środa, 27 lipca 2011

Wojna. Musieli być przerażeni

Każdy kiedyś był w bunkrze. Każdy kiedyś oglądał zawilgocone betonowe ściany, osmalone świeczkami sufity, czuł smród uryny i pilnował, by nie wdepnąć w pozostawione przez innych "zwiedzających" g...
I każdy kiedyś, wchodząc do takiego bunkra, musiał czuć się nieswojo, nawet jeżeli dysponował mocną latarką (latarkami) a bunkier nie był duży. Coś w tym jest, prawda? Jakiś zupełnie inny świat.

Ale paradoksalnie, o wiele dziwniej poczułem się w bunkrze-muzeum, czystym, zadbanym, oświetlonym, fachowo opisanym, wyposażonym w dziesiątki eksponatów.

W Jastarni. To właśnie tam w 1939 roku, wobec coraz realniejszego zagrożenia wojną, zbudowano system umocnień, które miały bronić dostępu do strategicznej części Mierzei Helskiej. Bunkry budowano w ostatniej chwili, nie wszystkie udało się ukończyć, nie wszystkie wyposażyć. Odegrały raczej skromną rolę.
Przez dziesiątki powojennych lat zarastały je coraz gęstsze krzewy jeżyn, zasypywał piasek nadbrzeżnych wydm. Dopiero kilka lat temu, przy pomocy unijnych funduszy, udało się je "odnowić", odmalować, stworzyć  specjalną trasę turystyczną, a największy z bunkrów udostępnić o zwiedzania, wcześniej wyposażając w dziesiątki rekwizytów (elementy bardzo skromnego wyposażenia bytowego, urządzenia techniczne, uzbrojenie, amunicja). We wnętrzu znalazło się również coś bezcennego - dokładny opis przeznaczenia poszczególnych pomieszczeń i znaczenia niektórych elementów konstrukcji bunkra, jak również - wyjaśnienia, ile taka konstrukcja mogła wytrzymać...

Nie miałem na przykład pojęcia, że w bunkrach istniały sprytne otwory, którymi wyrzucano na zewnątrz, pod samą ścianę budowli, odbezpieczone granaty - w chwili obrony twierdzy przed bezpośrednim natarciem. Albo dokładnie planowano, które otwory strzelnicze mają służyć obronie wejścia do bunkra - w razie ataku.

Nie ma siły. Wsparta precyzyjnym opisem i obcą wcześniej wiedzą wyobraźnia zaczyna pracować.
Kilkunastu ludzi zamkniętych w klaustrofobicznym masywnym budynku. Nad głową 150 cm żelbetu, stalowe hermetyczne drzwi, hermetyczne izby żołnierskie (żeby dało się odpoczywać bez założonych masek p-gaz), opary prochu z trudem odprowadzane na zewnątrz przez system wentylacji, kalkulowanie - pociskiem o jakim kalibrze nieprzyjaciel tym razem trafi w bunkier - czy konstrukcja wytrzyma, czy nie... Zmysły wyostrzone do granic, w oczekiwaniu na bezpośredni atak, na próbę wejścia do środka i doprowadzenia do bezpośredniej walki w ciasnych, niskich korytarzykach.

Mocne...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz