czwartek, 10 listopada 2016

Jacht dla Wielkopolski. Trzymam kciuki

Garstka zapaleńców stwierdziła, że się da. No jasne, że się da! Co prawda to nie będzie łatwe, ale to jest możliwe...
Chodzi o budowę flagowego jachtu wielkopolskich żeglarzy. Nie dużego żaglowca (jak "Zawisza Czarny" czy "Pogoria") - ale 25-metrowej jednostki nazwanej już S/Y "Powstaniec Wielkopolski".
Kilkoro zdeterminowanych ludzi ze środowiska żeglarskiego i harcerskiego uznało, że Wielkopolskę (jej mieszkańców) stać, żeby ufundować sobie jacht służący szkoleniu młodzieży i utrwalaniu postaw patriotycznych, w wolnych chwilach - zarabiający na siebie, a przede wszystkim - wysławiający zwycięskie Powstanie Wielkopolskie.




Właściwie nie mam się do czego przyczepić. Oglądałem plany jednostki, uczestniczyłem w dyskusjach na temat idei, rozważałem trafność rachunków ekonomicznych, znam osoby najmocniej zaangażowane w tę inicjatywę. Wszystko się zgadza.

Kwota (padają różne orientacyjne sumy, ale najczęściej powtarza się 8 milionów złotych) jest zauważalna, ale w skali całego regionu (bo jacht ma służyć mieszkańcom całej Wielkopolski) nie jest szokująca. Przy zaangażowaniu instytucji samorządowych, samorządów, organizacji społecznych i dobrze zorganizowanej zbiórce publicznej - nie powinno być problemu.

Pozostaje tylko jedno zmartwienie. Czy ogrom pracy, związanej z pozyskaniem funduszy, a potem - nadzorowaniem budowy i wdrożeniem do służby nowego jachtu - nie przerośnie społeczników tak pięknie zanurzonych w idei budowy "Powstańca"?
Trzymam kciuki.

2 komentarze: