niedziela, 4 grudnia 2011

Niewygodne krzesła, skromnie i chłodno. Ale bardzo ciekawie i ożywczo

Potocka ma swój teatr. I Janda. I Żebrowski. I nawet Tenzeszparąmiędzyzębami. Podobno prywatne teatry w Warszawie cieszą się wielkim powodzeniem, oferując może nieco mniej kosztowny (mniejsza obsada, skromniejsza technika), ale za to - przystępny repertuar. Zarabiają na nazwiskach (również nie-aktorów, za to celebrytów), i dobrze.


Marek Zgaiński - poeta, pisarz, reżyser, dziennikarz, kompozytor, muzyk, słowem - człowiek kultury, na Swoim Teatrze (czyli Moim Teatrze) z pewnością nie dorobi się fortuny. Ale mam nadzieję, że to szaleńczo odważne (w Poznaniu) przedsięwzięcie utrzyma się samo...
Mój Teatr to niewielka salka schowana za jednym z bloków na Jeżycach, nieopodal słynnego szpitala położniczego. Urodziła się tam (w salce ;)) niecodzienna, jak na miasto biznesu, piwa i kibiców z bardzo mieszczańskimi przyzwyczajeniami, konwencja. Konwencja skromnego, prywatnego, wręcz hobbystycznego teatru prezentującego na skromnej scenie małoobsadowe sztuki, w dużej mierze zaprzyjaźnionych autorów.
Bilety - tanie, widownia - mała, czyli przychody w najlepszym wypadku - niewielkie. Za to radocha - wielka...

Nie, to nie jest teatr amatorski. Sztuki - bardzo dobre (choć nie pierwszoplanowych autorów), reżyseria - sprawna (choć nie obcmokanych reżyserów), aktorstwo - bardzo przyzwoite (choć nie gwiazd). A do tego wszystkiego niewymuszona atmosfera SPOTKANIA i szczerego obcowania z PRZYSTĘPNĄ SZTUKĄ. Udany pomysł. 

Po piątkowej (2.XII) premierze pięknie zagranych przez Lecha Gwita "Igraszek z aniołem" Roberta Mirzyńskiego w reżyserii Autora, jestem dobrej myśli. To znaczy - nie boję się o jakość artystyczną (na pewno zadba o to szef artystyczny i właściciel teatru Marek Zgaiński), trochę martwię się o publiczność. Czy w półmilionowym mieście znajdzie się dość widzów, by codziennie zapewnić 40 miejsc na widowni? Oby....

PS. Polecam:
Strona Teatru: www.mojteatr.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz