-zakonników z klasztoru w Niepokalanowie. Oczywiście - strażaków ochotników.
A jedyne zdjęcia z akcji ratowniczej (ratujące nudną telewizyjną oficjałkę) pochodziły z zasobów OSP Opalenica. 

Widzicie, bez strażaków-ochotników nie da się nic zrobić. Nawet porządnego propagandowego gniota :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz