niedziela, 14 listopada 2010

Rzekami. Idea zakiełkowała.

No więc jest tak:
Należy popłynąć. To jasne. Należy popłynąć za niewielkie pieniądze, oglądając miejsca, których w inny sposób zobaczyć się nie da. Popłynąć, żeby poznać innych ludzi - ciekawych, żyjących trochę na uboczu, zwykle pomijanych (bo przecież u nich "nic ciekawego się nie dzieje").
Wcale nie trzeba eksplorować rzek zachodniej Syberii. Na (dobry) początek wystarczy jakiś fajny szlak naszymi wciąż nieodkrytymi (np. dla spływów kajakowych), zwykłymi, teoretycznie nieciekawymi, rzekami.

Założenie jest takie:
Należy popłynąć odkrytopokładowym, lekkim jachcikiem z ożaglowaniem gaflowym, umożliwiającym łatwe przepływanie pod mostami, dostosowanym do pływania na wiosłach i/lub silnik. Jachcikiem, którym udaje się sucho (zatem 470-tki raczej odpadają) przewieźć niezbędne bagaże i prowiant, na którym (pod prowizorycznym namiotem) da się przenocować. Który da się bez problemu przenieść nad zwalonym drzewem, który da się bez problemu zepchnąć z mielizny...

(pomysł pojawił się dawno, oj dawno, a teraz zaczyna się krystalizować)

Blisko natury, blisko ludzi, blisko ludzi. Na przykład czymś takim... (zdjęcia za www.dinghy.pl).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz